Rozdział zaczyna się z perspektywy Chaola, który obserwuje reakcję ludzi na pojawienie się Alinki na scenie.
Westfall musiał szeroko rozstawić nogi, by napór tłumu nie przewrócił go ani nie wepchnął na arenę, tym bardziej że nie otaczały jej żadne linki czy barierki. Jeśli ktoś wpadł do środka, automatycznie stawał się uczestnikiem walki.
Czyli co, jakby Arobynn dla jej wepchnął tam Lysandrę, to też musiałaby się naparzać z jakimś bysiorem? To nie ma sensu.
W duchu cieszył się z tego, że Nesryn strzegła jego pleców. Czuł również ulgę, że nie będzie musiał spędzić kolejnej nocy na bezowocnych poszukiwaniach gniazd Valgów, nawet jeśli w zamian musiał przez kilka godzin użerać się z Aelin.
Niech nie narzeka, nie musi znosić jej tyle, co ja i Ciemna Gwiazda.
Aelin, odziana od stóp do głów w czerń, przypominała żywy cień.
Cień dobrej bohaterki, którą mogłaby być, gdyby pani Maas nie zrobiła z niej swojego alter ego.
Chaol mógłby przysiąc, że gdy jej przeciwnik zeskoczył, ziemia się pod nim zatrzęsła.
Ile ten Valg waży, że aż ziemia się pod nim trzęsie?
Niewiele rozmawiali od akcji ratunkowej Aediona. Szczerze powiedziawszy, nie zasługiwała na ani jedno słowo z jego ust, ale gdy odnalazła ich godzinę temu i przerwała naradę, która była otoczona tajemnicą tak ścisłą, że przywódców rebeliantów powiadomiono o miejscu spotkania zaledwie godzinę wcześniej…
Rebelianci u Maas to takie nieudolne półgłówki, że naprawdę nie dziwię się, że Dorian senior nadal rządzi pomimo własnej niekompetencji.
Może wyszedł na głupca, ale nie był w stanie jej odmówić, choćby dlatego, że Aedion by go pewnie za to poszlachtował.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 216
Aedion niech się wyleguje w łóżeczku, a nie grozi biednym ludziom.
Sędzia zaczął wykrzykiwać zasady, bardzo jasne i klarowne, bo ograniczały się do wykluczenia wszelkiej broni. Walczący mieli korzystać jedynie z własnych rąk i nóg.
No rzeczywiście bardzo klarowne te zasady. Mogliby chociaż powiedzieć, jaki jest warunek zwycięstwa, czy trzeba kogoś zabić czy tylko znokautować.
Królowa Terrasenu walczyła w dzielnicy mętów.
Zaczyna się walka. Valg jest super szybki, ale nie dostatecznie i Alince udaje mu się założyć chwyt, a potem wyprowadzić cios w bok głowy.
Poruszała się jak nocna burza. Chaol nie miał pojęcia, czego się nauczyła w Wendlyn od owego księcia, ale to…
Od niego nauczyła się głównie dostawać łomot i nie szanować samej siebie.
„Bogowie, miejcie nas w opiece!”.
Cios za ciosem, blok, wypad, unik, obrót… Widzowie wyli i pienili się, podziwiając jej szybkość i umiejętności.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 160
Piasek buchnął wokół nich. Aelin w mig znalazła się na górze i bez litości walnęła pięścią w zimną, przystojną twarz żołnierza.
Szczegół o przystojności Valga był niezbędny.
Nowe szaty zabójczyni: 209
Alinka prowadzi do tego stopnia, że wyrzuciła w górę ramiona, obracając się powoli wokół własnej osi. Valg podejmuje kolejną próbę, ale i tym razem dziewczynie udaje się go okiełznać.
Jej mistrz zerknął na oszołomionych, zachwyconych ludzi obok siebie, a potem skinął jej.
Chaolowi przewróciło się w żołądku. Przecież Arobynn ujrzał wystarczająco dużo i równie wiele dowiódł!
To nie była nawet uczciwa walka.
To prawda, walka z Mary Sue nigdy nie będzie wyrównana.
Aelin musiała kontynuować, bo jej mistrz miał taki kaprys.
Ale… po co? W sensie Arobynn chce, żeby serio stała się jej jakaś krzywda?
Co będzie, kiedy zniszczy ową wieżę zegarową i odzyska swą magię? W jaki sposób wtedy ją powstrzymają? Jak powstrzymają Aediona, owego księcia Fae i innych wojowników takich jak oni?
Nie powstrzymacie ich, bo są ulubieńcami autorki i z tego tytułu mają dziesiątki magicznych mocy.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 161
Powstanie wówczas nowy świat, jasne, ale taki, w którym głos zwykłego człowieka będzie wart niewiele więcej od cichego szeptu.
Jak miło, że jeden Chaol ma jakieś poważniejsze rozkminy.
Niespodziewanie dziewczyna zatoczyła się do tyłu, ściskając ramię. W rozdarciu kombinezonu błysnęła krew. Valg odwrócił się błyskawicznie. Jego oczy były czarne jak noc, a po podbródku ściekała krew.
Nowe szaty zabójczyni: 210
Czyli ten super-ekstra-wypasiony kombinezon nie broni przed zwykłymi ludzkimi zębami? Świetny bajer, nie ma co.
– Już wiem, czym jesteś, ty suko półkrwi!
Aelin opuściła dłoń, którą zaciskała na ranie. Krew zalśniła na ciemnej rękawiczce.
– To dobrze, bo ja też wiem, czym tym jesteś, kanalio.
Niech to zakończy! Musiała to zakończyć!
– Jak się nazywasz? – zapytała demona, okrążając go.
Valg mieszkający w ciele człowieka zachichotał.
– Nie jesteś w stanie wymówić mego imienia swym człowieczym językiem.
Krew stanęła lodem w żyłach Chaola, gdy usłyszał jego głos.
– A wydajesz się zwykłym pachołkiem – zadrwiła Aelin.
– Powinienem cię osobiście zawlec do Morath, kundlico. Ciekawe, czy dalej byłabyś taka wygadana. Ciekawe, jak by ci się spodobało to, co robimy z twą rasą.
Przepraszam, ale dla mnie ta rozmowa brzmi jak trash talk na gali Fame MMA aniżeli starcie śmiertelnych przeciwników.
Słowa Valga okazują się ostatnimi w jego życiu, gdyż moment później Alinka skręca mu kark. Sędzia ogłasza ją zwyciężczynią.
Nie patrząc na sędziego, dziewczyna kopnęła w kamienną ścianę, uwalniając wąskie, straszliwe ostrze ukryte w bucie.
Chaol cieszył się z tego, że tłum wokół niego wył dziko. Nie musiał słuchać, jak Aelin raz za razem wbija ostrze w szyję oficera.
I tak po prostu pozwolili lasce na wyciągnięcie broni i odrąbanie głowy rywalowi? Przecież powinni wezwać ochronę i od razu ją stamtąd wyrzucić za stanowienie zagrożenia!
Światek z kart: 242
Poza tym jej rywal był przywódcą jakiegoś patrolu, a w związku z tym podlegał władzom miejskim oraz królowi. Jakim więc cudem uczynienie mu krzywdy obeszło się bez żadnego echa i konsekwencji?
Przeskok na Alinkę. Arobynn pomaga jej zejść z areny i pod pretekstem serdecznego uścisku, mówi:
– Już drugi raz mnie zawodzisz, kochanie. Miał być nieprzytomny.
– Chyba ogarnęła mnie żądza krwi.
Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 217
Alinka przysięga, że następnym razem posłusznie wykona polecenie swojego mistrza. Z tyłka Arobynn pyta ją nagle, czy nie chciałaby poznać miejsca pochówku Sama.
– Jaka jest cena za tę informację? – spytała Aelin, odwracając się powoli.
– Już ją zapłaciłaś. – Arobynn zerknął na arenę.
– Znając ciebie, równie dobrze mógłbyś mi pokazać niewłaściwe miejsce i patrzeć, jak znoszę tam kamienie.
Nie kwiaty. W Terrasenie zbierało się niewielkie kamienie i zostawiało na grobie, by upamiętnić wizytę, by przekazać zmarłym, że nadal o nich pamiętano.
Buuuu, zżynanie z żydowskich tradycji. Po raz kolejny autorka nie potrafi nic sama wymyślić.
Kamienie były wieczne.
Podobnie jak nasze traumy po czytaniu tej grafomanii.
– Ranisz mnie tymi oskarżeniami – oznajmił Król Zabójców, choć mina na jego przystojnej, wypielęgnowanej twarzy mówiła coś innego.
Nowe szaty zabójczyni: 211
Arobynn wyjawia miejsce pochówku Sama, choć wcześniej wyraźnie grozi Alince i jej przyjaciołom.
– Niedługo się spotkamy – rzekł. Jego słowa ewidentnie kryły w sobie kolejną groźbę. – Mam nadzieję, że zdążysz do tego czasu wywiązać się ze swoich zobowiązań.
Ludzie o zaciętych twarzach, którzy stali u boku Arobynna podczas walki, nadal trzymali się w pobliżu. Byli to właściciele Nor. Ukłonili jej się lekko, ale Aelin nie odwzajemniła gestu.
Co się będzie odkłaniała plebsowi. Ona, zaginiona królowa Tarasu!
– Przekaż swym nowym partnerom, że oficjalnie przechodzę na emeryturę – powiedziała w ramach pożegnań.
Niełatwo przyszło jej zostawić Lysandrę z Arobynnem w tej piekielnej dziurze.
No już nie rób z siebie takiej wielkiej przyjaciółki innych kobiet, wszyscy pamiętamy twoje mizoginistyczne myśli oraz uczynki.
Czuła na sobie wzrok Valgów. Wyczuwała ich złość i niezdecydowanie. Miała nadzieję, że Chaol i Nesryn nie popadną w tarapaty. Wzięła ich ze sobą nie tylko po to, by strzegli jej pleców, ale żeby na własne oczy przekonali się, do czego prowadzi wiązanie się z człowiekiem takim jak Arobynn Hamel, nawet jeśli dzięki niemu byli teraz w stanie znów zapolować na Valgów.
Miała tylko nadzieję, że pomimo hojności jej byłego mistrza wreszcie zrozumieli, że powinna była zabić Doriana podczas spotkania w ogrodach zamkowych.
Wątpię, Chaol jest zbyt uparty i na szczęście ma rację z tym, że ci nie zaufał. Na szczęście lub nie, bo przecież wszyscy pamiętamy, jak świetnie wykreowaną postacią jest Dorian.
Podsumowanie rozdziału:
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 217
Royal pussy: 109
If you’re evil and you know it clap your hands: 209
Nowe szaty zabójczyni: 211
Światek z kart: 242
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 149
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 161
Czy na sali jest lekarz?: 33
Zbędne cięcie: 121
Moda na cytat: 21
Sweet home Taras: 26
Wiek to tylko liczba: 22

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz