poniedziałek, 6 stycznia 2025

KRÓLOWA CIENIA – ROZDZIAŁ 23

 

Wraz z mędrcami ze Wschodu, bieżymy i my, by z początkiem tego roku powrócić z analizami. Nie będę wypisywała dziesiątek wymówek, jakie mogłabym znaleźć na swoje usprawiedliwienie. Prawdą jest, że rozleniwiłam się na wielu płaszczyznach w życiu i w 2025 chcę to nieco zmienić. Stąd reaktywacja tego bloga. Wiem, że nagły powrót wiąże się zapewne z lekką dezorientacją – ja sama wiele szczegółów z prozy naszej ukochanej pisarki pozapominałam – ale tym bardziej motywuje mnie to do pracy nad naszą analizatornią. Zapraszam do lektury!

Mamy perspektywę Aediona, który budzi się do życia, by męczyć analizatorów.

Otworzył oko i odkrył, że znajduje się w niewielkim pokoju o ścianach wyłożonych drewnianą boazerią, umeblowanym z troską i zamiłowaniem do luksusu.

Kolejny przykład podwójnych standardów u Maas. Zamiłowanie do przepychu u szlachty jest wadą, lecz u Alinki zaletą.

Aedion rozgląda się po pokoju i odnajduje wzrokiem Alinkę.

Na kremowym fotelu stojącym niedaleko łóżka drzemała dziewczyna. Długie, gołe nogi przerzuciła przez poręcz. Widział na nich blizny wszelkich kształtów i rozmiarów. Końcówki złocistych, przyciętych do ramion włosów śpiącej, rozsypanych na jej twarzy, były czerwonawe, jakby spłukano z nich tanią farbę. Jej usta były lekko rozchylone. Spała smacznie w nazbyt dużej białej koszuli i spodenkach, który wyglądały na męskie. Była bezpieczna. Żyła.

Przez moment nie mógł zaczerpnąć tchu.

Aelin.

Wyszeptał jej imię.

Sweet home Taras: 19

Biłam się z myślami, czy dać tu punkt. Jestem w stanie zrozumieć, że Aedion najprawdopodobniej wzruszył się po zobaczeniu po wielu latach swojej ulubionej kuzynki i Maas próbowała to jakoś tym opisem oddać. Nie zmienia to faktu, że zrobiła to bardzo nieudolnie. Wynika to przede wszystkim z tego, jak w książce przedstawione dotychczas były relacje romantyczne oraz z wykreowanego wcześniej obrazu Alinki w głowie generała. Podczas czytania tego fragmentu przede wszystkim dominowało we mnie uczucie dyskomfortu.

Zwłaszcza przy tym podkreślaniu nóg…

Otworzyła oczy, jakby go usłyszała. Błyskawicznie odzyskała przytomność i rozejrzała się czujnie dookoła, poszukując oznak zagrożenia. A potem wreszcie – nareszcie! – spojrzała na niego.

Takie myśli kojarzą mi się z fanem, który stoi pod scenę i tylko czeka, aż jego idol nareszcie spojrzy w jego stronę.

Sweet home Taras: 20

Na Instagramie ciągle widzę filmiki takich fanów. Nie powiem, mój wewnętrzny przegryw trochę ich rozumie.

Znieruchomiała całkowicie, jedynie lekki wiatr trącał jej włosy.

Poduszka, na której opierał twarz, zwilgotniała.

Aelin wyciągnęła nogi niczym kot i oznajmiła:

– Jestem gotowa na przyjęcie podziękowań za spektakularną akcję ratunkową, wiesz?

Nadal nie mogąc opanować łez, wyrzęził:

– Będę pamiętać, by nigdy nie wchodzić ci w drogę.

Ta w swoim stylu musiała zepsuć wzruszającą dla siebie i kuzyna chwilę.

Na jej ustach pojawił się uśmiech. Jej oczy, tak podobne do jego własnych, zamigotały.

– Witaj, Aedionie.

Coś w nim pękło, gdy usłyszał, jak wypowiada jego imię. Musiał zamknąć oczy, a jego ciało przeszył konwulsyjny szloch, co wzbudziło fale bólu. Gdy się opanował, powiedział ochrypłym głosem:

– Pragnę ci podziękować za spektakularną akcję ratunkową. Nigdy więcej tego nie róbmy.

Aelin parsknęła. W jej oczach błysnęło srebro.

A tak na serio może rozważ, bym znowu nie posnęła z nudów na analizie.

– Jesteś dokładnie taki, jakiego sobie wymarzyłam.

Sweet home Taras: 21

Wymarzyć to sobie możesz, by rodzice zrobili ci braciszka (no cóż, ty akurat tego nie zrobisz, bo nie żyją, ale chodzi o teorię) albo idealnego chłopaka czy psiaka, a nie wizję żyjącego od dawna kuzyna, którego sobie nie wybierałaś i miałaś wcześniej okazję go dobrze znać. Może jestem przewrażliwiona, ale dziwnie czułabym się, jakby ciotka, której dawno nie widziałam, na imprezie rodzinnej pierwsze co, to powiedziałaby mi, że spełniłam jej oczekiwania, o których nie miałam zielonego pojęcia, że istnieją i że trzeba im sprostać. Ja rozumiem, że może chciano w ten sposób zobrazować lęk przed spotkaniem osoby, z którą dawno się nie widziano, lecz dla mnie to jest najgorszy sposób ukazania tego problemu.

Coś w jej uśmiechu zdradziło mu, że wie o wszystkim. Ren lub Chaol opowiedzieli jej wszystko o nim, o mianie Dziwki Adarlanu oraz o Zgubie.

Ja tam uważam, że to idealny fleks przy rodzinnej herbatce.

Mógł więc powiedzieć tylko jedno:

– Ty zaś jesteś nieco wyższa, niż sobie wyobrażałem, ale nikt nie jest doskonały.

Ej, a widziałeś punkty w kategorii Ideałów nie ma, ale jest Aelin?

– To prawdziwy cud, że król powstrzymał się z egzekucją aż do wczoraj.

Cud zwany plot armorem biorąc pod uwagę, że Aedion zdechnąć to powinien już w więzieniu.

– Mam nadzieję, że szaleje z wściekłości jak nigdy wcześniej.

Oj tak, już wyrywa Dorianowi paznokcie.

– Jeśli wytężysz słuch, usłyszysz jego wrzaski z pałacu.

Aż sobie przypomniałam, jak kiedyś mieliśmy w domu płyty z bajkami czytanymi przez Cezarego Pazurę. Moją ulubioną była Jaś i Małgosia. Tam na samym końcu, już po całej akcji z wiedźmą był fragment, gdzie pan Czarek czytał coś w rodzaju: „wyjrzyjcie przez okno, może teraz przelatuje nad waszym domem!”.

W mojej głowie ta anegdota miała więcej sensu. Ale powspominać zawsze miło. Poza tym dzięki niej przez przypadek odkryłam, że ta bajka jest na youtube, to aż wam ją podlinkuję <3

Aedion roześmiał się, co wywołało kolejną falę bólu, ale jego wesołość zgasła, gdy przyjrzał się dziewczynie uważnie.

Przyganiał kocioł garnkowi. Król święty nie jest, ale nie ma aż takich problemów z agresją jak kuzynostwo, które wiele razy motywowało swoje działania czystym gniewem.

– Kapitan oraz Ren oberwą za to, że pozwolili ci działać samej.

– I się zaczęło. – Aelin westchnęła głośno i spojrzała na sufit. – Minuta przyjemnej rozmowy i już wyłazi z ciebie Fae, który chce wszystko wytyczać i chronić.

– Odczekałem dodatkowe trzydzieści sekund.

Dziewczyna uśmiechnęła się krzywo.

– Myślałam, że pękniesz po dziesięciu.

Ubaw po pachy, kiedy Alinka serio powinna dostać opierdol chociażby za kwestię dorianową.

Znów się roześmiał i uświadomił sobie, że choć kiedyś darzył ją uczuciem, kochał przede wszystkim wspomnienie księżniczki, którą mu odebrano. Ale ta dziewczyna, królowa, ostatni członek jego rodziny…

Sweet home Taras: 22

Kolejny fragment, który brzmiałby normalnie, gdybyśmy nie mieli świadomości, jakim zbokiem jest Aedion.

– Było warto – powiedział z gasnącym uśmiechem. – Warto było czekać te wszystkie lata. Warto było.

Zrozumiał to w chwili, gdy stanęła przed jego pieńkiem katowskim, niepokorna, niezwyciężona i dzika.

My w tej chwili zrozumieliśmy, że osoby po stronie dobra nie potrafią planować misji.

– Myślę, że bredzisz pod wpływem lekarstw – rzekła, ale jej głos był nieco zduszony. Otarła oczy i opuściła nogi na ziemię. – Chaol utrzymuje, że na ogół ciężej z tobą wytrzymać niż ze mną.

Podziwiam Chaola, że jest w stanie ocenić, kto bardziej z tej dwójki zasługuje na lepę w ryj.

– Chaol zostanie uduszony, a ty jeszcze bardziej go pogrążasz.

Znów się lekko uśmiechnęła.

Żarty ze śmierci dobrego znajomego, który uratował wam dupę, są takie zabawne!

– Ren jest na północy. Nie udało mi się z nim spotkać, bo Chaol przekonał go, by wybrał się tam dla własnego dobra.

– Tym lepiej – wykrztusił Aedion.

Przynajmniej dzięki temu mogłam odpocząć od jego męczącego, nijakiego charakteru.

Ktoś przebrał go w czystą koszulę, więc nie musiał się niczego wstydzić. Usiadł z niemałym trudem i poklepał łóżko obok siebie.

– Chodź tu.

Aelin zerknęła na posłanie, na jego dłoń i zapytała się w myślach, czy kuzyn nie przekroczył właśnie jakiejś granicy.

Jeżeli nawet Alinka ma podejrzenia, że Aediona trochę powaliło, to dobrze pokazuje, że trzeba było utworzyć nową kategorię dla analizy.

Może odwoływał się do ich więzi z dawnych lat, która już przecież nie istniała.

Nawet jeżeli są rodziną, to rozumiem obawy Alinki. Jakby dorosły kuzyn, którego dawno nie widziałam, coś takiego zaproponował, to wiałabym, gdzie pieprz rośnie.

Niemniej dziewczyna ześlizgnęła się niczym kot z fotela i usiadła obok niego.

Jej zapach był odurzający. Przez chwilę wciągał go w płuca, nie mogąc skupić się na niczym innym. Jego zmysły Fae wrzeszczały, że oto jest jego rodzina, jego królowa, jego Aelin. Rozpoznałby ją, nawet gdyby był ślepy.

Rozpoznawał jej zapach, ale wyczuwał jeszcze inną woń, mocno splecioną z jej własną. Oszałamiająco potężną i starożytną, a do tego męską. Ciekawe.

Sweet home Taras: 23

Maas dała Fae czułe powonienie tylko, by Aedion mógł wciągać zapach z Alinki i jej rzeczy. Czemu pisarka musi dzielić się ze światem swoimi fetyszami? Czytanie tego jest bardziej niezręcznym przeżyciem niż pójście samemu na spotkanie samemu z zakochanymi gołąbkami.

I serio, że łącząc się z kimś więzią krwi, to łączysz się z jego zapachem?

Przechodzę już setny kryzys po tegorocznej analizie, a przed nami jeszcze 2/3 książki.

*poklepuje po plecach*

Pamiętaj, że nie jesteś sama.

Zastanawiał się, czy wiedziała, jakie znaczenie dla niego – pół-Fae – miało to, że pochyliła się nad nim, wygładziła mu kołdrę i krytycznym okiem oceniła jego stan zdrowia. Że się nim zajmowała.

Niestety za to analizatorzy aż za dobrze wiedzą, jak szukasz u niej atencji.

Czemu tak podkreśla bycie pół-Fae, kiedy sama Alinka też jest półkrwi?

Może Alinka to ten stereotypowy przedstawiciel rasy mieszanej, który musi podkreślać pochodzenie każdej osoby.

Sam również się jej przyjrzał. Szukał ran i obrażeń, chciał mieć pewność, że krew, którą była zbryzgana, należała tylko do jej przeciwników. Zauważył jedynie kilka płytkich, zasklepionych już skaleczeń na lewym przedramieniu.

Alinka jest Mary Sue, ale nie taką, by nie otrzymywać żadnych ran w potyczkach.

Protagonistka pyta się Aediona kto pierwszy opowie swoje przygody i pada na nią. Mamy przeskok, który zrozumiałabym, jakby obydwoje mówili o przeszłości, bo nie wytrzymałabym czytania o tym samym, co wiemy. Niestety, bohaterowie są jedynie po historii Alinki i częściowo Aediona.

Zbędne cięcie: 120

Rozmawiali, aż Aedion ochrypł, a Aelin zmusiła go wówczas do wypicia szklanki wody.

To ile oni gadali bez przerwy, że Aedion ochrypł? To nie jest publiczna przemowa, że trzeba gadać bez większych zastojów.

Potem uznała, że wygląda mizernie i podreptała do kuchni, gdzie znalazła rosół wołowy i trochę chleba. Lysandra, Chaol i Nesryn byli czymś zajęci i mieli całe mieszkanie dla siebie. Dobrze. Aelin nie miała najmniejszej ochoty dzielić się teraz kuzynem z nikim innym.

Sweet home Taras: 24

Aedion skończył opowiadać o sobie.

Byli wykuci z tej samej stali. Byli dwiema stronami tej samej złotej, wyszczerbionej monety.

Zrozumiała to, gdy dostrzegła go obok pieńka katowskiego. Nie potrafiła tego wyjaśnić. Nikt nie mógł pojąć owej więzi, która zrodziła się natychmiast, owego niemylnego przeświadczenia i pewności siebie, płynącej prosto z głębi duszy, chyba że sam przeżył coś podobnego. Nie musiała się jednak przed nikim tłumaczyć. Przecież tu chodziło o Aediona.

Poza bycie aroganckimi, brutalnymi Fae, to co ich na tyle łączy, że niby są wykuci z tej samej monety? Fakt, obydwoje starali się jakoś przeżyć w nowej rzeczywistości, ale przyjęli zupełnie inne metody?

Ta więź to nie jest po prostu nostalgia i tęsknota za dawno niewidzianym kuzynem? Nie mówię, że Alinka nie miała prawa czuć czegoś metafizycznego, ale na mnie takie pierdy o więzi, na którą nie ma się wpływu, rzadko kiedy działają. Taka osobista preferencja przy konsumowaniu dzieł kultury.

Nasza dwójka rozmawia o byłej profesji Alinki, stąd przytoczę większy fragment:

– Czujesz wstyd na myśl o tym, co robiłam? – ośmieliła się zapytać.

Zmarszczył brwi.

– Co ci strzeliło do głowy?

Nie była w stanie spojrzeć mu w oczy. Leżała i muskała palcem brzeg kołdry.

– Czujesz wstyd?

Aedion milczał tak długo, że Aelin uniosła głowę. Ujrzała, że wpatruje się w drzwi, jakby mógł przebić je wzrokiem i wypatrzeć kapitana gdzieś w mieście. Gdy odwrócił się ku niej, na jego przystojnej twarzy widniała łagodność, którą zapewne mało kto u niego widział.

Sweet home Taras: 25

Jeżeli przy poważnej rozmowie z kuzynem myślisz o tym, jak jest przystojny, to mam bardzo złą wiadomość.

– Nigdy – rzekł. – Nie umiałbym się za ciebie wstydzić.

Aelin nie uwierzyła mu. Odwróciła się, ale wtedy delikatnie ujął ją za nadgarstek i zmusił ją, by na niego spojrzała.

– Każde z nas przetrwało, aż się spotkaliśmy. Kiedyś błagałem bogów, by pozwolili mi jeszcze cię ujrzeć, choćby na moment. Chciałem cię zobaczyć i przekonać się, że wszystko ci się udało. Choć raz. Na niczym innym mi nie zależało. – Nie umiał powstrzymać łez, które spływały mu po twarzy. – Nie dbam o to, co musiałaś zrobić, by przetrwać. Gdzieś mam to, do czego popchnęły cię wściekłość, żądza zemsty czy egoizm. To nieważne. Jesteś tu i jesteś idealna. Zawsze byłaś i zawsze będziesz.

No i chuj strzelił kolejny potencjalny konflikt. I nie zrozumcie mnie źle – jestem zdania, że w sumie taka reakcja pasuje do idealizującego Alinkę Aediona. Tylko po grzyba autorka wiele razy przed tym spotkaniem ciągle zaznaczała, jak to nasza księżniczka bała się reakcji kuzyna, próbując tym budować jakiś suspens? Okej, główna bohaterka mogła mieć takie lęki, ale czytelnik dobrze wiedział, jak to ostatecznie się rozwiąże.

Kolejna sprawa, to tylko udowadnia jakim tłumokiem simpującym do kuzynki jest Aedion. Mógł zatrzymać się na tym, że Alinka musiała jakoś przetrwać. Mógł dodać, że sam nie był święty i wyszedłby na hipokrytę. Rozumiem też, że na tym świecie mają tylko siebie i są rzeczy ważniejsze niż prowadzenie kłótni (chociaż jak zobaczycie, Aedion rozpocznie kłótnie ze znacznie bardziej błahego powodu, więc to też żadne wyjaśnienie). Niestety, on ma nawet w dupie, że jego krewna mogła z przyjemnością zabijać ludzi i zbijać na tym fortunę. Wiem, że wałkujemy ten motyw, ale nie rozumiem, jak można nam wciskać, że ta zgraja ma lepszy kompas moralny od króla czy Perringtona i przez to mamy jej kibicować. I jeszcze ta ostatnia linijka, która jest potwierdzeniem, kto jest patronem dwóch z naszych analizatorskich kategorii.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 158

Sweet home Taras: 26

Aelin nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo chciała to usłyszeć.

Ostatecznie osoby narcystyczne żywią się komplementami.

Kuzynostwo wtula się w siebie i mamy kolejny przeskok do Alinki, tylko że w Norach, czyli kopii Krypt. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy rozdziały po stronie, to dziwi mnie, że nowy wątek nie został przerzucony do innego rozdziału.

Zbędne cięcie: 121

Nikogo nie zdziwiło, że po tym, jak Aelin obróciła w perzynę Krypty, w slumsach natychmiast wyrósł kolejny przybytek grzechu i występku.

Jego właściciele nawet nie próbowali udawać, że ich nowy lokal nie jest kopią Krypt, o czym świadczyła chociażby nazwa – Nory.

To, że Maas nagle zamieniła sieć lokali w jeden przybytek jeszcze bardziej nie ma sensu. Naprawdę siedziba bandytów nie była przygotowana na ewentualny rozbój? Jak to jest, że jedna Alinka jest w stanie zniszczyć cały świetnie prosperujący przybytek?

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 159

Światek z kart: 240

I nie wiem co jest złego w nawiązywaniu do poprzednich miejsc. Jakoś muszą wypełnić niszę albo dać znać, że się rebrandowali.

Jednakże w przeciwieństwie do szefostwa Krypt nawet nie próbowali stworzyć tawernianej atmosfery. Była to jedynie podziemna sala, gdzie płaciło się za alkohol, a potem samemu go nalewało. Aelin miała wrażenie, że chyba polubi właścicieli, którzy działali wedle całkowicie innych zasad.

Bo dbali jeszcze gorzej o tawernę, co doprowadzi do splajtowania biznesu? Biorąc pod uwagę jaką zołzą jest Alinka, to ma wtedy sens.

 I czemu są nowi właściciele? Mam nadzieję, że to jakaś forma bezpieczeństwa, by lepiej się ukryć przed wymiarem sprawiedliwości albo Arobynn ukarał starych właścicieli za niedopilnowanie. W innym wypadku byłoby to trochę dziwne, by byłe szefostwo nie próbowało się odbudować. A jeżeli Alinka ich zaszlachtowała, to nieźle zadbali o swoje bezpieczeństwo, gdy zarabiali tak na życie.

Niektóre rzeczy były jednak niezmienne.

Podłogi były śliskie i cuchnęły szczynami i jeszcze gorszymi rzeczami, ale na to dziewczyna była gotowa. Nie spodziewała się jednak ogłuszającego hałasu. Kamienne ściany i niewielkie rozmiary lokalu potęgowały wrzaski ludzi dopingujących i obstawiających walki na pieniądze.

Infrastruktura rzeczywiście brzmi na nieprzystosowaną do tawerny, ale nie wiem, czemu Alinka nie spodziewała się tego. Wydaje mi się, że Krypty nie były strefą ciszy.

Takie jak ta, w której zaraz miała wziąć udział.

Stojący obok niej Chaol, zamaskowany i w kapturze, przestąpił z nogi na nogę.

– Fatalny pomysł – wymruczał.

– Powiedziałeś, że nie jesteś w stanie odnaleźć gniazda Valgów – odpowiedziała równie cicho i wsunęła pod kaptur niesforny kosmyk włosów, znów ufarbowany na czerwono.

Nowe szaty zabójczyni: 205

– Tu zaś znajdziesz kilku dorodnych Valgów, zarówno sług, jak i dowódców, którzy tylko czekają na to, aż udasz się za nimi do domu. Potraktuj to jako przeprosiny Arobynna.

Jest to w sumie trochę słaby pomysł, ponieważ jak zaraz się dowiemy, normalnie valgowie nie biorą udział w walk, tylko są częścią widowni. Jest to bardzo nienaturalne i przyciągnie uwagę reszty demonów. Jeszcze Alinka sama czuje, że tym podrzuca się pod nogi Arobynna. Dowiemy się też, że będzie miała o tyle trudniej, że musi zrobić to gołymi łapami. Winszuję Maas, że próbuje nam dać nieco scen akcji i pokazać bliżej zwyczaj walk rzezimieszków w Kryptach/Norze. Rozumiem też, że Arobynn po czymś takim sam sobie zaciągnie stwora, ale dla mnie to za słaba wymówka. Prędzej uwierzę, że Galaretus chce się znowu popisać. Niestety Alinka najprawdopodobniej musi robić to z własnej głupoty, o czym sami się zaraz przekonacie. Chaol także nie błysnął geniuszem, jeżeli nic nie ogarnął w sprawie valgów, więc taką sytuację mają wyłącznie z własnej winy.

Chaol powtarza się, że to beznadziejny plan, ale Alinka ma to gdzieś. Galaretus tłumaczy także motywy wzięcia Chaola i Nesryn do pomocy, mimo tego, że wpasowywało się w plany szefa zabójców. Doceniam to, że wyżej ceniła bezpieczeństwo niż dumę, ponieważ ta dwójka i tak jest wtajemniczona w ten światek, a co dwie głowy to nie jedna.

Do Nor ściągali żołnierze Valgów, nie po to, by aresztować i torturować, ale by patrzeć.

Dla mnie to o tyle dziwne, że przyzwalają na istnienie nielegalnej speluny, ale nie wiem skąd szok, że nie chwalą się swoimi mocami. Nie są przecież Alinką.

Wytropiła ich na tajnym spotkaniu buntowników, co oczywiście nie zachwyciło żadnego z nich, tym bardziej że Valgowie znikli wraz ze swymi ofiarami i mimo wzmożonych wysiłków nie udawało się ich odnaleźć. Wystarczyło jedno spojrzenie na mocno zaciśnięte usta Chaola, aby zrozumieć, czyje „wygłupy” są tego przyczyną.

Nie wiem co jest tutaj bardziej kuriozalne – buntownicy, którzy dali się wytropić na tajnym spotkaniu czy nazywanie poważnego błędu Alinki „wygłupami”.

Z ulgą zwróciła się więc ku Nesryn, by choć na moment zapomnieć o ciążącym jej nowym zadaniu.

Oglądanie twarzy kochanki byłego jest takie odprężające.

Za każdym razem, gdy słyszała bicie zegara, miała wrażenie, że to szydercze zaproszenie do szklanego zamku. Niemniej zniszczenie wieży zegarowej i uwolnienie magii musiało poczekać.

To musi mieć naprawdę głęboką traumę związaną z pobytem, ponieważ często wieża zegarowa była jedynym tego typu miernikiem czasu w średniowiecznym mieście.

Przynajmniej nie pomyliła się co do Arobynna. Naprawdę chciał, by Chaol się tu znalazł. Valgowie najwyraźniej byli darem, dzięki któremu kapitan miał dalej mu ufać.

O ile znowu pewna smarkula nie będzie sabotować im zadań.

Wyczuła jego obecność na chwilę, nim jego rude włosy pojawiły się na skraju pola widzenia.

Nowe szaty zabójczyni: 206

– Ten lokal również chcesz rozwalić? – spytał.

Piękne przywitanie najbardziej empatycznej jednostki w uniwersum Szklanego Tronu.

U jego boku pojawiła się ciemnowłosa postać, za którą spoglądali z zachwytem wszyscy mężczyźni. Była to Lysandra.

Nowe szaty zabójczyni: 207

Bo jakby ktoś nie obejrzał się za laską działającą po stronie Alinki, to od razu zostałby oskarżony o bycie ciepłym.

– Dopiero co wyczyściłam kombinezon – wycedziła. – Rozwalając tę kloakę, znów bym go zaświniła.

Arobynn zachichotał.

Typie, ona rozjebała ci inwestycję, a ty się śmiejesz z tego, jakby ten bezbecki tekst był wybitnym żartem. Nawet bycie twoją ulubienicą jest słabym na to usprawiedliwieniem.

– Jeśli chcesz wiedzieć, pewna wybitna tancerka wraz z całą swą trupą znalazła się na pokładzie statku płynącego na południe, zanim wieści o twojej eskapadzie dotarły do doków.

No i świetnie, Alinka ma już czyste sumienie, że narażała życie tych biednych kobiet. W sumie karierę to już im rozwaliła, bo nie sądzę, by były tak rozchwytywane jak w Adarlanie.

Ryk widzów niemalże zagłuszył jego słowa. Lysandra zmrużyła oczy, gdy któryś z bywalców prawie wylał piwo na jej suknię w kolorze kremowo-miętowym.

Nowe szaty zabójczyni: 208

To jest niesamowite, że na razie więcej wiemy o sukienkach, jakie nosi Lysandra niż o jej osobowości.

– Dziękuję – powiedziała szczerze Aelin.

Arobynnowi zależało na tym, by skłócić ją z Chaolem, ale nie dała mu się wciągnąć w tę grę.

Trochę mu się udało, ale wystarczył do tego twój nieznośny charakter.

Król Zabójców obdarzył ją przebiegłym uśmiechem, co zachęciło ją do zadania pytania:

– Czy jest jakiś szczególny powód, dla którego moje usługi są tu dziś potrzebne, czy może masz ochotę wręczyć mi kolejny prezent?

– Po tym, jak z radością obróciłaś Krypty w perzynę, szukam pola do nowych inwestycji. Właściciele Nor, choć nie kryją, że potrzebują inwestora, wahają się, czy przyjąć moją ofertę. Dziś wieczorem chciałem w związku z tym pokazać im moje najważniejsze atuty. Niech wiedzą, co mogę wnieść do naszego interesu.

To na jakiej zasadzie Arobynn posiadał Kryptę? Na samym początku książki było nam wmawiane, jak to jest jedna z jego wielu działalności, a nagle się okazuje, że król zabójców nie tylko inwestuje, ale musi przekonywać do swojej przydatności. Niech Maas zacznie pisać swoje książki z planem światotwórczym, bo gubi się nawet w prostych rzeczach.

Światek z kart: 241

Aelin wiedziała, że zależy mu na zastraszeniu właścicieli i pochwaleniu się swymi śmiertelnie groźnymi zabójcami. Pragnął również pokazać, że walki z udziałem wyszkolonych zabójców mogą przynieść wyższe zyski. Wiedziała też, co powie za moment.

– Niestety, mój wojownik przepadł – ciągnął Arobynn. – Potrzebuję zastępcy.

– A z kim będę walczyć?

– Powiedziałem właścicielom, że byłaś szkolna przez Cichych Zabójców z Czerwonej Pustyni. Pamiętasz ich, nieprawdaż? Przedstaw się, jak tam sobie chcesz.

Co za gnojek! Wiedział, że nigdy nie zapomni miesięcy spędzonych na Czerwonej Pustyni ani tego, kto ją tam posłał.

Nawet nie szkoda mi głupiej cizi. Trzeba było nie ruszać oczka w głowie Arobynna z powodu krwawego szału, bo było wiadome, że się kiedyś zemści.

Aelin wskazała Lysandrę ruchem podbródka.

– A ona co tu robi? Nie jest aby zbyt wybredna jak na takie miejsca?

– A ja już myślałem, że się zaprzyjaźniłyście po twej dramatycznej akcji ratunkowej.

Ta ironia jest jeszcze zabawniejsza, gdy przypomni się, jak szybko dziewczyny stały się psiapsiami.

– Arobynn, chodźmy obejrzeć coś innego – mruknęła kurtyzana. – Walka się kończy!

Aelin zapytała się w myślach, ile ją kosztuje przebywanie w towarzystwie człowieka, który zamordował jej ukochanego. Lysandra stała i chłodziła skórę wspaniałym wachlarzem z koronki i kości słoniowej, ale swe prawdziwe odczucia skrywała głęboko. Na jej twarzy były widoczne jedynie czujność i niesmak, ale żadnych silniejszych emocji. Zupełnie nie pasowała do tej nory.

Nie trzeba dramatycznego backstory, by pojąć, że samo to, że o połowę starszy typ ma nastoletnią kurtyzanę, jest nieco obrzydliwe.

Lysandra dalej gra idealną kochankę, co brzydzi Alinkę. Gdy Arobynn odchodzi na bok, zabójczyni podziękowała za pomoc.

A skoro Aedion został ocalony, będzie musiała wkrótce wypełnić swe zobowiązania wobec Arobynna, choć miała wrażenie, że jej byłemu mistrzowi nie zostało wiele życia.

Subtelny forashadowing.

Gdy tylko Aedion dojdzie do siebie i dowie się, w jakie niebezpieczeństwo wpakował ją Król Zabójców, nie mówiąc już o tym, jak ją traktował przez ostatnie lata…

Arobynn nie był święty, ale nie można zapomnieć, ile Alinka zyskała dzięki jego treningowi. Nie można robić z niej biednej ofiary.

Alinka pyta się z kim będzie walczyć. Arobynn każe jej wybrać jednego z valgów.

– Ten, którego sobie zażyczysz. Mam tylko nadzieję, że wybranie przeciwnika zabierze ci mniej czasu niż podjęcie decyzji, którego mi przekazać.

A więc wszystko jasne… Tu chodziło o to, kto ma przewagę! Gdyby odmówiła spłaty długu, Arobynn wiedział, jak się mścić.

No shit, Sherlock. Nie wiem czego się spodziewałaś, wpychając się na teren potencjalnych wpływów Arobynna zaraz po odbiciu Aediona.

– Oszalałeś! – oznajmił Chaol, spoglądając w tym samym kierunku.

– Nic podobnego – prychnął Arobynn. – A tak na marginesie, nie musisz dziękować. Wiesz, za tę drobną podpowiedź.

Skinął w stronę zebranych Valgów. A więc rzeczywiście stanowili dar dla byłego kapitana.

Trochę czuję się jak w amerykańskim serialu, gdzie muszą tłumaczyć z pięć razy to samo, by nieuważny widz na pewno załapał.

– Nie musisz mnie wyręczać w… – zaczął Chaol, który spoglądał na zabójcę pochmurnym wzrokiem, ale przerwała mu Aelin:

– Nie mieszaj się w to – parsknęła, mając nadzieję, iż mężczyzna zrozumie, że jej gniew nie był wymierzony w niego.

Westfall odwrócił się ku zakrwawionej arenie i pokręcił głową. Niech się wścieka. Sama miała również mnóstwo powodów, by być na niego zła.

Ciekawe niby jakie, kiedy nawet w kwestii Doriana ostatecznie wykazał się od ciebie większą empatią.

Sędzia wywołuje Alinkę.

Lysandra ścisnęła go za ramię, jakby chciała go poprosić, by darował jej to widowisko.

– Będę uważać – obiecała jej Aelin, przechylając głowę, aż strzeliły kości. – Nie chcę ci poplamić krwią tej ślicznej sukienki.

Arobynn zachichotał.

– Urządź niezłe widowisko, dobra? Chcę, by właściciele byli pod wrażeniem. I zsikali się w gacie.

Aha.

Jak widać podczas treningu Alinka także była wtajemniczana w dziwne fetysze.

„Och, tak. Możesz liczyć na niezłe widowisko” – pomyślała dziewczyna.

Niestety, nie pomyślała o tym Maas, gdy pisała jakąkolwiek scenę akcji.

Nie ryzykowała pożegnania z Chaolem, by nie przyciągać do niego uwagi, więc po prostu ruszyła przez tłum. Ludzie spoglądali na nią i cofali się. Jej kombinezon, buty i maska sprawiały, że wyglądała jak ucieleśnienie Śmierci.

Ja już umarłam z cringu, nie mam tylu żyć co kot. Czemu nawet śmierć jest z wielkiej litery? XDDDDDDDDD

Jakbym zobaczyła takiego edgelorda na arenie, to bym się spierdoliła ze śmiechu.

Ten fragment tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Alinka idealnie nadawałaby się do freak fightów.

Myślę, że Alinka dowiozłaby dymy na poziomie starego Murana.

Szła zawadiackim krokiem, kręciła biodrami i wymachiwała ramionami, jakby chciała rozluźnić mięśnie. Widzowie byli coraz głośniejsi, niespokojni.

To jest śmieszniejsze niż wejście Mai Staśko na High League, kiedy użyła piosenkę własnej kompozycji.

Stanęła obok sędziego, który spojrzał na nią i rzekł:

– Żadnej broni.

Aelin w odpowiedzi przechyliła głowę, uniosła ramiona i obróciła się wokół własnej osi. Pozwoliła nawet, by pomocnicy sędziego obmacali ją spoconymi łapskami, by sprawdzić, czy nie ma nic przy sobie.

Nie jest to przyjemne, gdy ktoś obcy narusza ci przestrzeń prywatną, ale oni tylko wykonują swoją pracę. Czy dla Maas wszyscy ochroniarze sprawdzający przy bramkach to są szefowie wśród molestujących?

– Imię? – spytał sędzia.

Wokół niej migotały już monety.

– Ansel z Briarcliff – odparła. Maska zniekształciła jej głos, który zabrzmiał chrapliwie.

– Kto będzie twoim przeciwnikiem?

Aelin rozejrzała się po widzach i wyciągnęła dłoń.

– Tamten.

Dowódca Valgów uśmiechnął się do niej.

I ona tak po prostu może sobie wezwać kogoś z tłumu? Czemu ją wcześniej wywoływano, a tutaj sama Alinka musi rzucić wyzwaniem?

Czy tym razem Alinka wypełni część umowy? Tego dowiecie się za tydzień.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 215

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 209

Nowe szaty zabójczyni: 208

Światek z kart: 241

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 149

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 159

Czy na sali jest lekarz?: 33

Zbędne cięcie: 121

Moda na cytat: 21

Sweet home Taras: 26

Wiek to tylko liczba: 22

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz