poniedziałek, 3 lutego 2025

KRÓLOWA CIENI – ROZDZIAŁ 27

 

Alinka przygląda się stworowi z wężowym pyskiem, który stał przy dowódcy valgów. Przypominają się jej gargulce znane nam z poprzednich części.

Wtedy serce dziewczyny zaczęło bić jak szalone. Wielkim wysiłkiem woli narzuciła sobie spokój i przyjrzała się uważnie potworowi, który stał teraz po pas w sadzawce. Krople wody ściekały z jego ogromnych ramion i przedłużonego, wężowego pyska.

Widziała już kiedyś podobne stworzenie.

Przypominał jedną z ośmiu istot wykutych na wieży zegarowej, ośmiu gargulców, które kiedyś… Które kiedyś przyglądały się jej. Uśmiechały się do niej. Tak, mogła przysiąc, że tak było.

Czy któraś z rzeźb na wieży właśnie znikła? A może wykuto ją na podobieństwo tej bestii?

Fakt, w architekturze występują gargulce i rzygacze w kształcie wężowych głów, ale przez popkulturę te potwory wyobrażam sobie bardziej jako demoniczne humanoidalne stworzenia. Nie będę jednak negatywna, bo jeżeli była to forma oryginalności, to szanuję.

Aelin zmusiła się, by powstać i wtedy odkryła, że przez jej kombinezon przenika blade, niebieskie światło. Cholera! Oko! Niedobry znak! Za każdym razem, gdy zaczynało świecić, działo się coś złego. Zawsze!

Niedobry znak, bo kojarzy mi się z najnudniejszą postacią Szklanego Tronu, jaką jest Elena.

Matko, zupełnie o niej zapomniałam. Ciekawe, co tam porabia w zaświatach. Może konwersuje z Nehemią?

Myślę, że chodzi po piwnicach, by zrekompensować brakujące w tym tomie łażenie po kryptach.

Nakryła je dłonią, ograniczając ledwie zauważalny blask.

– Melduj – wysyczała istota przez kły z ciemnego kamienia.

„Ogar Wyrda – pomyślała dziewczyna. – Tak będę go nazywać”.

Nie przypominał co prawda psa, ale miała wrażenie, że potwór byłby w stanie ją wytropić i dopaść równie sprawnie jak ogar myśliwski. Co więcej, przypuszczalnie wiernie słuchał rozkazów swego pana.

Popatrz, zupełnie jak Asterin.

Albo Aedion. Jestem pewna, że wysłuchałby każdego rozkazu Alinki bez mrugnięcia okiem.

Oficer nie podnosił głowy.

– Nie ma ani śladu generała, ani tych, którzy mu pomagali. Dowiedzieliśmy się, że zauważono go na drodze prowadzącej na południe. Jechał wraz z pięcioma innymi do Fenharrow. Wysłałem za nimi dwa patrole.

To zapewne zasługa Arobynna. Musiała mu za to podziękować.

Patrząc na wcześniejsze dokonania straży, to prędzej uwierzyłabym w ich kretynizm.

– Szukajcie dalej – oznajmił Ogar. Mętne światło odbijało się od opalizujących żył, ciągnących się po obsydianowej skórze. – Generał był ranny. Nie mógł dotrzeć daleko.

Aelin poczuła, jak paraliżuje ją lęk.

To nie był głos demona ani człowieka.

Istota mówiła głosem króla.

Dziewczyna nie chciała wiedzieć, co ten człowiek zrobił, aby móc widzieć oczami potwora i przemawiać jego ustami.

Taką moc dostaje się w gratisie przy zakupie zestawu małego złola. Tylko 99,99 na Allegro.

Alinka postanawia, że wpierw sama skorzysta z pojmania Valga i mamy szybki przeskok. Znowu wracamy do Alinki, która przeszła kawałek od miejsca spotkania Valga z tym stworem.

Zbędne cięcie: 125

Dopiero po pokonaniu około dziesięciu przecznic Aelin doszła do siebie na tyle, że jej ciało przestało dygotać. Przez cały ten czas zastanawiała się, czy powinna w ogóle powiedzieć komuś o tym, co zobaczyła i co zaplanowała, ale gdy weszła do mieszkania i ujrzała Aediona przy oknie, poczuła, jak jej irytacja powraca.

Jakbym miała kuzyna spermiarza, to pewnie też bym reagowała podobnie na sam jego widok, ale twarde prawo.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 226

– Proszę bardzo, przyjrzyj się – rzekła powoli, odrzucając kaptur. – Jestem cała i zdrowa.

– Powiedziałaś, że wychodzisz na dwie godziny, a wracasz po czterech!

Jakby boomer powiedział – typowa baba w galerii handlowej.

 


– Miałam kilka spraw do załatwienia, takich, którymi tylko ja mogę się zająć. Żeby je pozałatwiać, muszę wyjść z mieszkania, a ty nie możesz przebywać na zewnątrz, zwłaszcza jeśli robi się niebezpiecznie.

– Przysięgałaś, że nie ma żadnych zagrożeń!

– A czy ja ci wyglądam na wyrocznię? Zawsze może pojawić się jakieś zagrożenie. Zawsze.

Wydawało mi się, że Mary Sue potrafi odczytać przyszłość. Jestem rozczarowana.

Nie powiedziała mu nawet połowy prawdy.

– Cuchniesz tymi cholernymi kanałami – warknął Aedion. – Mogłabyś powiedzieć mi, co tam robiłaś?

Jadła gówno.

Musiałam.

*bonk*

Ja rozumiem, że nazwa naszego bloga nawiązuje do żartów o kupie, ale zachowajmy jakiś poziom.

Wiem, ale muszę jakoś odreagować traumę po przeczytaniu przemyśleń Aediona.

Nie. Absolutnie nie.

– Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, jak się czuję, gdy muszę siedzieć bezczynnie i czekać na twój powrót? – Mężczyzna potarł twarz. – Mówiłaś o dwóch godzinach. Co miałem sobie myśleć?

 


Normalnie jak w rodzinie patusów. Jestem w stanie zrozumieć, skąd biorą się nerwy u obydwu postaci, bo Alinka ma w dupie to, że się ktoś troszczy, a Aedion dostaje kota od siedzenia na chacie. Tylko czemu muszą drzeć na siebie ryja?

– Aedion – powiedziała, najspokojniej jak mogła. Ściągnęła brudne rękawiczki i ujęła jego ogromne, twarde dłonie. – Rozumiem to. Naprawdę.

Kolejna męska, przystojna postać, która ma twarde dłonie. Chyba już wiemy, jakie łapki lubi Maas.

– Cóż takiego ważnego miałaś do zrobienia? Nie mogłaś z tym poczekać dnia albo dwóch? – spytał. W jego szeroko otwartych oczach kryło się błaganie.

I co by te dwa dni zmieniły?

– Przeprowadzałam zwiad.

– Dobra jesteś w tym, no nie? Jesteś mistrzynią półsłówek!

– Po pierwsze, jesteś tym, kim jesteś, ale nie daje ci to prawa, żeby wiedzieć o wszystkich moich poczynaniach. Po drugie…

– Brawo. Kolejna lista.

Aedion wyjątkowo w tym momencie.

 


Jakby co ona teraz pierdoli? XD Były generał z troski pytał, co robi jego krewna. Mogła normalnie mu odpowiedzieć.

Aelin zacisnęła dłonie na jego ręce z taką siłą, że komuś słabszemu połamałaby kości.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 227

Boru Tucholski, to jest twój kuzyn.

– Jeśli nie lubisz moich list, nie wszczynaj awantur.

To zdanie nie ma sensu. Chyba właśnie jak mu coś nie pasuje, to ma prawo złożyć zażalenia.

Aedion wbił w nią gniewne spojrzenie, ale dziewczyna nie odwracała wzroku. Oboje byli nieugięci, niezniszczalni, wykuci z tej samej skały.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin (+ Aedion): 164

Chęć spuszczenia manta każdej osobie i ogromny plot armor to rzeczywiście najbardziej ich łączy.

Wypuścił powietrze z płuc i zerknął na ich złączone palce, a potem rozchylił je, by spojrzeć na jej dłonie poznaczone bliznami – pamiątkami po ślubach złożonych Nehemii oraz chwili, gdy wraz z Rowanem stali się carranam, a ich magia połączyła się i utworzyła wieczną więź.

Nowe szaty zabójczyni: 217

To byłaby warta uwagi informacja, jakbyśmy nie byli świadkami tych wydarzeń. My je bardzo dobrze znamy, to po co nam historia każdej blizny Alinki.

– Nie mogę przestać myśleć o tym, że wszystkie twe blizny powstały z mojej winy.

„Och, och!” – pomyślała Aelin. Opanowała narastającą irytację, ale przechyliła głowę, spojrzała na niego przebiegle i rzekła:

– Przestań. Zasłużyłam sobie na połowę z nich. – Pokazała mu drobną bliznę po wewnętrznej stronie przedramienia. – Widzisz tę tutaj? Jeden facet w tawernie chlasnął mnie kiedyś butelką po tym, jak oszukałam go podczas gry w karty i próbowałam ukraść mu pieniądze.

Aedion parsknął cicho.

Nawet jeżeli mówi to tylko, by rozluźnić atmosferę, to pog, że o tym mówi. Nie rozumiem, po co Aedion biadoli nad ranami krewnej, kiedy sama Alinka była dumna ze swojego życia bandyty.

– Nie wierzysz mi?

– Och, wierzę. Nie wiedziałem tylko, że grasz tak źle, że musiałaś uciekać się do oszustwa. – Zachichotał, ale widać było, że jego lęk nie znikł.

To w sumie jest zabawne, biorąc pod uwagę, jak wciska nam się, jak to Alinka wszystko umie.

Aelin odsunęła kołnierz tuniki i odsłoniła kolejne blizny, cieniutkie i długie.

– Te zostawiła mi Baba Żółtonoga, Matrona klanu wiedźm Żółtonogich, gdy próbowała mnie zabić. Odrąbałam jej głowę, pocięłam ciało na kawałki i upchnęłam je w piecu w jej wozie.

 


– Zawsze się zastanawiałem, kto zabija wiedźmy.

My też się zastanawialiśmy podczas analizy drugiego tomu, ponieważ ta scena nie miała absolutnie żadnego sensu.

To jedno zdanie Aediona wystarczyłoby, aby zechciała go pochwycić i wyściskać, gdyż w jego oczach nie było lęku ani obrzydzenia.

Wstała i podeszła do kredensu. Wyjęła butelkę wina.

Szybko poszło i w sumie dobrze, bo nie wytrzymałabym dłużej ich kłótni.

– Jestem zaskoczona, że nie wyżłopaliście całego mojego zapasu przez te miesiące, łajdaki – powiedziała, zerkając do szafki. – Choć któryś z was dobrał się do brandy.

Powinnaś podziękować, że ktoś dba o to, byś nie wpadła w alkoholizm.

– Dziadek Rena – rzekł Aedion, przyglądając się jej spod okna.

Aelin otworzyła butelkę i nie zawracając sobie głowy kieliszkiem, opadła na kanapę i pociągnęła z gwinta.

OnA jESt TaKa QuiRKy.

– A spójrz na tę. – Wskazała nierówną bliznę przy łokciu. Aedion usiadł obok niej. Zajmował prawie połowę kanapy. – To pamiątka po Władcy Piratów z Zatoki Czaszek. Rozwaliłam mu całe miasto i uwolniłam jego niewolników, a przy tym przez cały czas dobrze wyglądałam.

 


Myślałam, że już skończyła z fleksowaniem się.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 165

Obawiam się, że dopiero się rozkręca.

Aedion wziął butelkę i sam pociągnął łyk.

– Czy ktoś kiedyś w ogóle próbował nauczyć cię pokory?

– Sam się tego nie nauczyłeś, więc po co ja mam się starać?

 


Dlatego tak was z Latpopcjuszem nienawidzę.

A i bawi mnie, że tutaj bycie bezczelnym szczeniakiem jest czymś, co dodaje 10+ do zajebistości, a Asterin była krytykowana przez Manon za pojedyncze kwestionowanie rozkazów.

Mężczyzna parsknął śmiechem, a potem pokazał jej lewą dłoń. Niektóre palce były zgięte.

– W obozie treningowym jeden z tych adarlańskich łajdaków połamał mi wszystkie palce po tym, jak mu odpyskowałem, a następnie połamał mi je ponownie, w innych miejscach, bo nie przestawałem go przeklinać.

Kwestię łamania dłoni wspominałyśmy przy analizie genialnego treningu Arobynna ze wspomnień Alinki z pierwszego tomu. Po pierwsze – bardzo niepraktyczne, ponieważ twój żołnierz jest zwolniony z walki na kilka tygodni. Po drugie – dłonie nawet dziś mogą łatwo źle zrosnąć, gdy jesteśmy pod opieką kiepskiego lekarza, a co dopiero przy dawnych metodach medycznych.

Czy na sali jest lekarz?: 34

Aelin gwizdnęła cicho, podziwiając jego upór, zajadłość i odwagę.

 


To jest Alinka, ma wykrzywiony kręgosłup moralny, ale ja chyba tylko zachowałabym się tak samo, by nie dostać wlepy w ryj od pijanego karka.

Duma z kuzyna mieszała się w jej sercu z odrobiną wstydu z powodu tego, co sama robiła. W międzyczasie Aedion zadarł koszulę i pokazał jej umięśniony brzuch, a na nim grubą, poszarpaną bliznę, ciągnącą się od żeber aż po pępek.

Oczywiście nie mogło zabraknąć absa u atrakcyjnego faceta.

Wyobrażacie sobie, że siedzicie sobie ze swoim kuzynem, pijecie wino i robicie striptease dla ubogich, żeby pofleksować się swoim bliznami. Co tu się dzieje w ogóle XD

– Bitwa pod Rosamel. Długi na piętnaście centymetrów nóż myśliwski o ząbkowanym ostrzu i wygiętym czubku. Skurczybyk wbił mi go tutaj – Aedion wskazał górę rany i przesunął palec w dół – a potem pociągnął na południe.

Przejrzałam katalogi z średniowiecznymi sztyletami oraz fora miłośników broni, bo przyznam szczerze, że nie czuję się bardzo mocna w temacie broni, ale mam wiele pytań. Jeżeli był to uniwersalny nóż, w tym także na polowania (a było trochę takich w średniowieczu), to po co wyróżniać, że był myśliwski? W tym wypadku najważniejsze jest, że wykorzystał go na polu walki. Jeżeli jednak typek wziął broń, która lepiej nadaje się na polowanie niż do zabicia człowieka, to nie miał lepszych alternatyw? W końcu zwierzyna łowna ma inne ciała niż my. Mam też wątpliwości co do ząbkowania, ponieważ mimo tego, że ząbki występowały w niektórych modelach z epoki i z renesansu, to w myśliwskich ich nie zauważyłam. Tutaj jednak nie jestem pewna i jestem otwarta na krytykę. Czuję jednak, że Maas miała na myśli współczesny nóż myśliwski… 

– Jasna cholera – powiedziała. – Jak to możliwe, że ciągle oddychasz?

– Miałem szczęście. Co więcej, udało mi się nieco cofnąć, dzięki czemu uniknąłem wypatroszenia. Przynajmniej nauczyłem się, że dobrze jest nosić zbroję.

Ja też zadaję sobie to samo pytanie co Alinka. Chyba Aedion zostanie rekordzistą w otrzymywaniu ran, których w tej epoce ni chuja by nie przeżył nawet jako dokokszony mocą pół-Fae. Przecież 15 centymetrów to przechodzi przez praktycznie wszystkie narządy. A pamiętajmy, że przeciwnik przejechał ostrzem od klatki piersiowej do brzucha!

Czy na sali jest lekarz?: 35

Przesiedzieli w ten sposób cały wieczór i noc, podając sobie flaszkę i opowiadając historie o rozmaitych ranach, które nagromadziły się przez lata rozłąki. W końcu Aelin ściągnęła kombinezon i pokazała mu swe plecy i dziesiątki blizn, pokrytych tatuażami.

To ja chyba wolałabym obejrzeć egzekucję w ramach rozrywki.

Dołączam się. Wyobraźcie sobie, że wbijacie do tego salonu i widzicie dwójkę roznegliżowanych ludzi, którzy siebie nawzajem oglądają. Moje skojarzenia byłyby jednoznaczne.

Sweet home Taras: 38

Przyznaję się, że podczas czytania nie czepiałam się tej sceny pod tym kątem. Wydaje mi się, że autorce bardziej zależało, by pokazać, jaką czadową chłopczycą jest Alinka po wypiciu alkoholu. Jednak jak mi ostatnio napisałaś o tych przemyśleniach, to teraz zauważam, że ta scena jest nieco… dziwna.

Znów padła na kanapę, a wtedy Aedion pochwalił się szramą na lewej piersi, pamiątką po swej pierwszej bitwie, po której odzyskał prawo do noszenia Miecza Orynthu, należącego do jej ojca. Poczłapał do pokoju, który Aelin uważała już za jego własny, i wrócił z mieczem w ręku. Uklęknął przed nią i wręczył jej broń.

To znaczy, ze wreszcie skończą gadać o tym? To już robi się nudne.

 


Teraz kuzynostwo kłóci się z powodu kultury osobistej, kto bardziej zasługuje na miecz rodowy.

– Uchlałeś się i jesteś żałosny – oznajmiła, a jej kuzyn parsknął śmiechem.

Na trzeźwo też jest nie do zniesienia.

Odłożył broń na stół i znów opadł na kanapę. Był tak wielkim mężczyzną, że o mało nie strącił jej przy tym z poduszki.

Bo wiecie, jest taka malutka!

 


Wbiła w niego gniewny wzrok, podnosząc się.

– Nie zepsuj mojej kanapy, ty przerośnięty brutalu!

Aedion zmierzwił jej włosy i wyciągnął długie nogi przed siebie.

– Czekałem na ciebie dziesięć lat, a ty tak mnie traktujesz, ukochana kuzynko?

Grzmotnęła go łokciem w żebra.

 


Ja już naprawdę nie wiem, jak to z Laptopcjuszem mam komentować…

Dość komentarzy, pora, żebyśmy też się uchlały.

*schodzi po wino*

Tylko proszę nie tak jak wtedy, jak piłyśmy po mojej udanej obronie licencjatu.

Na szczęście mamy koniec tej żenady i jest przeskok do dwóch dni naprzód.

Minęły kolejne dwa dni i Aedionowi zaczęło powoli odbijać, tym bardziej że Aelin ciągle wymykała się z mieszkania i wracała brudna i cuchnąca.

Może biedna nagle nie umie używać mydła :c

Wyprawy na dach, gdzie mógł zaczerpnąć świeżego powietrza, nie mogły mu zastąpić wychodzenia z domu, a mieszkanie było tak małe, że mężczyzna zastanawiał się nad przeniesieniem posłania na dół do magazynu, gdzie przynajmniej miałby wokół siebie więcej przestrzeni.

Zawsze miał ten problem. Bez względu na to, czy przebywał w Rifthold, w Oryncie czy w najwspanialszym z pałaców, nie mógł wytrzymać długo bez włóczęgi wśród lasów i pól, bez pieszczoty wiatru na twarzy. Na bogów, wolał obozy wojenne Zguby od wszelkich wygód. Upłynęło sporo czasu, odkąd widział swych ludzi, śmiał się z nimi, słuchał ich opowieści o domach oraz rodzinach i po cichu zazdrościł im tego. Wreszcie nie miał już powodu, by czegokolwiek im zazdrościć. Odzyskał swą rodzinę, a Aelin była jego domem.

Ten fragment byłby niezły, bo całkiem nieźle oddaje preferencje Aediona (ja jako domator i fanatyk architektury nigdy nie zrozumiem ludzi lubiących spędzać wolny czas na leśnych zadupiach, ale przypomina mi w tym takie osoby) i jego dawną tęsknotę za posiadaniem rodziny. Niestety, przypomniałam sobie, jak postacie wiecznie szkalowały dwór za to, że zbyt trzymają się cywilizacji i trudno nie mieć wrażenia, że to część krytykowania środowiska króla.

Nawet jeśli ściany jej prawdziwego domu sprawiały, że zaczynała go boleć głowa.

Wyraz jego twarzy zapewne zdradzał tłumione emocje, gdyż Aelin, wróciwszy z kolejnej popołudniowej wyprawy, przewróciła oczami na jego widok.

– Dobra, dobra! – powiedziała, unosząc obie dłonie. – Nie życzę sobie, byś z nudów porozwalał mi meble. Chyba już wolę, żebyś sam się wykończył. Jesteś gorszy od psa.

Wydaje mi się, że Strzała będąc useless postacią sprawiała mniej kłopotów niż ten fagas.

Przynajmniej nie szkalowała Chaola.

Aedion odsłonił zęby i uśmiechnął się.

– Staram się ci zaimponować.

Niestety widać, jaki z ciebie pick me boy.

Ubrali się więc, uzbroili i wyszli z domu, ale po zaledwie dwóch krokach Aedion wychwycił zbliżający się ku nim kobiecy zapach, a w nim miętę i jakąś inną przyprawę, której nie mógł rozpoznać. Kobieta zbliżała się szybko. Znał skądś ten zapach, ale nie umiał go z niczym powiązać.

Będę się powtarzać, ale te czułe powonienie u Fae jest weird.

Poczuł ból w ranie, gdy sięgnął po sztylet, ale Aelin uspokoiła go:

– To Nesryn. Nie ma powodu do obaw.

W istocie, nadchodząca dziewczyna uniosła rękę w geście pozdrowienia, choć była owinięta tak szczelnie, że Aedion nie był w stanie docenić piękna jej twarzy.

W tym uniwersum każdy tak samo odbiera atrakcyjność?

Aelin ruszyła ku niej, poruszając się z niewysłowionym wdziękiem w swym kombinezonie.

Przypominam, że mamy POV Aediona…

Sweet home Taras: 39

*wymiotuje*

– Coś się dzieje? – spytała, zapomniawszy o kuzynie.

Nowo przybyła zerknęła na niego, a potem na dziewczynę. Aedion nie zapomniał ich spotkania w ogrodach zamkowych i grotu jej strzały, wymierzonej prosto w niego.

– Nie. Mam jedynie raport odnośnie nowych gniazd, które znaleźliśmy. Ale mogę wrócić później, jeśli jesteście zajęci.

– Wychodzimy, bo generał ma ochotę napić się na mieście – powiedziała Aelin.

Priorytety, w końcu walenie wódy jest ważniejsze.

Walić ludzi ginących w Rithfold, najważniejsze to porządnie się nawalić!

Nesryn przechyliła lekko głowę. Jej ciemne włosy do ramion zafalowały w cieniu kaptura.

Nowe szaty zabójczyni: 218

– Nie przyda wam się dodatkowy strażnik?

Aedion otworzył usta, by jej podziękować, ale jego kuzynka przez chwilę rozważała propozycję. Zerknęła na niego przez ramię – nie było wątpliwości, że zastanawia się nad jego kondycją i myśli, czy w istocie nie przydałby się jeszcze jeden miecz. Gdyby była jednym z żołnierzy Zguby, bez wątpienia rzuciłby się na nią.

Jeżeli planujecie się napić, to myślę, że z takiego strażnika średni pożytek. Chociaż fakt, zawsze większe szanse na przeżycie.

– Tęsknię za jakąś piękną buzią, która nie należy do mej kuzynki –  oznajmił, przeciągając słowa. – Wygląda na to, że będziesz się nadawała.

Sweet home Taras: 40

Wydawało mi się, że wdzięki Alinki ci wystarczały. Może i dobrze.

– Jesteś nie do zniesienia – rzuciła Aelin. – Przykro mi to mówić, kuzynie, ale pohamuj swe zakusy. Kapitan nie będzie zadowolony, jeśli zaczniesz się zalecać do Faliq.

– To nie tak – wycedziła Nesryn.

Aelin wzruszyła ramionami.

– To dla mnie bez znaczenia.

W jej słowach kryła się szczera prawda. Faliq pokręciła głową.

;______________________________________________;

Idę walić głową o ścianę. Czy tak rozmawiają dorośli ludzie?

Biedna Nesryn umiera z zażenowania.

– Nie chodziło mi o ciebie. W każdym razie nic mnie z kapitanem nie łączy. Mam wrażenie, że on dobrze się czuje, pławiąc się w nieszczęściu. – Machnęła przy tym lekceważąco dłonią. – A przecież lada chwila każde z nas może zginąć. Na co komu rozmyślania?

Możliwe, że to jakaś forma wyparcia albo radzenie sobie z natrętami, co wtrącają się w relację, ale dziwię się, że Nesryn chce w ogóle z nimi o tym rozmawiać.

– Cóż, szczęściara z ciebie, Nesryn Faliq – rzekła Aelin. – Bo ja mam dosyć mego kuzyna w równym stopniu jak on mnie. Przyda nam się towarzystwo trzeciej osoby.

Analizatorom też by się przydało urozmaicenie.

Aedion ukłonił się jej, ignorując falę bólu wywołaną ruchem, a potem wskazał ulicę przed nimi.

– Panie przodem.

Nesryn wbiła w niego uważne spojrzenie, jakby dokładnie wiedziała, która rana przysparza mu tyle bólu i ruszyła za królową.

Aelin zaprowadziła ich do zaiste podłej knajpy znajdującej się kilka uliczek dalej. Z imponującą swadą przegoniła kilku złodziejaszków, którzy obsiedli jeden ze stołów na tyłach, a ci na widok jej kombinezonu i zestawu broni uznali, że nie chcą rozstawać się ze swymi organami.

Noszenie kupy żelastwa i paradny kombinezon jako argument siły XD

Siedzieli we trójkę w knajpie aż do ostatniego zamówienia, zakapturzeni tak bardzo, że ledwie rozpoznawali się nawzajem. Grali w karty, konsekwentnie odmawiając innym graczom, którzy proponowali im przyłączenie się do własnych partyjek. Nie mieli pieniędzy do stracenia, a więc w ramach waluty wykorzystali suszone nasiona fasoli, które zdobył Aedion. Wystarczyło kilka słodkich słówek do zagonionej kelnerki, by ta przyniosła im całą garść nasion z kuchni.

To chyba wolałabym, by zaśpiewali jej zamówienie.

Nesryn prawie się nie odzywała, ale wygrywała rozdanie za rozdaniem. Aedion był pod wrażeniem, tym bardziej że jeszcze nie zdecydował, czy chce ją zabić za strzałę, którą wypuściła w królewskim ogrodzie.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 228

Laska jest po waszej stronie, a chcesz spuścić jej manto, bo zachowała większy rozsądek niż wy?

Aelin jednakże zaczęła wypytywać dziewczynę o jej rodzinną piekarnię, o to, co porabiali jej rodzice na Południowym Kontynencie, o jej siostrę, siostrzenice i bratanków. Po wyjściu ze speluny okazało się, że żadne z nich nie ma jeszcze ochoty położyć się spać, a że nie chcieli pokazywać się zbyt wielu ludziom, zaczęli włóczęgę po uliczkach slumsów.

I oni tak nawaleni w szpak się nie boją chodzić po nocy? Ja dziś boję się spacerować w nocy, a kiedyś przecież z oświetleniem dróg było jeszcze gorzej.

Aedion cieszy się uzyskaną wolnością.

Nie przestawał o tym myśleć, gdy całą trójką weszli w kolejną wąską uliczkę, w której unosiła się mgła.

Jeszcze oni wpierdzielili się we mgłę XD

Ciemne kamienie połyskiwały srebrem w blasku księżyca zerkającego zza dachów.

Zmysły Fae pozwoliły jemu pierwszemu wychwycić chrobot czyichś butów. Wyciągnął szybko rękę i zatrzymał dziewczyny, które zamarły bezszelestnie.

I Alinka jako pełnoprawny Fae w ogóle tego nie zauważyła?

Wtedy pochwycił zapach obcego i zacisnął dłonie na rękojeściach sztyletów. Przybysz od dawna się nie mył, ale woń śniegu i sosen nadal była wyczuwalna.

Przypomniała mi się rozmowa z naszą wspólną przyjaciółką, która opowiadała, że jej współpracownik z byłego miejsca pracy wyznał, że nie lubi się myć, bo wtedy pachnie „męsko”. Może to Maas miała coś podobnego na myśli, gdy dodała ten opis.

Tylko nie zapach sosen ;__;

Potem mężczyzna odkrył w jego zapachu woń Aelin, wplecioną w jego rozmaite warstwy.

 


Przybysz wyłonił się z mgły. Był wysoki, nieco wyższy od samego Aediona. Widać też było, że jest potężnie zbudowany i doskonale uzbrojony, choć wszystko zakrywał jasnoszary płaszcz z obszernym kapturem.

Po opisie kipiącym zajebistością już wiecie, kto do nas wraca?

NIEEEEEEEEEEEEEE, BŁAGAM, NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

Alinka zrywa się i tuli się w postać.

– Kto to? – spytała Nesryn.

– To Rowan. – Aedion się uśmiechnął.

Tak, panowie. Było miło, ale się skończyło. Na serio. Jak czytałam po raz pierwszy książkę, to do przyjścia siwego buca miałam niezłe wrażenia z lektury. Miałam flashbacki z pierwszej książki, która była dla mnie tak zła, że aż dobra, a Chaol dodawał sporo rigczu, byśmy nie umarli totalnie z żenady. Potem, gdy Rowan się pojawił na horyzoncie, to akcja się dla mnie zjechała i liczyłam kartki do końca. Może wynika to z tego, że Alinka bardziej skupiała się na tym, jak to jest horny na swojego łobuza. Ten drugi nie pozostawia jej dłużny i mimo tego, że nie dostaliśmy jeszcze żadnej sceny łóżkowej, to czułam, że pomyliłam lekturę z 50 twarzami Greya. Inna sprawa, że Rowan nieważne w jakiej postaci, jest jednowymiarowym, nudnym charakterem.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 228

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 211

Nowe szaty zabójczyni: 218

Światek z kart: 244

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 149

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 165

Czy na sali jest lekarz?: 35

Zbędne cięcie: 125

Moda na cytat: 21

Sweet home Taras: 40

Wiek to tylko liczba: 22

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz