Wracamy do naczelnego simpa maasversum.
– Przecież się nie przewrócę! – powiedział Aedion do swej kuzynki, królowej, która pomagała mu w spacerze po dachu. Było to ich trzecie okrążenie. Promienie księżyca połyskiwały na dachówkach. Mężczyzna z wysiłkiem utrzymywał się w pionie, nie przez wzgląd na pulsujący ból w boku, ale dlatego, że Aelin – nikt inny, tylko Aelin! – szła przy nim i otaczała ramieniem jego talię.
Sam fakt, że Aedion tak usilnie podkreśla, iż pomaga mu kuzynka, woła o punkt w kategorii:
Sweet home Taras: 27
Chłodny nocny wiatr, który studził pot na jego karku, niósł dym z kolumny, wzbijającej się ku niebu gdzieś na horyzoncie.
Aedion odwrócił twarz i odetchnął inną, lepszą wonią. Potem spostrzegł, że jej źródło spogląda na niego i marszczy brwi. Wyjątkowy zapach Aelin koił jego nerwy i rozbudzał go. Nie mógł się nim nasycić. To był istny cud.
Sweet home Taras: 28
Może Maas śniła o relacjach jak u Targareynów, ale bała się negatywnej reakcji otoczenia, więc próbuje nam wmówić, że Aedion to braterska figura w życiu Alinki, chociaż podobne fragmenty wskazują na coś zupełnie innego.
Po części się jej udało, ponieważ Rowan jest dalekim kuzynem Alinki.
Aedion nie mógł pogodzić się z tym, że gdy Aelin walczyła z Valgami, on sam musiał leżeć w łóżku i nie miał pojęcia, co groziło jego kuzynce. Usiłował sam siebie przekonać, że pomimo zagrożenia i tego, że wróciła pogryziona i cuchnąca krwią, dowiedziała się przynajmniej, że obdarzeni magią ludzie są zabierani do Morath, a tam ich ciała oddaje się Valgom.
Czy żeby zdobyć podobną informację nie wystarczyło po prostu… popytać? Zagadać kupców, którzy podróżują do Morath? Wysłać tam jakiś oddział Chaola? Przecież od pierwszego tomu podkreślano, że Perrington jest zuloem, więc sprawdzenie jego ziem powinno być priorytetem, biorąc pod uwagę, czego bohaterowie dowiedzieli się o działaniach króla oraz jego powiązaniami z Valgami.
Usiłował sam siebie przekonać, ale nie wychodziło mu to. Musiał… musiał jednak zostawić jej nieco swobody. Nie miał zamiaru być tym nadopiekuńczym, kontrolującym ją draniem Fae, jak zwykła go nazywać.
Rowan ma to jedno usprawiedliwienie – beznadziejne, ale powiedzmy, że po tragicznej historii jego zamordowanej ukochanej logiczne – że czuje miętę do Celinki i do tego złożył jej przysięgę krwi, która zmusza go do troszczenia się o bezpieczeństwo Alinki. Ty zaś jesteś jej k u z y n e m.
Sweet home Taras: 29
Propos Rowana – to właśnie jego dotyczy rozmowa między Alinką i jej KUZYNEM. Okazuje się, że siwy buc jest legendą wśród wojowników. No kto by się spodziewał, że Mary Sue dorwie najlepszego, najbardziej podziwianego przez wszystkich chłopa.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 162
– Zaprzyjaźniłaś się z jednym z największych wojowników w historii, być może największym spośród żyjących. Twój ojciec i jego ludzie opowiadali o nim niesamowite historie!
– Co takiego?
Och, nie mógł się doczekać, aż zdradzi jej ten sekret.
– Wojownicy na północy ciągle o nim mówią.
– Rowan nigdy nie odwiedził tego kontynentu.
Obie byłybyśmy przeszczęśliwe, gdyby nigdy się tu nie wybrał i do końca serii siedział sobie w Wendlyn albo, jak to mówi moja młodsza siostra, w Wędlince.
Aelin wypowiedziała to słowo z taką swobodą i lekkością. Rowan. Nadal nie miała pojęcia, kim była istota, którą uwolniła z przysięgi złożonej Maeve i uważała za członka swego dworu.
To wspaniale, że ufasz i pożądasz faceta, o którym na dobrą sprawę prawie nic nie wiesz.
Szczególnie, że te anegdoty o nim opowiadał jej stary i jego otoczenie. Nawet jeżeli uznali, że nie są to tematy dla dziewczynek i nie rozmawiali o tym z Alinką, to dziwi mnie, że księżniczka Tarasu nic nie słyszała albo jej ulubiony kuzyn nie puścił farby.
Istota, która często nazywała ją wrzodem na tyłku.
Nadal nie mogę wyjść ze zdziwienia tym, że tylko truloff ma prawo wygarniać protagonistce bycie wykurzającym. Zwłaszcza, kiedy sam jest obrzydliwym troglodytą.
– Rowan Biały Cierń to legenda, podobnie jak jego… Jak ich nazwałaś?
– Drużyna – odparła ponuro.
– Jest ich sześciu. – Aedion westchnął. – Opowiadaliśmy sobie o nich historie przy ogniskach. O ich bitwach, wyczynach i przygodach.
Aelin wypuściła powietrze przez nos.
– Proszę, błagam cię, nie mów mu o tym. Nigdy. Ciągle będzie do tego wracał i wykorzysta to w każdej naszej kłótni!
Jeszcze mi brakowało siwego buca puszącego się jak paw. ;__; Błagam, autorko, odpuść nam to, bo umrę z zażenowania. Poza tym co to za argument, że ktoś gdzieś kiedyś stoczył z kimś wygraną bitwę? To mi się kojarzy z tym, jak niektórzy uważają, że wygrana w oktagonie automatycznie wyznacza, kto miał rację w konflikcie. Nie, umiejętność spuszczenia komuś manta nie czyni z ciebie wszechwiedzącego. Liczy się siła argumentu, a nie argument siły.
Nie no akurat tutaj bym się nie czepiała, bo dyskutują tu o Rowanie jako świetnym wojowniku. Logiczne, że wtedy będzie podkreślać jego siłę fizyczną.
Szczerze powiedziawszy, Aedion nie miał pojęcia, co powie wojownikowi, bo było wiele spraw, które chciał mu przedstawić. Najłatwiej byłoby wyrazić swój podziw, ale gdy myślał o podziękowaniach za to, co wiosną zrobił dla Aelin, pojawiały się pierwsze trudności. Nie wiedział też, czego Rowan spodziewał się w zamian za przynależność do dworu Aelin. Może oczekiwał, że dziewczyna zaproponuje mu przysięgę krwi? Generał z trudem powstrzymał się przed zaciśnięciem dłoni na ramieniu kuzynki.
Mam dla ciebie złą wiadomość, Aedionie.
A za terytorialność wobec kobiety, którą powinieneś traktować jak siostrę, należy się punkt z kategorii:
Sweet home Taras: 30
Ren już wiedział, że tylko Aedion ma prawo do przysięgi krwi. Ba, wszystkie dzieci w Terrasenie o tym wiedziały.
Nie, to wcale nie brzmi jak obsesja na punkcie Alinki. Ani trochę.
Sweet home Taras: 31
Jeżeli wszystkie kaszojady z Tarasu o tym plotkowały, to jak Alinka nie miała o tym żadnego pojęcia?
Gdy książę przybędzie, generał będzie musiał się najpierw upewnić, czy i Fae aby na pewno zdaje sobie sprawę z tego drobiazgu. To nie Wendlyn, gdzie władca mógł proponować swoim wojownikom przysięgę krwi, kiedy tylko miał na to ochotę.
Nie. Od czasu gdy Brannon założył Terrasen, królowie i królowe tego państwa wybierali tylko jednego wojownika, który składał przysięgę krwi podczas koronacji lub krótko po niej. Tylko jednego, na resztę życia.
I rozumiem, że Alinka, która, jak widzieliśmy z flashbacków z poprzedniego tomu, pamiętała swoje życie na dworze, więc była też zapewne świadoma ważności przysięgi krwi, postanowiła bezmyślnie zawrzeć ją z pierwszym fae, którego poznała. Gratulacje, panno Galaretus.
Aedion nie miał najmniejszej ochoty oddawać tego zaszczytu nikomu, nawet legendarnemu księciu wojownikowi.
Chodzi o zaszczyt, czy raczej o twoją kuzynkę? Bo jakoś wątpię, że gdyby tron w Tarasie przejął jakiś stary szlachcic, to też byś się tak kwapił do składania mu przysięgi.
Alinka oświadcza, że na razie nie wracają do ojczyzny, bo muszą odzyskać wisiorek od Arobynna.
Aediona kusiło, żeby odnaleźć byłego mistrza Aelin, wyciągnąć z niego informacje o miejscu ukrycia amuletu, a potem rozszarpać go na kawałki, ale na razie musiał się zgodzić na jej plan.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 222
Nadal był bardzo osłabiony i do tej pory nie był nawet w stanie się podnieść, by samodzielnie załatwić swoje potrzeby.
Teraz nie jest w stanie sam się wysikać, a w dniu egzekucji był w stanie pokonać całą bandę strażników i długo biec? Rozumiem adrenalinę i wszystko, ale to się serio kupy nie trzyma.
Za pierwszym razem, gdy był zmuszony skorzystać z pomocy Aelin, czuł się tak zażenowany, że nie był w stanie sobie ulżyć. Pomogło dopiero, gdy dziewczyna, nie puszczając go, odwróciła się w stronę umywalki i, najgłośniej jak umiała, zaczęła śpiewać sprośną piosenkę.
Po pierwsze – BO WIECIE, SPROŚNE PIOSENKI, SZCZYT KOMEDII.
Po drugie – czemu Alinka mu w tym pomaga? Nie mogli poprosić jakiegoś buntownika albo uzdrowiciela działającego w rebelii, żeby pomagał Aedionowi? Znam dobrze swoich braci i mogę z nimi rozmawiać o wielu rzeczach, ale naprawdę nie miałabym ochoty odprowadzać ich do toalety, a potem słuchać, jak się załatwiają. Wiecie czemu? BO TO OBRZYDLIWE.
– Daj mi dzień bądź dwa, a pomogę ci złapać jednego z tych zafajdanych demonów dla niego – oznajmił.
Poczuł przypływ furii, silny niczym cios między oczy. Król Zabójców zażyczył sobie, by Aelin stawiła dla niego czoło ogromnemu niebezpieczeństwu, zupełnie jakby jej życie i los całego królestwa były igraszką. Ale jego kuzynka… Cóż, zawarła umowę. Dla niego.
Znów było mu ciężko oddychać. Ile blizn pojawiło się na tym zwinnym, silnym ciele z jego powodu?
Naprawdę, nie miałabym problemu z tym fragmentem i martwieniem się tym, że bliska Aedionowi osoba ryzykuje dla niego życiem, gdyby nie to ostatnie zdanie. Po pierwsze – co za różnica, czy na ciele pojawiają się blizny? Rany fizyczne szybko się goją – zwłaszcza u fae – a te psychiczne i mentalne ciągną się całym życiem. Taka Lysandra pewnie ma niewiele ran na ciele, a przypuszczam, że wiodła żywot równie okropny, a może nawet gorszy od Alinki.
Po drugie – czemu Aedion tak opisuje ciało SWOJEJ KUZYNKI? Czy naprawdę musi ciągle brzmieć jak totalny spermiarz, który przy każdej okazji podkreśla fizyczne atuty interesującej go kobiety? Naprawdę, kiedy traktujesz kogoś jak rodzeństwo, to ostatnia rzecz, o której myślisz, to jego seksapil. Wiem to, bo mam pięciu braci i niedobrze mi się robi przy tych fragmentach z Alinkę oraz Aedionem.
Sweet home Taras: 32
Jako siostra dwóch dorosłych braci (bo jakbym brała najmłodszego pod uwagę, to musiałabym się tłumaczyć, że na dodatek nie jestem pedosem) też mnie skręca przy tych fragmentach.
Alinka chce zabronić Aedionowi polowania na Valgi, ale ostatecznie ulega naleganiu kuzyna. Ten pyta ją też o plan i kiedy go wyjawi, ale panna Galaretus na razie nie zamierza tego robić.
– A po zrealizowaniu twego tajemniczego, cudownego planu udamy się do Terrasenu.
Nie chciał pytać o Doriana. Owego dnia w ogrodzie naoglądał się wystarczająco udręki i cierpienia na jej twarzy. Skoro jednak Aelin nie była w stanie zabić książątka, mógłby zrobić to za nią. Nie sprawi mu to żadnej przyjemności, a kapitan będzie pewnie chciał go za to zamordować, ale dla bezpieczeństwa Terrasenu był gotów odrąbać Dorianowi głowę.
Aedion brzmi na stanowczo zbyt podnieconego wizją zamordowania Doriana.
– Tak, pojedziemy tam – dziewczyna pokiwała głową – ale… ale masz tylko jeden legion!
Legion może być najwyżej rzymski albo nowoczesne oddziały najczęściej składające się głównie z obcokrajowców.
– W Terrasenie nie brakuje ludzi, którzy zechcą chwycić za broń. Przybędą też wojownicy z innych krain, jeśli ich wezwiesz.
Nie no, oczywiście, że wszystko się samo ułoży. Wszyscy z pewnością uznają byłą zabójczynię za prawowitą królową, nikt nie będzie kwestionował jej autorytetu a pospólstwo bez wahania chwyci broń i będzie ginąć za jakąś blond cizię znikąd. Naiwność Aediona jest porażająca.
Światek z kart: 243
Wczoraj rano na prośbę Aediona wysłała listy do Rena, dowódców Zguby i pozostałych lordów Terrasenu. Powiadamiała ich, że połączyła siły ze swym kuzynem i ostrzegała, by wszyscy, w których żyłach płynęła magia, nie ściągali na siebie uwagi. Mężczyzna wiedział, że pozostałym lordom – starym, przebiegłym draniom – tego typu rozkaz nie przypadnie do gustu, nawet jeśli wystosowała go ich królowa, ale warto było spróbować.
Nie ich królowa, tylko twoja. Jakim prawem Alinka w ogóle się tak tytułuje, skoro nie miała miejsca żadna koronacja? Chyba, że Maas serio ma aż tak beznadziejną wiedzę historyczną i uważa, że kiedyś najstarsze dziecko z miejsca dostawało tytuł po śmierci swojego rodzica. Zero formalności, zero komplikacji, żadnych gierek politycznych i musu podlizania się szlachcie, żeby chciała dopuścić do twojej koronacji. Ta książka naprawdę jest fatalnie napisana i sama wyklucza jakiekolwiek okazje do urozmaicenia akcji, nadania jej jakiejś dramaturgii oraz zmuszenia protagonistki do wysiłku.
Światek z kart: 244
– Będziemy też potrzebować pieniędzy, aby stworzyć armię – dodał, czując, że Aelin chce zakończyć rozmowę.
Wiadomo, ledwo rozmowa przestała dotyczyć Rowana i chwytania valgów, a zaczęła obracać się wokół kwestii politycznych, to nagle Alinka nie ma już ochoty jej kontynuować. Cudowna z niej przyszła królowa, nie ma co.
– Wiem – rzuciła cicho.
Nie była to odpowiedź, jakiej oczekiwał.
I co, Aedionku, nadal uważasz, że twoja UKOCHANA kuzynka będzie niezastąpiona na tronie?
– Nawet jeśli ludzie zechcą walczyć dla samej idei – spróbował ponownie – zbierzemy większe siły, jeśli będziemy płacić. Pozostaje również kwestia prowiantu, uzbrojenia i wyposażenia ich.
Zgadzam się i dodam jeszcze jedną ważną kwestię – musicie ich jeszcze przeszkolić, a to wymaga dużo czasu i jeszcze więcej nakładów finansowych.
Wraz ze swymi podwładnymi ze Zguby od lat wędrowali od tawerny do tawerny i w tajemnicy zbierali fundusze na dalszą walkę. Serce go bolało, gdy widział najuboższych poddanych, jak wrzucają ciężko zarobione monety do garnków kwestujących żołnierzy.
Zbieraliście fundusze w tajemnicy, ale żołnierze kwestowali? Czy to się aby trochę nie wyklucza?
– Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobił król Adarlanu, było opróżnienie skarbca naszej rodziny. Nasze fundusze ograniczają się do tego, co mogą nam ofiarować poddani, a tego wiele nie ma, lub przydzieli Adarlan.
– To był kolejny sposób, dzięki któremu miał nad nami kontrolę przez te wszystkie lata – szepnęła Aelin.
To chyba raczej oczywiste, na tym polegają podboje.
– Nasi rodacy stali się nędzarzami. Nie mają grosza przy duszy, a przecież trzeba płacić podatki.
– Nigdy nie wprowadziłabym podatku na cele wojenne – rzekła ostro dziewczyna. – Nie mam też zamiaru płaszczyć się przed obcymi krajami i prosić o pożyczki. Przynajmniej na razie.
No to zdychaj w nędzy ze swoimi poddanymi, skoro duma znaczy dla ciebie więcej niż wyzwolenie ojczyzny i wprowadzenie sprawiedliwych rządów, na których ci ponoć tak zależy.
Ta rozmowa trochę przypomina mi dyskusję z korwinistą, dla którego każde podatki to zuo.
Rozmawiali przez moment o sposobach pozyskania pieniędzy i Aedion poczuł ucisk w gardle, słysząc gorycz w głosie kuzynki. Przyszło mu do głowy, aby oddała rękę królowi zamożnego państwa, ale nie był w stanie powiedzieć tego na głos. Na razie nie.
To chyba oczywiste, że Mary Sue nic nie poświęci nawet w imię dobrych, honorowych celów. Jakże ktoś śmiałby oczekiwać czegoś takiego po swojej królowej?! Przecież wiadomo, że jak małżeństwo, to tylko z miłości i nigdy dla celów politycznych.
– Warto się nad tym zastanowić. Jeśli uwolnimy magię, możemy przeciągnąć władających nią ludzi na naszą stronę. Zaproponujemy im szkolenie, pieniądze, wikt i opierunek. Wyobraź sobie żołnierza, który jest w stanie walczyć jednocześnie mieczem oraz magią. Możemy w ten sposób odwrócić losy wojny.
W oczach Aelin zamigotały cienie.
– W istocie.
Aedion przyjrzał się jej sylwetce, dostrzegł jej mętne spojrzenie i zmęczoną twarz. Ta dziewczyna przeszła już zbyt wiele.
Ona? A co ze mną i z Ciemną Gwiazdą? My musiałyśmy czytać te wypociny od pierwszego tomu.
Poza tym trochę szkoda mi Aediona w tym fragmencie, kojarzy mi się z takim merdającym szczeniaczkiem, któremu ktoś nie chce nalać wody do miseczki. Okaż mu trochę ekscytacji, Alinko!
Widział też blizny, starannie zakryte tatuażami, które czasami wysuwały się zza kołnierza koszuli. Nie zebrał się, jak dotąd, na odwagę, żeby poprosić, aby mu je pokazała.
Czemu ten creep chce oglądać blizny swojej kuzynki…?
Sweet home Taras: 33
– No i – rzekł, odkaszlnąwszy – pozostaje jeszcze kwestia przysięgi krwi. – Miał w łóżku mnóstwo czasu, aby przygotować listę spraw do załatwienia. Dziewczyna zauważalnie zesztywniała i Aedion dodał szybko: – Znaczy się, nie musisz! Jeszcze nie, jeśli nie chcesz! Ale daj znać, gdy będziesz gotowa. Będę czekać.
– Naprawdę nadal chcesz ją złożyć? – Głos Aelin był wyprany z emocji.
Alinka w tym momencie kwestionuje wszystkie swoje wybory życiowe.
– Oczywiście – odparł, a potem posłał swą przezorność do piekła i dodał: – To przecież moje prawo. Możemy zaczekać, aż dotrzemy do Terrasenu, ale to ja powinienem ją złożyć. Nikt inny.
– Racja – rzekła Aelin, przełykając ślinę.
Rozmowa się urywa i Aedion postanawia wrócić do środka. Wtedy na zewnątrz pojawia się Chaol z bardzo dramatycznymi wieściami.
– Ukryty Targ już nie istnieje – oznajmił.
Aelin stanęła jak wryta.
– Co takiego?
– To żołnierze Valgów – rzekł Westfall z bladą, ściągniętą twarzą. – Ruszyli dziś na rynek i zamknęli wejścia ze wszystkich stron. Potem podpalili go w środku. Ludzie, którzy chcieli uciekać kanałami, natrafili na całe oddziały z dobytymi mieczami.
To wyjaśniało słupy dymu na horyzoncie. Na bogów… Król chyba całkiem postradał rozum. W ogóle go już nie obchodziło, co pomyślą ludzie.
Zważając na to, że Ukryty Targ działał nielegalnie i można było tam dostawać jakieś wyjęte spod prawa substancje, to przypuszczam, że dla wielu ludzi działanie króla wyglądałoby jak zaprowadzanie porządku aniżeli coś godnego potępienia.
Aelin opuściła bezsilnie ręce.
– Ale dlaczego?
A tak z nudów, bo czemu nie?
CO TO ZA PYTANIE W OGÓLE, TYPIARO, CZY TY MYŚLISZ
Jak przerwaliście egzekucję, to trzeba dostarczyć rozrywki tłuszczy.
Lekkie drżenie jej głosu sprawiło, że Aedionowi stanął włos na głowie. Jego instynkt Fae zaryczał z furią, kazał mu rzucić się na przybysza, rozszarpać mu gardło, zniszczyć wszystko, czego Aelin się bała lub co sprawiało jej ból.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 223
Sweet home Taras: 34
Nie mogę zdzierżyć narracji Adiona. Nie wierzę, że o to proszę, ale błagam, dajcie w końcu przeskok na kogoś innego. Może być nawet Manon, ona przynajmniej nie ślini się do Asterin, która też jest jej kuzynką.
– Bo wydało się, że buntownicy, którzy go uwolnili – Chaol spojrzał wymownie w stronę generała – zaopatrywali się na Ukrytym Targu.
Alinka pyta, czy kapitan obwinia o to zdarzenie ją.
Na szczęce byłego kapitana zadrżał mięsień. Nawet nie skinął, by pozdrowić Aediona. W żaden sposób nie dał po sobie poznać, że współpracowali przez wiele miesięcy, a potem wspólnie przeżyli dramat w zamkowej wieży.
Ty też go nie pozdrowiłeś i dopiero co rozmyślałeś o zabiciu Doriana, więc nie rób z siebie ofiary, Aeodionie.
– Król mógł wymordować tych ludzi w dowolny sposób – rzekł Chaol. Blask księżyca uwydatniał wąską bliznę na jego twarzy. – Ale wybrał ogień.
Aelin znieruchomiała. Aedion parsknął.
– Jesteś łajdakiem, jeśli sugerujesz, że to wiadomość dla niej.
Westfall wreszcie zwrócił się ku niemu.
– A myślisz, że jest inaczej?
Aedion ogólnie niewiele myśli, więc nie pytałabym go o opinię.
– Przebyłeś taki kawał drogi, aby obrzucić mnie oskarżeniami?
– Kazałaś mi zajrzeć tu dziś wieczorem – odciął się Chaol, a Aedion znów musiał zwalczyć pokusę, by wbić mu zęby w gardło za ton, którego użył.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 224
– Ale przyszedłem, by zapytać, dlaczego nie postanowiłaś jeszcze niczego w sprawie wieży zegarowej. Ilu niewinnych ludzi ma jeszcze zginąć przez to wszystko?
Aedion miał wielką ochotę wmieszać się do rozmowy. Powstrzymał się z wielkim trudem. Nie musiał przecież wyręczać Aelin, która odpowiedziała Chaolowi z jadem w głosie:
Dziękuję za to minimum, nie zniosłabym więcej tej koszmarnej naiwności i stronniczości Aediona.
– Sugerujesz, że mi na nich nie zależy?
– Zaryzykowałaś życiem wielu ludzi, ba, zaryzykowałaś wszystko, by uwolnić jednego człowieka. Mam wrażenie, że twoim zdaniem miasto i jego mieszkańcy to mało istotna sprawa.
Oczywiście, bo to Rithfold a nie Orynth, czyli stolica Tarasu. Cierpienie Adarlańczyków się przecież nie liczy, bo to zły, zepsuty naród.
– Czy mam ci przypomnieć, kapitanie – syknęła
Aelin – wyprawę do Endovier, podczas której nawet nie mrugnąłeś okiem na widok
masowych grobów czy tłumów niewolników? Mam ci przypomnieć, jak stałeś
bezczynnie, kiedy książę Perrington pochwycił mnie, wygłodzoną i zakutą w
kajdany, i rzucił do stóp Doriana? Masz niezły tupet, skoro oskarżasz mnie o
bierność i obojętność, tym bardziej że wielu mieszkańców tego miasta dorobiło
się na niedoli dokładnie tych ludzi, których sam zignorowałeś!
Kocham, kiedy Alinka próbuje wyciągać uno-reverse card w momencie bycia konfrontowaną z kimkolwiek, kto śmie krytykować jej działania. Po pierwsze, Endovier było dawno temu i kapitan już dawno przeszedł na drugą stronę mocy. Ba!, sam przyszedł do ciebie w pierwszym tomie po tym, jak dowiedział się o masakrze w kopalni i widać było, że przejęła go tamta sprawa. Nie możesz więc zarzucać mu obojętności w tej kwestii.
Po drugie – to, że fizycznie nie wyrażał przerażenia widokiem kopalni nie oznacza, że nie przejął go tamtejszy widok. Nie każdy musi tarzać się w swoim żalu tak jak ty i ogłaszać całemu światu, jak bardzo się cierpi (tu odsyłam do rozdziału trzydziestego siódmego Korony w mroku, gdzie Alinka spaliła wszystkie swoje ciuszki, bo żAłoBa).
Po trzecie – Perrington chwycił cię i rzucił na posadzkę, bo nie chciałaś ukłonić się przed następcą tronu, któremu z racji tytułu należy się szacunek. Sama więc sobie wywalczyłaś podobne traktowanie, Chaol nie ma z tym nic wspólnego. Chciałaś zachować się jak pozbawiona kultury dzikuska, to tak cię potraktowano.
Po czwarte – oskarżanie ludzi o to, że dorabiają się na biedzie innych brzmi prześmiesznie z ust płatnej zabójczyni, która zarabiała na mordowaniu z zimną krwią.
Aedion zdusił głuche warknięcie. Westfall nigdy nie mówił mu o pierwszym spotkaniu z królową. Nigdy nie zająknął się o tym, że nie zrobił nic, gdy ją poniewierano i upokarzano. Czy chociaż wzdrygnął się na widok blizn na jej plecach, czy może po prostu oszacował ją wzrokiem jak zwierzę na targu?
Czemu kapitan straży królewskiej, honorowy i przestrzegający jakiegoś kodeksu moralnego człowiek, miałby przejmować się losem zabójczyni? Nie każdy ma wszczepione bycie simpem jak ty, Aedionie.
– Nie masz prawa mnie o nic oskarżać – szepnęła Aelin. – Nie masz prawa oskarżać mnie o to, co się stało na Ukrytym Targu.
– To miasto nadal potrzebuje ochrony – warknął Chaol.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i udała się w stronę drzwi prowadzących na dół.
– A może powinno spłonąć? – mruknęła.
Im dłużej analizujemy ten tom, tym bardziej mam ochotę stworzyć jakąś kategorię za bycie beznadziejnym materiałem na królową. Czy ja naprawdę mam kibicować tej egoistycznej, zapatrzonej w czubek własnego nosa prukwie?
Generał wiedział, że powiedziała to tylko po to, by dogryźć Westfallowi, ale mimo to po jego plecach spłynął zimny dreszcz.
Nawet Aedion, nawet on, zauważył, jak okropne są słowa Alinki. To wiele znaczy.
– A może cały świat powinien stanąć w płomieniach? – dodała i zeszła z dachu.
Pewnie, odpalaj atomówkę, jebać wszystkich.
Aedion odwrócił się do byłego kapitana.
– Następnym razem, gdy będziesz miał ochotę na bójkę, przyjdź do mnie, a nie do niej.
Powiedział koleś, który niedawno samodzielnie nie potrafił się odlać.
Chaol potrząsnął jedynie głową i wbił wzrok w ulice dzielnicy biedoty.
Biedny Chaol cierpi katusze, musząc znosić nie dość, że Alinkę, to jeszcze jej zjebanego kuzyna.
Generał spojrzał w tym samym kierunku, na światła miasta.
Nienawidził tego miejsca od chwili, gdy po raz pierwszy ujrzał jego białe mury i szklany zamek. Miał wówczas dziewiętnaście lat i rozbijał się od dzielnicy do dzielnicy, od tawerny do tawerny, od łóżka do łóżka, próbując odkryć coś – cokolwiek! – co wyjaśni mu, dlaczego Adarlan uważał się za państwo lepsze od innych i dlaczego Terrasen padło przed nim na kolana.
Jak dotąd to w y czujecie moralną wyższość nad Adarlańczykami i królem, równocześnie oczekując od Chaola kajania się za to, że kiedyś służył na dworze. A Taras padł, bo zabrano mu magię, na której opierał swoją potęgę.
Chyba potrzebny tu Peja, który wyjaśni, czemu Adarlan kurwą jest.
Kiedy już miał dosyć kobiet i zabaw, Rifthold cisnęło swe bogactwa do jego stóp i błagało go o więcej, coraz więcej, ale Aedion nadal go nienawidził, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Ten fragment zaciekawił mnie o tyle, że według kanonu Aedion miał być biseksualny, a tymczasem tu wspomniane są tylko kobiety. Nie zdziwiłabym się, gdyby autorka wcisnęła mu inną orientację tylko po to, by ludzie odczepili się, że w jej utworach brakuje reprezentacji. Uważam, że już lepiej nie robić jej wcale niż mydlić czytelnikom oczy swoją inkluzywnością, po czym przez tyle tomów nie nawiązać do orientacji postaci ani razu.
Z drugiej strony może i dobrze, że nie realizuje tego kanonu, bo znając Maas, bałabym się, że dostalibyśmy stereotypowego bi, który wszystko dyma.
Przez cały ten czas i długo później nie miał pojęcia, że ta, której szukał i za którą tęskniło jego podarte na strzępy serce, mieszkała zaledwie kilka przecznic dalej, w domu morderców.
Zapomniałeś wspomnieć, że sama była jednym z tych morderców i się tym szczyciła.
Sweet home Taras: 35
Słodki Jezusku, czy on opisuje tęsknotę za kuzynką czy ukochaną?
– Wygląda na to, że powoli liżesz rany – odezwał się wreszcie Chaol.
Aedion obdarzył go wilczym uśmiechem.
– Odzywaj się do niej tak dalej, a oberwiesz bardziej ode mnie.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 225
Najpierw naucz się sam podcierać tyłek, potem możesz spróbować sparingu z Chaolem.
Kapitan prosi Aediona, by wyjawił mu, czy dowiedział się czegoś o Dorianie.
– Odwiedził mnie w lochu – rzekł. – Drwił ze mnie. Nie ma w nim śladu człowieka. Nie miał nawet pojęcia, kim była Sorscha. – A potem, być może dlatego, że ów złotowłosy cud w mieszkaniu poniżej obudził w nim niebywałą życzliwość, dodał:
ZŁOTOWŁOSY CUD
Nie wierzę, że autorka książki określiła swoje alter ego jako złotowłosy cud. To się nie dzieje naprawdę.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 163
Sweet home Taras: 36
Ile on może stawiać Alinkę na piedestale?
Cytując Baza Astrala – do końca świata i jeszcze dalej!
– Przykro mi. Przykro mi z powodu Doriana.
Wow, jak miło, że potrafisz okazać współczucie.
Chaol zgarbił się, jakby na jego barkach spoczywał niewidzialny ciężar.
– Adarlan musi mieć jakąś przyszłość.
– No to sam ogłoś się królem.
Tak, bo tak działa bycie królem. Wychodzisz na rynek, mówisz „od dziś to ja wami rządzę, robaki” i wszyscy z miejsca cię uznają.
Jezus Maria, czemu ta perspektywa Aediona tak się ciągnie, zaraz zamiast mózgu będę miała gąbkę przez te idiotyzmy.
– Nie nadaję się do rządzenia.
W jego słowach kryła się pogarda do samego siebie i Aedion poczuł, jak wbrew sobie zaczyna mu współczuć.
Chaol, Elide i Nesryn to jedyne postaci, których serio jest mi szkoda w tej serii.
Mnie to tak denerwuje, że jak ktoś przyznaje, że nie czuje się dobrym królem/szefem/przywódcą, to już musi dla innych oznaczać bycie mięczakiem. Ja nawet w tych momentach w życiu, gdy miałam ego wybujane do kosmosu, to nie lubiłam rządzić ludźmi, a projekty grupowe, gdzie ja byłam kapitanem, były dla mnie koszmarem.
– Istnieją gorsze rozwiązania – rzekł. – Jak na przykład Hollin.
Czy możecie zostawić to biedne dziecko w spokoju? Hollin nic nie zrobił w całej akcji, a czyni się z niego zupełnego degenerata.
– A co zamierzacie zrobić z Hollinem? – spytał Chaol, wpatrując się w dym. – Gdzie przebiega granica?
– Nie zabijamy dzieci.
Dzięki Bogu, bo naprawdę mam dosyć wiecznego oczerniania Hollina. Chociaż zważając na to, że planujecie zamordować jego ojca i brata, to po latach Hollin mógłby stanowić zagrożenie i chcieć pomścić swoją rodzinę.
– Nawet tych, po których już widać zepsucie?
Serio, Chaolu? Miałeś problem, że Alinka chciała zamordować Doriana, a sugerujesz zabicie jego dwunastoletniego brata, bo jest rozpieszczony? Czemu nikt nie pomyśli, że Hollin też jest ofiarą w tej sytuacji?
– Nie masz prawa zadawać takich pytań. Nie masz prawa obrzucać nas łajnem po tym, jak twój król wymordował nasze rodziny i nasz naród.
Nie obrzuca was łajnem, zadaje po prostu pytania o wasze plany. Rozumiem jednak, że standardowe jechanie po Adarlanie jest niezbędne, bo w końcu to Adarlańczycy niby czują wyższość nad innymi narodami.
If you’re evil and you know it clap your hands: 211
Aedion pokręcił głową.
– Nie jesteśmy wrogami. Możesz nam ufać. Możesz ufać Aelin.
– Nie. Już nie.
– A więc twoja strata – rzekł generał. – Powodzenia.
Nie miał mu nic więcej do zaoferowania.
Nareszcie autorka się nade mną zlitowała i dała przeskok. Myślałam, że go nie dożyję. Nigdy więcej narracji Aediona.
Przeskok kieruje nas na wkurzonego Chaola. Nesryn pyta go o rozmowę, ale ten wyjątkowo nieuprzejmie ją zbywa, więc dziewczyna odchodzi.
Jedynym pocieszeniem dla Chaola było to, że nie mógł już siebie bardziej znienawidzić.
I na tym ten przeskok się kończy. Serio? Chciałam uwolnić się od Aediona, ale nie po to, by czytać jakiś kijowy zapychacz, który nic nie wnosi!
Zbędne cięcie: 124
Mamy kolejny przeskok. Tym razem na Alinkę.
Aelin czuła się paskudnie.
Też bym się czuła paskudnie, gdybym musiała odprowadzać kuzyna do łazienki i słuchać, jak sika.
Tak naprawdę przyczyną złego humoru Alinki są wyrzuty sumienia. W końcu nie przyznała Aedionowi, że już Rowan złożył jej przysięgę krwi.
Powie mu prawdę. Znajdzie sposób, by mu o tym opowiedzieć, kiedy wszystko się już unormuje. Kiedy przestanie patrzeć na nią jak na jakiś cholerny cud i zrozumie, że jest jedynie tchórzliwą, fałszywą zdzirą.
Przykro mi, ale taki moment nie nadejdzie, bo Aedion jest jednym z licznych simpów w życiu panny Galaretus.
Sweet home Taras: 37
Alinka odpycha od siebie myśli, gdyż obecnie jest zajęta tropieniem demonów. Na cel obrała sobie „łagodniejszego” valga. Śledząc go, dociera do podziemnej sadzawki.
Kruszące się, omszałe ściany dookoła zbiornika wody wydawały się nieprawdopodobnie stare – dziewczynie przyszło nawet do głowy, iż mogły należeć do pierwszych budowli wzniesionych w Rifthold. Sadzawkę z obu stron zasilały strugi ścieków. Na brzegu klęczał Valg, ale to nie jego widok sprawił, że krew w żyłach Aelin zamieniła się w lód.
Stało się tak, gdy ujrzała stworzenie wyłaniające się z wody.
Co zobaczyła Alinka?
To już na szczęście nie mój problem, tylko Ciemnej Gwiazdy. Ja idę na zasłużony odpoczynek, bo perspektywa Aediona mnie wyczerpała. Nigdy więcej.
Podsumowanie rozdziału:
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 225
Royal pussy: 109
If you’re evil and you know it clap your hands: 211
Nowe szaty zabójczyni: 216
Światek z kart: 244
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 149
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 163
Czy na sali jest lekarz?: 33
Zbędne cięcie: 124
Moda na cytat: 21
Sweet home Taras: 37
Wiek to tylko liczba: 22





