Aelin trzęsła się na całym ciele i nie mogła przestać płakać.
Moja reakcja była identyczna, kiedy dowiedziałam się, że Rowan do nas wrócił.
Te dwadzieścia siedem rozdziałów minęło stanowczo za szybko. Domagam się co najmniej dziesięciu nowych bez siwego buca! Strajkuję!
*tupie nogą*
Nagle uzmysłowiła sobie, jak bardzo tęskniła za Rowanem, jak ciężkie były te tygodnie bez niego.
Tak ciężkie, że aż wszystko poszło po twojej myśli i wszyscy twoi bliscy wciąż znajdują się w jednym kawałku.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 166
Rowan naprawdę nie jest ci do niczego potrzebny, to może go odeślesz, hm? Co się będzie biedak męczył bez swojej magii. W Wędlince na pewno będzie mu lepiej, może otworzy swój własny salon tatuażu…
Dobra, już się zamykam.
– Jak ty się tu przedostałeś? Jak mnie odnalazłeś? – Dziewczyna w końcu odsunęła się na tyle, by móc przyjrzeć się surowej twarzy ocienionej kapturem. Widziała tu i ówdzie fragmenty tatuażu oraz ponury uśmiech Rowana. Był tutaj! Dotarł tu! Naprawdę tu był!
Ano. Dotarł. Żaden sztorm go po drodze nie dorwał.
– Wbiłaś mi do głowy, że przedstawiciele mej rasy nie są mile widziani na twoim kontynencie – rzekł. Nawet brzmienie jego głosu było balsamem dla duszy.
Widzę, że Alinka zaraziła się simpozą od swojego kuzyna.
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 150
– Ukryłem się więc na statku.
Według wiki Rowan ma około 195 centymetrów wzrostu i z milion razy opisywano go jako górę mięśni. Jestem więc bardzo ciekawa, jak tak ogromna osoba była w stanie się ukryć.
Rowan dopowiada resztę wyjaśnień i oświadcza, że Alinka też musi mu wszystko opowiedzieć.
Tak, wszystko. Była gotowa opowiedzieć mu wszystko. Uścisnęła go mocniej, rozkoszując się twardością mięśni jego przedramion i emanującej z niego wiecznej siły.
Wiek to tylko liczba: 23
Rowan odsunął kosmyk włosów z jej twarzy. Jego twarde, zrogowaciałe palce musnęły jej policzek, ale była to pieszczota tak delikatna, że z ust dziewczyny wyrwał się kolejny szloch.
Miałaś rację z tymi twardymi paluchami, Ciemna Gwiazdo. Autorka definitywnie ma na ich punkcie obsesję.
– Dlaczego płaczesz? – spytał, próbując odsunąć ją od siebie, by spojrzeć jej w twarz, ale dziewczyna trzymała go mocno, tak mocno, że wyczuwał zarys jej broni skrytej pod ubraniem. Wiedziała, że dopóki jest z nią, dopóty wszystko będzie dobrze, nawet gdyby cały świat miał spłonąć w ogniu piekielnym.
Tym samym, którym groziłaś Chaolowi i całemu Adarlanowi?
– Płaczę – Aelin pociągnęła nosem – bo śmierdzisz tak bardzo, że oczy mi łzawią.
Rowan ryknął tak głośnym śmiechem, że pouciekały buszujące dookoła szczury.
Już widzę Rowana zrywającego boki z powodu słabego suchara. Mhm.
Miłość zmienia ludzi. Znaczy się Fae.
– Pasażer na gapę ma raczej mało okazji, by się wykąpać – oznajmił i wypuścił ją, by dla żartów trącić ją w nos.
Trącił w nos, a nie na przykład grzmotnął? Przecież jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije! Panie Biały Cierniu, zaniedbujesz swoją wybrankę, proszę się poprawić!
Aelin szturchnęła go w odpowiedzi, ale zauważyła, że Rowan zerka na Nesryn i Aediona. Przypuszczalnie nie umknął mu żaden ich ruch. Gdyby uznał ich za zagrożenie, zapewne już leżeliby martwi.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 229
W czterech literach mam przysięgę krwi i instynkty fae. Bycie agresywnym zasługuje na punkcik karny tak czy inaczej.
– Chcesz, by tak stali przez całą noc? – spytał.
– A od kiedy tak bardzo dbasz o dobre maniery? – Aelin otoczyła ramieniem jego pas.
Dobre pytanie, siwy buc to ostatnia osoba, która kojarzyłaby mi się ze słowem „etykieta”.
Nie chciała go puścić ani na chwilę, jakby się bała, że zaraz zmieni się w wiatr i zniknie. Rowan odwzajemnił się tym samym. Jak wspaniale było poczuć na sobie jego mocne ramię!
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 151
Ile się nie widzieliście? Maksymalnie z miesiąc, więc uspokój trochę chuć, Alinko.
Jako osoba, która przeżyła prawie cztery lata związku na odległość, to parsknęłam z tego srogo.
Podeszli do pozostałych. Nesryn nie miałaby szans w walce z wojownikiem Fae, Chaol być może również nie, ale Aedion…
Co to za rozkmina znikąd? Alinka ma zamiar zrobić jakieś zawody z udziałem swoich przyjaciół, że przyrównuje ich do siebie?
Cóż, Aelin nie widziała go jeszcze w akcji, ale sądząc po spojrzeniu, jakim jej kuzyn obrzucił Rowana, pomimo całego podziwu i szacunku, jakim go darzył, on również się zastanawiał, kto wyszedłby z takiego starcia żywy. Wyczuła, jak Rowan lekko sztywnieje.
Ledwo spotyka się dwóch Fae, a już mierzą mentalne siury. Cudownie.
Wpatrywali się w siebie. Żaden nie odwracał wzroku.
Kolejna bzdurna walka o ustalenie granic.
Jakich granic? Który ma prawo obsikać Alinkę jak pies oznaczający drzewo? Co tu się w ogóle-
Aelin uszczypnęła Rowana w bok z taką siłą, że ten aż syknął i odtrącił jej rękę. Wojownicy Fae nie mieli sobie równych w walce, ale w innych okolicznościach każdy z nich stawał się przytłaczającym utrapieniem.
Szczególnie dla analizatorek, które po trzech tomach mają już po dziurki w nosie agresywnych, terytorialnych smalców alfa.
Nesryn wyczuwa napięcie i się zmywa. Alinka wraca więc do mieszkania w towarzystwie swoich dwóch kuzynów. Tak, dla tych, którzy być może zapomnieli, Rowan też jest dalekim krewnym protagonistki.
Rowan bez słowa przyjrzał się magazynowi, a potem się odsunął, by puścić Aelin przodem. Dziewczyna już zapomniała o wdzięku, z jakim się poruszał mimo tak ogromnych rozmiarów. Wydawał się ucieleśnioną burzą.
Więcej opisów, żebyśmy nie przestali się ślinić na samą myśl o wybranku Alinki. Szkoda tylko, że autorka zapomniała dać mu jakiejś znośnej osobowości.
Wiedziała, że już w połowie schodów zarejestrował każdy ważny szczegół, odnalazł wszystkie wyjścia oraz drogi ucieczki.
Niby jak mógł to zarejestrować? Ma noktowizor zamontowany w oczach? Używa echolokacji jak nietoperz i stąd zna już cały plan mieszkania?
– Aedionie, oto Rowan – rzuciła przez ramię. – Rowanie, to Aedion. Jego Wysokość musi się wykąpać i to zaraz. Zrzygam się, jeśli będę musiała przebywać w jego towarzystwie choć minutę dłużej.
Widzę, że się rozumiemy, mnie też zbiera się na wymioty przez obecność Rowana.
Bez zbędnych wyjaśnień zawlokła wojownika Fae do swej sypialni i zatrzasnęła za nimi drzwi.
Mamy przeskok, który prowadzi nas znowu do Alinki.
Zbędne cięcie: 126
Aelin oparła się o drzwi, a Rowan zatrzymał się na środku pokoju. Na jego twarz nadal padał cień wielkiego, szarego kaptura. Nagle pojawiło się napięcie, a powietrze między nimi zaczęło iskrzyć.
Zaczęło iskrzyć, bo zazdrosny Aedion postanowił podpalić sypialnię swojej kuzynki.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę, przyglądając się uważnie wojownikowi.
Nie ma gestu bardziej nienaturalnego niż przygryzanie wargi. Nikt nie wmówi mi, że jest inaczej.
Miał na sobie znajome jej rzeczy i nie rozstał się z arsenałem paskudnie wyglądającej broni.
Paskudnie? Od kiedy broń, która nie jest używana na parady, musi być przede wszystkim ładna?
Stał nieruchomo, tak jak to potrafiły jedynie istoty nieśmiertelne.
Wiek to tylko liczba: 24
Że co, śmiertelnicy nie potrafią stać nieruchomo? Autorko, co brałaś, kiedy pisałaś te durne metafory?
Sama jego obecność sprawiała, że w pokoju zaczęło brakować powietrza. Aelin wręcz nie była w stanie oddychać.
Rowan to wielki chłop, więc jak nabiera wdech, w pomieszczeniach wytwarzają się próżnie.
– Zdejmij kaptur – powiedział głucho, wpatrzony w jej usta.
Założyła ramiona na piersi.
– Najpierw ty, książę.
– Jeszcze chwilę temu beczałaś, a teraz pokazujesz zęby. Cieszę się, że twój charakter nie ucierpiał przez ostatni miesiąc – rzekł Rowan i ściągnął kaptur.
Tylko ciebie ten brak zmiany cieszy.
– Ściąłeś włosy! – zawołała Aelin.
Raz na te sto lat wypada wybrać się do fryzjera.
Zerwała własny kaptur i błyskawicznie pokonała dystans między nimi. W istocie, długie, srebrno-białe włosy wojownika zostały krótko przycięte. Wyglądał teraz młodziej, jego tatuaże były bardziej zauważalne, a także… Cóż, był o wiele przystojniejszy.
Pfff, ja tam uwielbiam długie włosy. Zwłaszcza u rzeczywiście udanych, tolkienowskich elfów.
Mogłabym się patrzeć na Thranduila godzinami. To moja muza podczas analizowania, kiedy tylko jest mi gorzej, patrzę na niego i jakoś tak… spływa ze mnie stres.
W każdym razie cieszę się, że mam kolejny powód, by jeszcze mniej podobał mi się Rowan.
Czekajcie, zaraz, zaraz. Rowan jest fae, więc ma spiczaste uszy. Czym on je teraz zasłoni, jak ma krótkie włosy? Będzie sobie z nimi paradował po ulicy i liczył na to, że nikt ich nie zauważy? Czy jak debil będzie ciągle nosił kaptur, co jest równie podejrzane i niepraktyczne podczas walki? Ale z niego tępy dzban.
– Dałaś mi do zrozumienia, że czeka nas tu sporo walki. Krótsze włosy to praktyczniejsze rozwiązanie. Niestety, o twoich włosach nie mogę powiedzieć tego samego. Równie dobrze mogłaś je ufarbować na niebiesko.
Nawet siwy buc potwierdza nasze słowa.
– Przestań gadać! Miałeś takie piękne włosy. Miałam nadzieję, że pozwolisz mi kiedyś zapleść je w warkocz. Wygląda na to, że teraz będę musiała sobie kupić kucyka – oznajmiła Aelin i przekrzywiła głowę. – Twoja ptasia forma ma również powyrywane piórka?
Haha, te flirty rodem z gimnazjum. Jakże za nimi tęskniłam!
*umiera wewnętrznie*
Rowan rozgląda się po sypialni.
– Nie przesadzałaś, gdy mówiłaś o swoim zamiłowaniu do luksusu.
– Nie wszyscy jesteśmy szczęśliwi na derce w obozie wojennym – powiedziała i znów złapała go za rękę.
Owszem, ale nie wszyscy robią z siebie wielką obrończynię uciśnionych. Poza tym jakoś wątpię, byś była równie wyrozumiała wobec szlachty z Adarlanu.
Pamiętała jego twarde palce i siłę, która drzemała w jego ogromnych dłoniach.
Autorko, wystarczy. Mimo bycia certyfikowaną dłoniarą mam dosyć twoich wynurzeń o rękach.
Alinka zaciąga Rowana do łazienki i przygotowuje mu kąpiel.
– Jeśli pamięć mnie nie myli, w dniu naszego spotkania śmierdziałaś jeszcze gorzej, a ja jakoś nie wepchnąłem cię do pierwszego koryta w Varese.
– Ale śmieszne! – Aelin wbiła w niego pochmurne spojrzenie.
Tak jak wszystkie wasze denne flirty.
Alinka idzie się przebrać i kiedy wraca do łazienki, Rowan już siedzi w wannie. Dzięki Bogu, bo bałam się jakiegoś opisu striptease’u. Zamiast tego mamy wnurzenia na temat bicków siwego buca, które wam daruję. Zostawię tylko jedno zdanie.
Na bogów, jego ciało wypełniało całą wannę!
Nawet nie wiecie, jak mnie skręciło, kiedy to przeczytałam. Pani Maas do perfekcji opanowała sztukę seksualizacji własnych postaci bez względu na płeć.
Czuję się jak podczas czytania większości fanficków z fetyszem rozmiaru. Tam też ciągle podkreślają… wielkość mężczyzny. Brakuje jeszcze zestawienia go z opisem malusiej Alinki.
Alinka opowiada siwemu bucowi o tym, co się działo podczas ostatnich dni.
Fae wpatrywał się w nią. W jego zielonych oczach widziała słowa, wiele słów, których nie musiał wypowiadać i dobrze o tym wiedział.
Nowe szaty zabójczyni: 219
Nie protestował, gdy wylała nieco szamponu na jego krótkie włosy.
Nowe szaty zabójczyni: 220
Szampon. Coś, co wynaleziono na początku XX wieku.
– Pewnie nadal mogłabym je zapleść – rozmyślała na głos. – Byłyby to króciutkie warkoczyki, ale zawsze coś.
Rowan warknął, ale rozparł się w wannie z zamkniętymi oczami.
– Jesteś niewiele lepszy od przerośniętego domowego kota – powiedziała, masując skórę jego czaszki. W odpowiedzi wojownik wydał z siebie dźwięk, który mógł uchodzić za koci pomruk.
Dosłownie taką minę mam, kiedy czytam ten fragment. Aż siostra zaczęła mnie rozbawiać głupimi tańcami, żebym nie umarła.
Tak na poważnie, to uwielbiam podobne sceny, kiedy jedna postać opiekuje się drugą, opatruje jej rany albo, tak jak tutaj, myje jej włosy. Uważam, że jest to niezwykle intymna czynność i może budować znakomitą chemię między bohaterami. Jednak ponieważ mamy do czynienia z pisaniną Maas, wszystko to szlag trafia i zamiast napięcia czuję zażenowanie animalistycznymi zachowaniami oraz głupimi flirtami. Nie pomaga też fakt, że doskonale pamiętam wszystkie karygodne czyny Rowana z poprzedniego tomu i kreowanie go na misia-tulisia zupełnie mnie nie przekonuje.
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 152
Mycie mu włosów było intymną chwilą. Aelin nie sądziła, by Rowan często się na coś takiego zgadzał, a sama nigdy nie robiła tego dla kogoś innego.
Nawet dla Sama, z którym Alinka mieszkała i którego znała od dziecka?
Niemniej dzielące ich granice zawsze były niewyraźne i zamazane, a żadne z nich nie przestrzegało ich szczególnie pilnie.
Tak, w szczególności na początku, jak Rowan regularnie spuszczał Alince manto z byle powodu.
Przez całe miesiące spali w jednym łóżku, a do tego byli carranam.
Miesiące? Toć przez połowę trzeciego tomu Rowan traktował Alinkę jak ścierę, a dziewczyna była w Wędlince ile? Z trzy miesiące? Autorce znowu rozchodzi się linia czasowa, czyli PODSTAWA w powieści każdego rodzaju, a już w szczególności w epickim fantasy.
Światek z kart: 245
Alinka zagaduje Rowana o jego magię. Okazuje się, że siwy buc nie zniósł jej utraty zbyt dobrze.
– Przez pierwszych kilka dni leżałem na brzuchu i ledwie się mogłem poruszyć. Miałem wrażenie, że ktoś narzucił koc na moje zmysły.
– A teraz?
– Teraz jakoś sobie radzę.
Dźgnęła go palcem w ramię. Miała wrażenie, że dotyka stali obleczonej w aksamit.
– Maruda, maruda…
Zajebista reakcja na czyjąś przypuszczalną traumę. Jakże jestem szczęśliwa, że autorka poświęca więcej czasu na opisy bicków niż na rozmowy rzeczywiście budujące jakieś porozumienie między postaciami.
Alinka daje Rowanowi ręcznik. Siwy buc upiera się, że założy swoje rzeczy, ale dziewczyna stanowczo się sprzeciwia.
– Stałaś się niezłym tyranem, księżniczko! – oznajmił.
Dziewczyna przewróciła oczami i spojrzała w drugą stronę. Wojownik podniósł się z głośnym pluskiem. Aelin z trudem powstrzymała ochotę, by zerknąć na niego przez ramię.
„Ani się waż!” – syknął jakiś głos w jej głowie.
Dobra, w porządku. Dziewczyna postanowiła, że nazwie ów głos Zdrowym Rozsądkiem i od tej pory zawsze będzie go słuchać.
Alinka i zdrowy rozsądek, dobre sobie. To jest najbardziej udany żart w całej tej serii.
Zabójczyni idzie do garderoby.
Przez moment wpatrywała się w stare rzeczy Sama i wdychała resztki jego zapachu, które nadal tkwiły w materiale. Nie zebrała się jeszcze na odwagę, by odwiedzić jego grób, ale…
Tak, bo ważniejsze było dla ciebie schlanie się z kuzynem.
Rozumiem sentyment do Sama, ale na miejscu Rowana byłoby mi przykro, jakby laska, która przejawia nim otwarte zainteresowanie, wdychała zapach zabitego eks.
– Nie musisz mi ich dawać – powiedział Rowan, stojący za nią.
Chyba nawet nie powinna, zważając na to, że wielki, rozbudowany fae raczej nie wszedłby w ubrania po osiemnastoletnim chłopaku.
Aelin zawahała się, ale odwróciła się. Ależ on się cicho poruszał! Stał tuż za nią, półnagi, z ręcznikiem wokół bioder. Jego opalone, muskularne ciało błyszczało od olejków, a blizny pokrywały jego skórę na podobieństwo tygrysich pasków. Dziewczyna zrobiła wszystko, by udać, że ten widok jej nie poruszył, ale nawet Zdrowy Rozsądek był zaskoczony.
*wali głową w ścianę*
O tym pisałam. Ile można skupiać się na czyimś wyglądzie? WYSTARCZY.
– Nie pozostało mi wiele czystych rzeczy – rzekła, usiłując pokonać suchość w ustach. – A dla tych nie mam zastosowania. – Podała mu koszulę. – Mam nadzieję, że będzie pasować.
Sam miał osiemnaście lat w chwili śmierci. Rowan zaś był wojownikiem ukształtowanym przez trzysta lat treningów i bitew.
Wiek to tylko liczba: 25
O, jak miło, że Alinka podziela moje obserwacje.
Dziewczyna obiecuje, że następnego dnia uda się po jakieś bardziej pasujące na Rowana rzeczy. Siwy buc zaczyna przyglądać się jej strojom.
– One… One są bardzo ładne – przyznał.
– Serio? A już myślałam, że należysz do tych, którzy mają szyk i wdzięk za nic.
– Stroje to również broń – powiedział i zatrzymał się przy sukni z czarnego aksamitu. Jej przód i wąskie rękawy nie nosiły żadnych zdobień, a dekolt zaczynał się pod tuż pod obojczykiem. Wyróżniała się jedynie strużkami złotego haftu, spływającymi z ramion i układającymi się w kształt wijącego się smoka z rozchylonym pyskiem skierowanym ku szyi i ogonem sięgającym skraju przedłużonego trenu. Rowan odetchnął głęboko. – Ta podoba mi się najbardziej.
Po pierwsze – do surowego, obojętnego Rowana zupełnie nie pasuje mi docenianie mody. Zwłaszcza, że dopiero co był gotowy paradować w brudnych ciuchach po dwutygodniowej podróży.
Po drugie – opis tej sukienki był mi tak potrzebny, jak ślepemu noktowizor.
Nowe szaty zabójczyni: 221
– Natknęłam się na nią w pewnym sklepie, gdy miałam szesnaście lat, i od razu kupiłam. Dostarczono mi ją kilka tygodni później, a wtedy wydała mi się zbyt… Zbyt stara. Zbyt wymowna, zbyt silna jak na tak młodą dziewczynę. Nigdy jej nie założyłam i wisi tu od trzech lat.
Wiem, że sklepy z odzieżą pojawiały się już w poprzednich tomach, ale wcześniej nie zwróciłam na nie uwagi. A przecież kiedyś chyba nie istniały podobne budynki, tylko szlachta/bogaci mieli swoje krawcowe, które szyły na ich zamówienie. Mój kamrat ma jednak większą wiedzę o modzie, to może oddam jej głos.
W książce zacytowanej na angielskiej Wikipedii, The Clothing Trade in Provincial England, 1800–1850 znalazłam informację, że w renesansie odnotowuje się rynek sprzedaży używanych oraz nowych gotowych ubrań, ale popularność handlu ubraniami odnotowuje się na przełomie XVIII i XIX wieku. Jednak w umysłach klientów, nawet ci handlarze byli odbierani przede wszystkim jako krawcy a nie sprzedawcy. Sama autorka zauważyła, że większość historyków handlu zaczyna wywody o sklepach odzieżowych właśnie od XIX wieku.
Rowan przesunął pobliźnionym palcem wzdłuż złotego karku smoka.
– Ale nie jesteś już podlotkiem – powiedział cicho. – Kiedyś chciałbym cię w niej zobaczyć.
Zważając na to, że sam masz ponad trzy stówy na karku, a Alinka ma lat dziewiętnaście, to powinna być dla ciebie podlotkiem. Ale cóż, wiadomo, że jak kochanek, to tylko nieśmiertelny i napakowany dziesiątkami mocy.
– Brakowało mi ciebie.
Fae zacisnął usta.
– Przecież niedawno się widzieliśmy.
Aż mi głupio, że już drugi raz w tym rozdziale zgadzam się z Rowanem.
No tak. Dla istoty nieśmiertelnej kilka tygodni nie miało żadnego znaczenia.
– No i co? Nie wolno mi za tobą tęsknić?
– Kiedyś ci powiedziałam, że bliscy ci ludzie to broń, którą można wykorzystać przeciwko tobie. Tęsknota za mną to głupi błąd. Mogłeś stracić czujność.
– Jesteś czarująca, wiesz o tym?
Czy wy to widzicie? Jeśli nie, to przeczytajcie jeszcze raz. Przecież ta długa wypowiedź należy do Rowana! To on skierował te słowa do Alinki w poprzednim tomie! A tłumacz, ten sam tłumacz, który pomylił siostrzenicę z bratanicą, przypisał to zdanie Alince. Mimo, że w żadnym kontekście nie ma ono najmniejszego sensu, by padać z jej ust. Łącznie z tym fragmentem o czujności, bo Rowan przecież tylko siedział zakopany gdzieś na statku.
Nie wierzę, że znajdujemy już drugi, tak karygodny błąd w tłumaczeniu. Ba!, nawet nie tylko w tłumaczeniu, ale że nikt z korekty tego nie wyłapał? Czy Uroboros w ogóle sprawdza książki przed wydaniem, czy leci na ilość, byle szybciej, byle więcej? Wstyd.
Alinka wychodzi na moment, by się przemyć, a gdy wraca, zastaje częściowo ubranego Rowana.
Cóż, spodnie jakoś wciągnął. Były przykrótkie i wspaniale podkreślały kształt jego pośladków, ale…
CZY MOŻEMY W KOŃCU PRZESTAĆ ŚLINIĆ SIĘ NAD ROWANEM, CZY JA CZYTAM PIEPRZONEGO HARLEQUINA
Jak dłoniara z analizatorni wyszła z szafy, to co mi zaszkodzi. Jako ass woman i miłośniczka mody uważam, że nie ma nic gorszego niż źle dobrana dolna garderoba. Nie mogę się skupić na sylwetce, tylko na tym jak ciuch jest niedopasowany. Szczególnie odstające kostki przy dłuższych spodniach. Coś obrzydliwego.
Siwy buc oznajmia, że muszą porozmawiać.
– A będzie to miła rozmowa czy nie?
– Jedna z tych, po których będę się cieszył, że nie masz dostępu do swej mocy, bo przynajmniej nie zaczniesz strzelać naokoło płomieniami.
Aelin poczuła ucisk w żołądku, ale powiedziała:
– Doszło do tego tylko raz i jeśli mam być szczera, twa ze wszech miar cudowna była kochanka zasługiwała na to.
Ba, oczywiście, że sobie zasłużyła.
Uuu, już nie mogę się doczekać dziennej dawki mizogini.
Spotkanie z grupą wysoko urodzonych Fae w Mistward miało, łagodnie mówiąc, fatalny przebieg. Była kochanka Rowana, mimo jego wyraźnych próśb, nie przestawała go pieścić, a do tego zagroziła, że wychłoszcze Aelin za to, że się wtrąca w sprawy między nimi.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Wendlyn: 230
Cóż, podczas obiadu okazało się, że nowe przezwisko dziewczyny – ziejąca ogniem królowa suka – pasuje do niej jak ulał.
Cudownie idzie ci zbieranie sojuszników, Alinko. Wręcz zajebiście. Taras ma przed sobą świetlaną przyszłość, skoro będzie nim władała równie myśląca królowa.
Nasze gołąbeczki ustalają, że porozmawiają potem i mamy przeskok na Aediona.
*płacze*
Tylko nie naczelny simp maasversum…
– Nigdy mi nie mówiłaś, jak przystojny jest twój książę, Aelin.
NIE DOŚĆ, ŻE SIMPUJESZ ZA KUZYNKĄ, TO JESZCZE KOMPLEMENTUJESZ ROWANA, JA NIE WYCZYMIĘ
Ale hej, przynajmniej ten jeden fragment jakkolwiek sugeruje biseksualizm Aediona.
– Jutro rano rozpoczniemy trening na dachu. Chcę wiedzieć wszystko to co ty.
Aelin cmoknęła.
– Przez ostatnie dni słyszę od ciebie tylko „książę to” i „książę tamto” i co mu mówisz, gdy wreszcie przed nim stajesz? A gdzie ukłony? Gdzie płaszczenie się?
Przykro mi, ale od płaszczenia się przed Rowanem jesteś ty.
– Postąpię zgodnie z wolą mej królowej – rzekł książę Fae, a w jego oczach błysnęło rozbawienie.
Och, nie. Tylko nie to.
Aedion również zwrócił uwagę na jego słowa. Moja królowa.
*bierze popcorn*
Obaj książęta wpatrywali się w siebie, jeden złoty, a drugi srebrny, jeden bliźniaczo podobny, a drugi połączony z nią więzią dusz. W ich spojrzeniach nie było ani cienia życzliwości. Nie było też w nich nic ludzkiego. Aelin miała przed sobą dwóch samców Fae, zwartych w cichej walce o dominację.
Nie mogę czytać więcej o tej dominacji. Czuję się, jakbym zapoznawała się z wypocinami jakiegoś Andrew Tate’a czy innego redpillowca wrzucającego posty o „prawdziwej” męskości. Jak to możliwe, że kobiety mogą pisać tak fatalne, toksyczne męskie postaci?
– Jeśli chcecie urządzić sobie konkurs sikania na odległość, wyjdźcie przynajmniej na dach, dobrze?
Nie wierzę, ale polejcie Alince.
Rowan spojrzał na nią, wysoko unosząc brwi, ale to Aedion odezwał się pierwszy:
– Utrzymuje, że nie jesteśmy lepsi od psów i nie byłbym zdziwiony, gdyby naprawdę wierzyła w to, że obsikamy jej meble.
Ja jestem przekonana, że kiedy Alinka tropiła valgów, Aedion zdołał już obsikać każdy kąt mieszkania.
Jakby brakowało fetyszu zapachu i piardu, to mamy jeszcze piss kink. Niech Maas wreszcie ogarnie swoje hormony.
Rowan bacznie przygląda się Aedionowi i niespodziewanie pyta go o ojca.
– A to ważne?
– Wiesz czy nie? – naciskał Rowan.
– Nigdy mi tego nie powiedziała. – Mężczyzna wzruszył ramionami. – Nikomu nie mówiła.
W ramach ciekawostki mogę wam powiedzieć, że autorce nawet nie chciało się wysilić i wymyślić matce Aediona jakiegoś imienia. W ogóle drzewa genealogiczne w tej powieści to cyrk na kółkach.
Żeby sprawiedliwości stało się zadość, od razu przyznaję, że nie są to oficjalne drzewa genealogiczne, pojawiające się w książkach czy socialach autorki, ale te, które fani samodzielnie opracowali. Niemniej autorka owych drzew sama przyznała w poście, że opierała je na tym, co dało się znaleźć w książkach. My, jako absolwentki maasologii stosowanej jesteśmy w stanie potwierdzić, że wykonała solidną robotę, bo Maas w istocie nie włożyła żadnego wysiłku w ten aspekt swojej powieści, toteż genealogia rodów jest u niej praktycznie nieistniejąca. Dosyć żałosne, zważając na to, jak inni autorzy fantasy podchodzą do tego tematu. Dam wam przykład chociażby z George'a R. R Martina:
Światek z kart: 246
Jest to o tyle zabawne, że matka Elide, nie będąc szlachcianką, nie tylko dostała imię i tytuł, ale także przydomek.
– Rozumiem, że masz jakieś podejrzenie? – spytała Aelin.
– A nie wygląda ci znajomo? – spytał książę Fae.
– No, jest podobny do mnie.
– Tak, ale… – Rowan westchnął. – Kilka tygodni temu poznałaś jego ojca. To Gavriel.
Po tej niesamowitej rewelacji następuje kolejny przeskok na Aediona, gdyż ponieważ bo.
Zbędne cięcie: 127
Aedion nie dowierza w to, co usłyszał.
Słowa przybysza trafiły prosto do jego serca i mężczyzna wpatrywał się w niego, nie mogąc oderwać wzroku. Po twarzy Rowana spływał złowrogo wyglądający tatuaż ze słowami w Starej Mowie, który ciągnął się po jego szyi, ramionach i muskularnym ramieniu. Większość ludzi spojrzałaby na niego i natychmiast wzięła nogi za pas.
Aedion widział w życiu wielu wojowników, ale ten przerastał ich wszystkich.
Ponieważ jest wybrankiem głównej bohaterki.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 167
Podobnie jak Gavriel.
Ja tam i tak najbardziej lubię Lorcana, ale zdążycie się przekonać, dlaczego.
Aedion pyta, czy sam Gavriel jest świadomy, że ma syna. Rowan zaprzecza.
Jego matka nigdy nikomu nie wspominała, kim był jego ojciec. Jedynie Evalin znała jej sekret. Utrzymała ów fakt w tajemnicy nawet na łożu śmierci i właśnie z tego względu nie przypuściła do siebie uzdrowicieli Fae. Wiedziała, że mogliby zidentyfikować jej dziecko. Gdyby Gavriel wiedział, że ma syna… Gdyby dowiedziała się o tym Maeve…
Aedion poczuł, jak przeszywa go stary ból. Matka uchroniła go przed niebezpieczeństwami. Poświęciła życie, żeby nie wpadł w szpony Maeve.
Pomimo tego poświęcenia i tak nie zasłużyła na coś tak podstawowego, jak imię.
Alinka próbuje pocieszyć kuzyna.
– To niczego nie zmienia – rzekła. – To nie ma żadnego wpływu na to, kim dla mnie jesteś i co dla mnie znaczysz. Żadnego.
Nieprawda. Aedion czuł, że wreszcie wszystko zaczął rozumieć. Wiedział, skąd się wzięły jego siła, szybkość, wyostrzone zmysły czy drapieżne instynkty, które zawsze usiłował poskramiać. Wiedział, dlaczego Rhoe wyciskał z niego siódme poty podczas szkoleń.
Skoro Evalin wiedziała, kim był ojciec Aediona, z całą pewnością opowiedziała o tym Rhoe. Mężczyźni Fae, nawet półkrwi, byli śmiertelnie niebezpieczni. Gdyby nie samokontrola, którą Rhoe i inni lordowie wpajali w chłopaka od najmłodszych lat, gdyby nie umiejętność skupienia się…
Samokontroli? XD Jeśli dotychczasowe czyny i myśli Aediona były kontrolowane, to aż drżę na myśl, co w jego mniemaniu uchodzi za chaos.
Wiedzieli o wszystkim i utrzymali to w tajemnicy. Wiedzieli nawet, że po tym, jak złoży Aelin przysięgę krwi, nadal będzie młodo wyglądał, gdy ona umrze ze starości.
No i? To chyba dobrze, że mógłbyś do śmierci swojej królowej zachować młodość oraz lepiej ją chronić.
Zresztą kto powiedział, że byś się nie zestarzał? Pół fae chyba nie są nieśmiertelne, z tego, co do tej pory się dowiedzieliśmy.
– Co to właściwie oznacza? Czy Maeve ma prawo do potomstwa Gavriela, skoro on jest związany z królową przysięgą krwi?
– Pewnie, że tak, do cholery – rzekł Aedion.
Gdyby Maeve zażądała, by poprzysiągł jej wierność, rozerwałby jej gardło.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 231
Alinka słusznie stwierdza, że informacja o pochodzeniu Aediona musi pozostać tajemnicą. Smalcowie alfa znowu toczą walkę na spojrzenia, co ponownie wpienia pannę Galaretus. Pokpiwa sobie z obu mężczyzn, szczególnie z Rowana, co jak najbardziej propsuję.
Aedion próbował na powrót rozsiąść się wygodnie na krześle, ale mięśnie nadal miał napięte, a w żyłach pulsowała mu krew.
– Aelin nigdy nie mówiła, że po ciebie posłała – usłyszał swój głos.
– A odpowiada przed tobą, generale? – odezwał się Rowan.
Było to ciche, niebezpieczne pytanie. Aedion wiedział bowiem, że gdy wojownicy tacy jak Rowan zniżają głos, to wiadomy znak, iż nadciągają śmierć i zniszczenie.
Albo znak, że zaziębili gardziołko i nie mogą go nadwyrężać.
Dziewczyna przewróciła oczami.
– Wiesz, że nie o to mu chodziło, więc nie wszczynaj kolejnej awantury, pajacu.
Polać Alince po raz drugi. Zasłużyła.
Aedion zesztywniał. Sam potrafił rozgrywać własne starcia. Jeśli Aelin uważała, że potrzebuje ochrony, jeśli sądziła, iż Rowan górował nad nim jako wojownik…
Sam niedawno jarałeś się postacią Rowana, więc chyba uznajesz jego wyższość. Nie cierpię tego siwego dzbana, ale wojownikiem na pewno jest lepszym od ciebie, choćby z tego względu, że miał więcej czasu na treningi.
– Złożyłem ci przysięgę krwi – oznajmił książę Fae. – Oznacza to wiele rzeczy, a między innymi to, że nie chcę być przez nikogo przepytywany, nawet przez twego kuzyna.
„Złożyłem ci przysięgę krwi”.
Moda na cytat: 22
Przygotujcie się na focha stulecia, kochani. Oczywiście nic on ostatecznie nie zmieni, bo Aedion musi być wiernym podnóżkiem Alinki, ale zawsze dostarczy nam trochę rozrywki. Polecam uzbrojenie się w jakieś dobre chipsy albo inne przekąski.
– Co ty powiedziałeś? – spytał Aedion.
Fae złożył Aelin przysięgę krwi. Jego przysięgę.
Dziewczyna wyprostowała się i rzekła wyraźnie:
– Rowan złożył mi przysięgę krwi, zanim opuściłam Wendlyn.
Aedion usłyszał ryk własnej krwi.
– I pozwoliłaś mu na to?
Wyciągnęła przed siebie pobliźnione dłonie.
– Wszystko wskazywało na to, że jesteś lojalnym sługą króla Adarlanu, Aedionie. Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
– Pozwoliłaś, by złożył ci przysięgę krwi! – ryknął mężczyzna.
Wybuch Aediona z jakiegoś powodu skojarzył mi się z wkurwem Belli ze Zmierzchu, jak Jacob zdrobnił imię jej córki.
Musiał się stąd wyrwać. Musiał opuścić to mieszkanie, to przeklęte przez bogów miasto! Złapał którąś z porcelanowych figurek, by cisnąć nią o ścianę, by uwolnić ryk ze swego umysłu.
Aelin wymierzyła w niego palec i podeszła bliżej.
– Zepsuj choć jedną rzecz! Rozbij cokolwiek, a pozbieram okruchy i wepchnę ci je do gęby.
Tak, zrób to, chcę zobaczyć Aediona plującego okruchami jak bobas uczący się jeść!
– Jak śmiałaś? – rzekł zamiast tego. – Jak mogłaś mu na to pozwolić?
– Mogłam, bo to moja krew i ja decyduję, dla kogo będzie symbolem. Mogłam, bo wówczas dla mnie nie istniałeś. Nawet gdyby żaden z was dwóch nie złożył mi tej przysięgi, zaproponowałabym ją jemu, gdyż jest moim carranam i zasłużył sobie na moją bezwarunkową lojalność!
Aedion zesztywniał.
– A co z naszą bezwarunkową lojalnością? Co zrobiłaś, by sobie na nią zasłużyć? Co zrobiłaś, by ocalić naszych ludzi od chwili powrotu? Miałaś w ogóle zamiar powiedzieć mi o jego przysiędze czy miało to być kolejne z twoich wielu kłamstw?
O BOGOWIE, WALKA
Simpoza na moment odpuściła i Aedion w końcu mówi coś rozsądnego. Alinka nie zasługuje na niczyją lojalność, zwłaszcza, że do niedawna zajmowała się mordowaniem ludzi za pieniądze.
Aelin warknęła na niego z pierwotną agresją, co przypomniało mu, że i w jej żyłach płynie krew Fae.
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 232
– Idź wywrzeszczeć swój ból gdzieś indziej i nie wracaj, póki nie zaczniesz zachowywać się z powrotem jak człowiek. Lub przynajmniej półczłowiek.
Wybaczcie moje słownictwo, ale potworna pizda z Alinki. Zamiast spróbować zrozumieć kuzyna i jego uczucia, to ona wybiera słowa, o których wie, że najbardziej go ubodą. Gdyby ktoś mi bliski rzucił do mnie coś takiego tuż po tym, jak się dowiedziałam o tożsamości swojego ojca i o tym, że jeden z moich planów wziął w łeb, to bym nie miała ochoty więcej go oglądać.
I znowu podkreślanie pochodzenia, gdy samemu jest się pół-Fae.
Aedion cisnął w nią plugawym przekleństwem, czego natychmiast pożałował.
Nikt nie ma prawa obrażać Mary Sue!
Rowan zerwał się gwałtownie, przewracając krzesło, ale dłoń Aelin wystrzeliła w powietrze i książę znieruchomiał.
Tyle wystarczyło, by okiełznać gniew potężnego, nieśmiertelnego wojownika.
Aelin wskazała kuzynowi drzwi.
– Zjeżdżaj stąd. Nie mam zamiaru cię oglądać przez jakiś czas.
A nie mówiłam? Gdyby ta powieść była choć odrobinę realistyczna, Alinka zostałaby sama, bo nikt nie miałby ochoty walczyć razem z nią.
Aedion odwzajemniał to uczucie. Wszystkie jego plany, wszystko to, o co walczył… Bez przysięgi krwi był tylko generałem, jakimś księciem bez ziemi z linii Ashryverów.
Jeśli odbijecie Taras, to myślę, że Alinka odpali ci jakąś ładną działeczkę w ramach podziękowań za zasługi.
Otworzył drzwi z taką siłą, że mało nie wyrwał ich z zawiasów. Wyszedł.
Aelin go nie zatrzymała.
Co sobie będzie głowę zawracała, przecież to ona jest pokrzywdzona, bo Aedion brzydko ją nazwał. Poza tym to nie tak, że generał jest poszukiwanym zbiegiem i ktoś może go zobaczyć oraz donieść o jego położeniu.
KONIEC. NARESZCIE.
Jezusku przenajświętszy, ależ ten rozdział był straszny. Wiem, że to nic w porównaniu z rozdziałem siódmym, który trafił się Ciemnej Gwieździe, ale tam przynajmniej mieliśmy wielki roast Alinki. Tutaj zaś połowę treści stanowiło ślinienie się nad Rowanem i walka dwóch samców o dominację. Smucił mnie powrót siwego buca, ale nie sądziłam, że będzie wiązał się z takimi pokładami cierpienia. Nie wierzę, ale oddajcie mi rozdziały z Manon.
Podsumowanie rozdziału:
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 232
Royal pussy: 109
If you’re evil and you know it clap your hands: 211
Nowe szaty zabójczyni: 221
Światek z kart: 246
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 152
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 167
Czy na sali jest lekarz?: 35
Zbędne cięcie: 127
Moda na cytat: 22
Sweet home Taras: 40
Wiek to tylko liczba: 25










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz