wtorek, 25 marca 2025

KRÓLOWA CIENI – ROZDZIAŁ 36

 

W pierwszym tomie mieliśmy łażenie po podziemiach. W drugim łażenie po podziemiach + nieudolne misje oraz zdobywanie wszystkich informacji od Archera. W Dziedzictwie ognia trochę się rozkręciliśmy, bo wylądowaliśmy w innej krainie. Tam jednak zmuszono nas do czytania o brutalnych, beznadziejnych treningach przyszłego truloffa protagonistki. W tomie czwartym mamy zaś bawienie się w powstańców (czyli chodzenie kanałami) i polowanie na Valgów. Możecie spytać – co w tym złego? Otóż, jak już pewnie zdążyliście zauważyć, autorka nawet z czegoś takiego jak polowanie na demony wykręciła totalną nudę. Wiadomo, że nikomu z głównych bohaterów włos z głowy nie spadnie, a intryga knuta przez króla jest oczywista. Obserwujemy więc po prostu kolejne cięgi, jakie źli żołnierze otrzymują od Alinki oraz jej kompanii, umierając przy tym z nudów.

Na szczęście tym razem akapit dotyczący valgów ma pewne urozmaicenie, o czym za moment się przekonacie.

Alinka śledzi jednego z dowódców Valgów (uwielbiam, że poza Narrokiem nie poznajemy imion żadnego z nich, bo wiecie, fantasy nie potrzebuje czegoś takiego jak tworzenie świata przedstawionego) i schodzi za nim do kanałów.

Trzymała się w pewnej odległości za oficerem Valgów, by ten jej nie usłyszał. W pewnym momencie odezwała się:

– Mam Klucz – rzekła z cichym westchnieniem ulgi.

– Przyniosłaś go ze sobą? – odpowiedziała sama sobie męskim tenorem. Nauczyła się tej sztuczki od Lysandry.



Po pierwsze – tenor z założenia jest męski (kobiece głosy dzieli się na alt, kontralt, mezzosopran i sopran), więc ten przymiotnik jest w ogóle niepotrzebny.

Po drugie – jak niby kobieta miałaby udawać męski głos na tyle przekonująco, by nie brzmiało to przerysowanie? Ciemna Gwiazda – mam nadzieję, że się nie obrazisz za ujawnianie info o tobie – ma niski głos, ale nawet jakby próbowała udawać chłopa, to bym odróżniła, że nim nie jest. Podobnie jak zazwyczaj mężczyźni nie potrafią oddać kobiecej barwy. A to dlatego, że mamy inaczej zbudowane krtanie – krtań kobieca posiada krótsze wargi głosowe i przez to jest w stanie wytwarzać wyższe dźwięki niż krtań męska. U panów niskość głosu zależy też od testosteronu.

Dzieliłyśmy się wcześniej tutaj swoimi dziwnymi upodobaniami, jak recenzentki bielizny na Zalando, więc taka informacja nie zaszkodzi. Jednak gdy zostałam już wywołana do tablicy, to miałam sytuację, kiedy pomylono mnie z facetem. Były to rozmowy telefoniczne, co mogło wpłynąć na zakłócenie przepływu dźwięku i brano mnie wtedy za nastolatka, a nie dorosłego chłopa.

Czemu aż tak skupiam się na tym króciutkim fragmencie? Otóż dlatego, że za pomocą tej sztuczki Alinka prowadzi Lorcana prosto do gniazda valgów.

Chwilę później Lorcan wszedł prosto do nory Valgów, którzy stawili się, by przedstawić raport Ogarowi. Usłyszawszy szczęk oręża i ryki umierających, dziewczyna ruszyła przed siebie uliczką, pogwizdując pod nosem.

Jakim CUDEM koleś, który jest Fae, Fae z niesamowicie wyczulonym słuchem, nie był w stanie od razu zorientować się, że Alinka gada sama ze sobą? Więcej, Fae mają też świetny węch, więc jakim cudem Lorcan nie wyniuchał, że idzie sama? Że wokół są tylko Valgowie? PRZECIEŻ TO NIE MA ŻADNEGO SENSU!

Światek z kart: 251

Czy na sali jest lekarz?: 37

Autorko, nie możesz najpierw dać swoim istotom pierdyliard mocy, by potem w tak kluczowych momentach zupełnie je olewać. Nie tylko celowo nerfisz Lorcana, to jeszcze zaprzeczasz jakiejkolwiek logice i przyczyniasz się do bardziej niespójnego obrazu świata przedstawionego.

Dodajmy jeszcze, że Lorcan ma znacznie większe doświadczenie w używaniu swojej mocy od Alinki czy Aediona.

Przeskok, znowu na Alinkę.

Zbędne cięcie: 135

Do magazynu pozostały jeszcze trzy przecznice, kiedy siła porównywalna z tornadem cisnęła ją twarzą naprzód na ścianę ceglanego budynku.

– Ty dziwko! – warknął jej Lorcan do ucha.

Panie i panowie, przywitajcie Lorcana Salvaterre, który przez jakiś czas stanie się naszym ulubionym Fae, z tego jedynie względu, że będzie cisnął zarówno Alinkę, jak i Rowana.

Nie wiedziała, jak to się stało, ale nie mogła ruszyć rękami.

Może tak to się stało, że i Rowan, i Aedion ostrzegali cię przed potęgą Lorcana? Że jest wojownikiem z ogromnym doświadczeniem i siłą? No i największymi gabarytami ze wszystkich postaci, bo – uwaga, uwaga – ma 2 metry i 13 centymetrów wzrostu?

Fae trzymał je obie za jej plecami, a jednocześnie wbijał własne kolana w jej nogi z taką siłą, że nie mogła nawet drgnąć.

Gdyby ta powieść była realistyczna, to Alinka już by konwersowała ze świętym Piotrem. A tak to niestety, Lorcan jeszcze jej nie załatwił.

– Cześć, Lorcan! – powiedziała słodko i spróbowała obrócić ku niemu pulsującą bólem twarz. Kątem oka widziała grymas okrucieństwa na obliczu wojownika, osłoniętym ciemnym kapturem. Widziała jego oczy barwy onyksu oraz włosy do ramion w identycznym kolorze, a także…

Nowe szaty zabójczyni: 232

Ech, cholera. Długie kły o wiele za blisko jej szyi.

Dawaj, Lorcan! Jedno chapnięcie i po sprawie! Rowan się nie wahał, a nie będziesz chyba gorszy od niego, co?

Dłoń więżąca jej ramiona była mocna niczym stalowe imadło. Druga wparła jej twarz w ścianę z taką siłą, że podrapała jej policzek.

– Myślisz, że to było śmieszne?

– Ale warto było spróbować, czyż nie?

No pewnie, rozwścieczenie swojego śmiertelnego, znacznie silniejszego wroga to genialny plan.

– Zabiję cię!

No to to zrób, a nie tylko o tym gadasz! Liczą się czyny, a nie słowa.

– Ach, skoro o tym mowa… – Aelin przesunęła lekko nadgarstek, by Lorcan poczuł ostrze, uwolnione tuż przed tym, jak wyczuła jego atak. Stal opierała się teraz o jego krocze.

Niby jak wyczuła jego atak, jak była zdziwiona, że ją zaatakował?

– Bez twej ulubionej części ciała nieśmiertelność może się wydać ciut przydługa.

– Rozerwę ci gardło, nim choćby drgniesz.

Z bólem serca muszę dać karne punkciki, chociaż grożenie Alince zawsze sprawia mi frajdę.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 244

Dziewczyna przycisnęła ostrze mocniej.

– Spore ryzyko, nie?

Bo wiecie – odetnie mu siusiaka!



Lorcan zdaje się cenić własną męskość, więc ostatecznie odsuwa się od Alinki.

– Szczerze powiedziawszy – rzekła, opierając się o mur – jestem trochę zaskoczona, że dałeś się nabrać. Pewnie uważałeś mnie za kompletną idiotkę.

Ja też nie dowierzam, że Lorcan dał się na to nabrać. A za idiotkę uważamy cię wszyscy tak czy inaczej.

– Gdzie jest Rowan? – parsknął Lorcan. Jego obcisły, dobrze dopasowany strój, wzmocniony pancerzem z ciemnej stali, chroniącym przedramiona i barki, wydawał się pochłaniać skąpe światło latarni. – Nadal grzeje ci łóżko?

Co innego Rowan ma robić? To jego jedyna funkcja w tej książce poza wyglądaniem zajebiście.

Nowe szaty zabójczyni: 233



Aelin nie chciała wiedzieć, w jaki sposób Fae posiadł tę wiedzę.

No jakoś wybitnie się nie kryliście. Wystarczyłoby zapytać byle pachołka z Mistward.

– A co w tym dziwnego? Każdy przystojniak świetnie się do tego nadaje.

Między innymi Sam, Dorian, Chaol… i ostatecznie Rowan.

Poza tym nie chcę cię martwić, Alinko, ale jako przyszła królowa mogłabyś trochę zadbać o swoją reputację, bo ludzie prędzej uznają cię za nadworną kurtyzanę niż dziedziczkę tronu.

Ona powiedziała, że może sypiać z kim chce!1!1!

Otaksowała go wzrokiem, próbując zliczyć jego broń, zarówno tę widoczną, jak i ukrytą. Był potężny, równie dobrze zbudowany jak Rowan i Aedion, a ona sama nie zrobiła na nim żadnego wrażenia.

Jak to nie zrobiła? :O Czy to oznacza, że Lorcan jest gejem? Przecież żaden hetero koleś nie może ignorować piękna Alinki!

Alinka dalej droczy się z Lorcanem. Okazuje się, że zabił wszystkich valgów, w tym także tego Ogara Wyrda.

– A może ja ci pokażę, jak traktuję tych, którzy chłostają moich przyjaciół, ty kanalio bez krzty honoru?

Ale ty wiesz, że zrobił to przez przysięgę złożoną Maeve? Troszkę nie miał innego wyboru.

Na brutalnej twarzy wojownika malowała się agresja.

Jakbym czytała opis k a ż d e g o wykreowanego przez autorkę mężczyzny.

– Dużo gadasz jak na kogoś, kto nie umie już strzelać ogniem.

– Ty też dużo gadasz jak na kogoś, kto powinien się rozglądać.

Ostrze Rowana znalazło się przy gardle Lorcana, nim ten zdołał choć mrugnąć.

Serio? Głupia gadka jest w stanie rozproszyć wojownika z pięćsetką na karku i ogromnym doświadczeniem?

Po chwili Rowan jednak się odsuwa, ponieważ Lorcan sugeruje, że jeśli go zabiją, Maeve wesprze króla Adarlanu.

– Popełniłaś wielki błąd – powiedział Lorcan do dziewczyny – gdy przedstawiłaś Maeve ową wizję z tobą i kluczem.

Jego czarne oczy przeniosły się na Rowana.

Nowe szaty zabójczyni: 234

– A ty? Przeklęty głupcze… Sprzymierzyłeś się, ba, związałeś się ze śmiertelną królową! Co poczniesz, gdy się zestarzeje i umrze? Co zrobisz, gdy będzie miała tyle lat, że mogłaby uchodzić za twą matkę? Nadal będziesz dzielił z nią łoże? Nadal…

Rowan mógłby na spokojnie być jej prapradziadkiem, także argument z wiekiem trochę bez sensu. Aczkolwiek uwaga o starzeniu się celna, już nie wspominając o tym, że siwy buc rzucił wszystko dla cizi znikąd tylko dlatego, bo okazała się biczowaną niegdyś niewolnicą.

– Dość – powiedział cicho Rowan.

Widać, że ktoś tu nie ma żadnych argumentów za obstawaniem po stronie Alinki poza „ma zajebiste cycki”.

– Myślisz, że pokonałaś Maeve? To przecież ona pozwoliła wam opuścić Doranelle. Obojgu.

Aelin ziewnęła.

– Rowan, nie mam pojęcia, jak tobie udało się z nim wytrzymać tyle lat. Wystarczyło pięć minut, bym wynudziła się na śmierć.

Gdyby każdy facet wielbił ziemię, po której stąpam, to raczej byłabym zaciekawiona tym jednym, który tego nie robi.

– Lepiej uważaj na siebie, dziewczę – rzekł Lorcan. – Może nie jutro, może nie za tydzień, ale kiedyś się potkniesz. A ja będę czekał.

Nawet nie wiecie, jakbym chciała, żeby tak naprawdę było. Niestety, jak każdy atrakcyjny samiec w tym uniwersum, Lorcana też czeka nawrócenie na „dobrą” stronę mocy.

– Ach, mężczyźni Fae i ich dramatyczne przemowy…

Jeśli chodzi o egzaltację, to nikt cię nie przebije, bez obaw.

– Ja nigdy, ani na chwilę, nie zapomnę, co mu zrobiłeś tego dnia w Doranelle. Jesteś nędznym łajdakiem i twoje imię jest gdzieś na samym dole listy moich priorytetów, ale pewnego dnia, Lorcan… – Aelin uśmiechnęła się lekko. – Pewnego dnia przybędę i zażądam spłaty długu. To ostrzeżenie.

W takim razie podobną groźbę powinnaś skierować wobec Gavriela, bo on też brał udział w biczowaniu Rowana. Ale jemu pewnie wolno, bo spłodził twojego żałosnego kuzyna.

Przeskok, znowu do Alinki.

Zbędne cięcie: 136

Nasza ulubiona para wraca do mieszkanka. Rowan czyni wyrzuty Alince, co ją irytuje.

– Jesteście obaj nie do zniesienia, zarówno ty, jak i Aedion.

W końcu się w czymś zgadzamy.

Trzeba było dziękować bogom, że Lorcan nie widział jak dotąd generała i nie wyczuł jego dziedzictwa.

– Nic mi nie groziło – dodała.

Skłamała. Nie była pewna ani tego, czy Lorcan się pojawi, ani tego, czy wpadnie w jej małą pułapkę.

Ponieważ nie powinien w nią wpaść, mając do dyspozycji swoje wyostrzone zmysły, ale nie od dziś wiemy, że konsekwencja nie jest mocną stronę autorki.

Bla bla, Alinka dalej kłóci się z Rowanem o to, że nie może za nią wszędzie chodzić. Z jednej strony ją rozumiem, bo to koszmarnie zaborcze zachowanie, z drugiej wiem, co kieruje siwym bucem. Nie dość, że złożył tamtą debilną przysięgę, to jeszcze zna możliwości Lorcana.

Ale, ale. Nie po to pojawiła się ta sprzeczka między nimi. Autorka potrzebowała powodu do stworzenia n a p i ę c i a.

Wojownik warknął, co wywołało u niej dreszcze, tym bardziej że w jego wzroku ujrzała niedopowiedziane słowa.

Nie ma nic bardziej podniecającego niż warczenie na siebie nawzajem.

– To, że jesteś starszy i silniejszy, nie daje ci prawa, byś mnie rozstawiał po kątach.

Wiek to tylko liczba: 27

– To, że jestem starszy i silniejszy, daje mi prawo do wszystkiego, co przyjdzie mi do głowy.

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 164

To, że jesteś starszy, upoważnia cię co najwyżej do noszenia sztucznej szczęki.

Aelin pisnęła i chciała go uszczypnąć w bok, ale Rowan złapał jej rękę, ścisnął mocno i przyciągnął dziewczynę do siebie. Ta przechyliła głowę, by na niego spojrzeć.

Byli całkowicie sami, otoczeni jedynie skrzyniami i pudłami. Aelin wpatrywała się w jego twarz, w zielone oczy i silną szczękę.

Nowe szaty zabójczyni: 235

Nieśmiertelny. Nieugięty. Potężny.

Wiek to tylko liczba: 28

Agresywny. Egoistyczny. Brutalny.

– Łajdak.

– Smarkula.

Wiek to tylko liczba: 29

Nie, podkreślanie ogromnej różnicy wieku wcale nie jest niepokojące. Zwłaszcza, kiedy przed chwilą postaci kłóciły się o wzajemne kontrolowanie swoich czynów.

– Skrzywdził cię. Nigdy mu tego nie zapomnę.

– Wielu ludzi mnie skrzywdziło. Gdybyś chciała uporać się z każdym z nich, miałabyś bardzo pracowite życie.

A gdybyś ty miała uporać się ze wszystkimi, których skrzywdził Rowan, to już w ogóle.

– To, co on powiedział… O mojej starości…

– Nie. Po prostu… Po prostu nie zaczynaj tego tematu. Idź spać.

To sobie pogadaliście. Miejsce na dialog o braku bielizny się znajdzie, ale poważna rozmowa? A PO CO TO KOMU POTRZEBNE, DO WYRA

Alinka myśli jak ja, gdy muszę załatwiać urzędowe sprawy. Jak pójdzie się spać, to problem sam zniknie. Szkoda, że nigdy nie mam racji.

– A ty? Co z tobą?

Rowan przyjrzał się wejściu do magazynu.

– Myślę, że Lorcan może się zemścić za to, w co go dziś wpuściłaś. Zapominanie i wybaczanie przychodzi mu jeszcze trudniej niż tobie, zwłaszcza gdy ktoś grozi, że go wykastruje.

– Przynajmniej wspomniałam wówczas o „sporym ryzyku” – rzuciła Aelin z diabelskim uśmiechem. – Miałam ochotę użyć słowa „malutkie”.

Zaraz mi przepona wysiądzie od tego śmiechu.

Ciśnięcie po części wyglądu, na którą nie ma się wpływu, jest takie feministyczne.

Rowan zaśmiał się, a w jego oczach zatańczył blask.

– Zabiłby cię wówczas bez dwóch zdań.

Już wiem, co połączyło tę dwójkę – oboje są bezbekami.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 244

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 214

Nowe szaty zabójczyni: 235

Światek z kart: 251

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 164

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 174

Czy na sali jest lekarz?: 37

Zbędne cięcie: 136

Moda na cytat: 23

Sweet home Taras: 41

Wiek to tylko liczba: 29

poniedziałek, 24 marca 2025

KRÓLOWA CIENI – ROZDZIAŁ 34 i 35

 

Rozdział 34

Mając na swoich barkach ogromną odpowiedzialność, Alinka postanawia rozsądnie zagospodarować swój czas i… robi Rowanowi wycieczkę krajoznawczą po Rithfold.



A później będziesz płakała, jak to niewinni giną, jak to świat zasługuje na spalenie i wszyscy są źli, a ty pokrzywdzona. Szkoda słów.

Trzymając się cienia, przez całe popołudnie oprowadzała Rowana po mieście. Pokazała mu zarówno eleganckie dzielnice mieszkaniowe, jak i rynki, pełne kupców sprzedających towary na święto przesilenia letniego, które miało nadejść za dwa tygodnie.

Wspaniale, niech wszyscy mają okazję przyjrzeć się Rowanowi. I nie, cień nie sprawi nagle, że wielki, prawie dwumetrowy gościu z tatuażem na ryjcu stanie się niewidzialny.

I ze spiczastymi uszami!

Dzięki bogom, nigdzie nie wyczuli zapachu Lorcana, ale na kilku ruchliwych skrzyżowaniach natknęli się na ludzi króla, więc Aelin miała okazję, by pokazać ich Rowanowi.

A przy okazji oni mogli zobaczyć jego. Powinszować.

Zabrała go więc do jednej z piekarń rodziny Nesryn, gdzie kupiła kilka gruszkowych tart. W dokach Fae namówił ją, by spróbowała dorsza z patelni. Swego czasu Aelin poprzysięgła, że już nigdy nie tknie ryby i wzdrygała się, unosząc widelec do ust, ale… Ale ta przeklęta ryba okazała się naprawdę dobra. Zjadła całość, a potem skradła kawałek z talerza wojownika, który skrzywił się i warknął na nią.

Widzicie to, co ja? Nie, nie chodzi mi o żenujące relacje między postaciami. Spójrzcie na te opisy. Wynika z nich, że atmosfera jest stosunkowo pogodna a miasto tętni życiem. Niby mamy egzekucje, niby mamy strażników Valgów, a w ogóle nie czuć żadnego ciężaru.

Światek z kart: 250

Rowan był tutaj. Był wraz z nią w Rifthold. Chciała mu pokazać tyle miejsc, tyle rzeczy, chciała, by wiedział, jak kiedyś wyglądało jej życie. Nigdy wcześniej nie miała ochoty dzielić się takimi sekretami.

Przypominam tylko, jak Alinka najpierw dzieliła się swoimi łzawymi historiami z Dorianem w pierwszym tomie, a potem planowała ucieczkę z Chaolem w drugim. Także proszę przestać mi wmawiać, że Rowan jest jej pierwszym prawowitym kochankiem, bo panna Galaretus ma wyjątkowo pojemne serducho.

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 163

Nie odwróciła się, nawet gdy po lunchu usiedli nad wodą i usłyszeli strzał z bicza. Chciała, by i to zobaczył. Stał w milczeniu, trzymając dłoń na jej ramieniu, i patrzył na gromadę niewolników wnoszących towary na pokład jakiegoś statku. Przyglądali się i nie mogli nic zrobić.

„Jeszcze trochę – obiecała sobie Aelin. – Wkrótce położę temu kres”.

„Ale najpierw porozbijam się jeszcze po mieście ze swoim kochasiem!”.

W drodze powrotnej nasze papużki nierozłączki trafiają na dziewczynę sprzedającą kwiaty, co przypomina Rowanowi o jego zamordowanej żonie.

Aelin zaciskała i rozwierała pięści, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. Wojownik wciąż wpatrywał się w dziewczynę, która uśmiechnęła się do mijającej ją kobiety, jaśniejąc wewnętrznym światłem.

– Nie zasłużyłem sobie na nią – rzekł cicho Rowan.

Tu się mogę zgodzić. Wiem za to, na co zasłużyłeś po swoich akcjach z trzeciego tomu.



Prawda. Jak zwykle, dziewczyna mogła mu zaoferować jedną prawdę w zamian za drugą.

To Alinka też się z nami zgadza? W takim razie czemu chce się umawiać z siwym bucem?

– A ja nie zasługiwałam na Sama.



Po chwili mamy przeskok, znowu na Alinkę.

Zbędne cięcie: 131

Aelin wyżebrała deser od któregoś z licznych kupców ulicznych, a Rowan zaczekał na nią w ciemnej alejce. Potem rozsiedli się na drewnianych belkach pod pozłacaną kopułą ciemnego Królewskiego Teatru. Dziewczyna żuła cytrynowe ciasteczko i machała nogami w powietrzu.

Normalnie chillerka utopia. Po co im ta cała rebelia, jak Rowan, istota magiczne ZE SPICZASTYMI USZAMI FAE NA WIERZCHU I KUPĄ WIDOCZNYCH TATUAŻY może sobie przyjemnie spędzać czas w Rithfold, stolicy tego ponoć super złego Adarlanu?

Po co obalać króla, gdy zapewnia takie rozrywki w mieście? Znowu nie doceniają mojego ulubieńca.

Alinka mówi, jak to uwielbiała teatr i przychodziła tu razem z Arobynnem, który miał swoją prywatną lożę.

– Nigdy nie widziałem orkiestry ani nawet takiego teatru, miejsca stworzonego dla sztuki i luksusu. Nawet w Doranelle teatry i amfiteatry to miejsca prastare, jedynie z ławkami i stopniami.

– Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, jak sądzę. Nawet w Terrasenie.

Niemożliwe, przecież ojczyzna Mary Sue jest najlepsiejsza!

– Będziesz więc musiała takie wznieść.

– Za co? Myślisz, że ludzie będą z radością głodować, podczas gdy ja będę budować teatr dla własnej przyjemności?

A od kiedy przejmujesz się losem biednych, samej opływając w luksusy i marnując czas na randki ze swoim chłopem?

– Może nie od razu, ale jeśli wierzysz w to, że miasto i cały kraj zyskają dzięki temu, nie ma co się zastanawiać. Artyści są niezmiernie ważni.

Są, ale artyści mogą występować na miejskich rynkach czy jakiś prowizorycznych scenach, dosłownie wszędzie, gdzie tylko znajdą publikę. Nie potrzebują do tego luksusowych oper i teatrów, pomijając fakt, że w średniowieczu czegoś takiego nawet nie było.

Poza tym są rzeczy ważne i ważniejsze. Może najpierw ogarnijcie się gospodarczo i potem myślcie o zaprzepaszczaniu majątku na drogie budynki.

– Szkoda, że nie możesz usłyszeć tych koncertów. Wiele bym dała, byś był tutaj, gdy Pytor dyrygował orkiestrą grającą Stygijską suitę. Czasem mam wrażenie, że nadal siedzę w tej loży, że wciąż mam trzynaście lat i płaczę z uniesienia.

– Płakałaś?

Niemalże widziała w jego oczach wspomnienia ich wspólnych ćwiczeń tej wiosny.

Wow, czyli jednak pamiętasz, jak Rowan doprowadzał cię do rozpaczy swoimi beznadziejnymi metodami treningowymi i przemocą psychiczną?

Widziała wszystkie te sytuacje, kiedy muzyka wyciszyła albo wyzwoliła jej magię. Muzyka była częścią jej duszy, podobnie jak on.

Tak, tak, dlatego jej wątek pojawia się sporadycznie, żebyśmy pamiętali, jaka to panna Galaretus jest gŁębOka.

– W punkcie kulminacyjnym. Za każdym, cholera, razem. Wracałam do Twierdzy, a muzyka pobrzmiewała w moich uszach jeszcze przez wiele dni, nawet gdy ćwiczyłam, zabijałam czy spałam. Moja miłość do muzyki przeradzała się w jakieś szaleństwo. To dlatego zaczęłam grać na fortepianie, bym mogła wrócić w nocy do domu i spróbować jakoś odtworzyć to, co usłyszałam.

To najbardziej pick me monolog, jaki w życiu czytałam. Gratulacje, pani Sarah.

Nigdy nikomu o tym nie mówiła.

Bo nikt nie chciał z nią nawet gadać.

Nigdy też nikogo tu nie zabrała.

Bo nie miała nawet przyjaciół XD

– A jest tu jakiś fortepian? – spytał Rowan.

Po pytaniu siwego buca z n o w u mamy przeskok na kilka chwil później.

Zbędne cięcie: 132

Alinka próbuje się wykręcić od grania.

– Chyba nie powinnam grać. To będzie jak świętokradztwo! – odezwała się.

Świętokradztwem jest zaliczanie pisaniny pani Maas do tego samego gatunku, co Władca pierścieni albo Smoczy tron.

Gołąbeczki się przekomarzają, co wytnę dla waszego zdrowia psychicznego.

– Nie grałam od śmierci Nehemii – przyznała z trudem.

– Możemy tu wrócić kiedy indziej, jeśli chcesz – zaproponował łagodnie Rowan. Jego srebrne włosy migotały w blasku świecy.

Nowe szaty zabójczyni: 230

– Muszę się rozgrzać – burknęła i bez słowa uderzyła w klawisze, grając najciszej i najłagodniej jak umiała. Wnet ujrzała w umyśle nuty, a palce przypomniały sobie znajome takty, i wtedy zaczęła.

Sama nie grywam na fortepianie, ale moje starsze siostry owszem. I zgadnijcie, co się dzieje, kiedy po długiej nieobecności w rodzinnym domu wracają i chcą zagrać? Potrzebują nut! A one grywają co kilka miesięcy, a nie jak Alinka, która ostatni raz używała fortepianu w pierwszym tomie.

Nie był to ów smutny, cudowny utwór, który zagrała kiedyś Dorianowi, ani też jedna z tych lekkich melodii do tańca, które wygrywała dla zabawy, ani nawet złożony, skomplikowany numer, który wykonała dla Chaola i Nehemii.

Cooooooo

Kiedy Alinka niby grała dla Chaola i Nehemii? Nie pamiętam w ogóle takiej sceny. Ciemna Gwiazdo, kojarzysz coś?

Z naszej dwójki to ja mam gorszą pamięć, więc mnie nie pytaj. Jednak sięgnęłam po Koronę w mroku  i pianino pojawia się tylko, by podkreślić, że po śmierci Nehemii Alinka nie miała ochoty na granie. Fortepian w ogóle nie występuje.

Nie chodziło mi konkretnie o instrument, tylko o scenę, ale to tylko potwierdza moją tezę, że żadnej sceny grania dla Nehemii i Chaola nie było. Autorka jak widać sama nie ma ochoty czytać ponownie swoich powieści, by pamiętać podobne szczegóły.

Być może dlatego przychodziła co roku, by go posłuchać, znużona zabijaniem, torturowaniem i karami. Przypominał jej bowiem o tym, kim była i co usiłowała zachować.

Dumę? Pychę? Egoizm? Rozrzutność?

Crescendo nuta po nucie zdruzgotało cały świat.

Wiadomo, że Alinka umiejętnościami muzycznymi zawstydziłaby laureatów konkursu chopinowskiego.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 174

Rowan się wzrusza (HUE HUE HUE) i prosi Alinkę, żeby nauczyła go grać, po czym z n o w u mamy przeskok.

Zbędne cięcie: 133

Nasza dwójka przez godzinę sobie gra, a potem zwiewa, kiedy słyszy czyjeś kroki w teatrze. Następnie Alinka udaje się do banku, skąd wynosi kolejną sakiewkę złota.

– A więc utrzymujesz nas za własne pieniądze? – spytał książę Fae, gdy wyszli na boczną uliczkę.

W pobliskiej alejce, opromienionej blaskiem słońca, pojawiła się gromadka pięknie ubranych młodych dziewcząt, które z zaintrygowaniem obrzuciły wzrokiem mijającego je potężnie zbudowanego mężczyznę w kapturze, a potem skupiły się na oglądaniu go od tyłu.

Wiadomo, że każdy musi obczajać Rowana, bo wszystkie kobiety mają przecież te same standardy piękna i podoba im się jeden typ smalca alfa.

Lubię męskie dupy, ale niech zostawią tę siwego buca w spokoju. Nie zasługuje na tyle atencji.

Aelin uśmiechnęła się do nich dziko.

Nie zagroziła im śmiercią ani nie rzuciła w nie nożami? Progres!

– A skąd później weźmiesz pieniądze?

Dziewczyna zerknęła na niego z ukosa.

– Ta sprawa zostanie wkrótce załatwiona.

– Przez kogo?

– Przeze mnie.

– Wyjaśnij to.

– Niebawem się dowiesz – odparła i obdarzyła go uśmieszkiem, o którym wiedziała, że doprowadza go do szału.

Widzisz, Ciemna Gwiazdo, Chaol nie jest jedynym, któremu Alinka nie chce wyjawić swoich planów. Tylko, że w przeciwieństwie do Rowana, kapitan przynajmniej nie składał przysięgi, która zobowiązuje go do bezwzględnego posłuszeństwa wobec protagonistki.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 243

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 214

Nowe szaty zabójczyni: 230

Światek z kart: 250

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 163

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 174

Czy na sali jest lekarz?: 36

Zbędne cięcie: 133

Moda na cytat: 23

Sweet home Taras: 41

Wiek to tylko liczba: 26

 

Rozdział 35

W tym rozdziale wita nas Chaol, który narzeka na zapachy i nieporządek po udanej potyczce z Valgami.

Zabił czterech, a ona załatwiła siedmiu. Wiedział o tym, bo nie spuszczał jej z oczu ani na chwilę.

Lepiej byś skupił się na walce, ale zapomniałam, że mamy Modę na sukces.

Wybrała sobie kogoś innego na partnera podczas zasadzki. Przeprosił ją za to, że wcześniej szorstko ją potraktował, a Faliq pokiwała głową i… i wybrała sobie kogoś innego.

To mi się kojarzy z podstawówką, kiedy ludzie potrafili płakać, bo ktoś zmienił ławkę.

Teraz jednak… Nagle przestała wycierać klingę i spojrzała na niego.

Jej ciemne oczy skrzyły i choć jej twarz nadal była zbryzgana czarną krwią, uśmiech dziewczyny, pełen ulgi, wciąż nieco dziki po walce, wydawał mu się wręcz piękny.

Nowe szaty zabójczyni: 231

Chaol po związku z psycholką przejął jej dziwne fetysze.

Udało im się. Razem ocalili tych ludzi. Nigdy dotąd nie wyrwali z rąk wroga tylu więźniów naraz, a przy tym nie stracili nikogo ze swoich. Zginęli tylko Valgowie.

Wreszcie zrobiliście coś jak należy <3 Niestety, mam wrażenie, że Maas zrobiła specjalnie, byśmy docenili Alinkę planistkę.

Po wrogach, którym odrąbano głowy i odciągnięto za wielki głaz, pozostały jedynie ślady krwi, brudzące bujne runo leśne. Przed odjazdem zamierzali spalić ciała, by oddać w ten sposób cześć ludziom, którzy kiedyś nimi władali.

Wreszcie ktoś w tej książce pomyślał, by posprzątać ciała.

Buntownicy zajęli się rozkuwaniem więźniów, którzy byli transportowani w kiepskich warunkach. Jakaś kobieta podziękowała Chaolowi i to go wzruszyło. Kapitan próbuje zagadać Nesryn:

– Świetnie walczyłaś – rzekł.

– Wiem. – Dziewczyna spojrzała na niego przez ramię. – Musimy ich zawieźć nad rzekę. Łodzie nie będą czekać przez całe wieki.

Czy w maasowersum wyrywa się laski na pochwałę ich umiejętności bitewnych?

Nie oczekiwał od niej ciepła czy życzliwości pomimo tamtego uśmiechu, ale jednak…

– Może poszlibyśmy na drinka po powrocie do Rifthold?

Termin drinku pojawia się na początku XIX wieku. Maas, jakoś wcześniej nieźle ci szło szukanie znanych nawet od starożytności trunków.

Zdecydowanie musiał się napić.

My z Laptopcjuszem również. Chętnie poszłabym do baru na dobre mojito albo cubę librę.

A ja na blue lagoon.

*rozmarzona*

Nesryn podniosła się z kucek, a Chaol zwalczył ochotę, by zetrzeć czarną plamkę krwi z jej opalonego policzka. Jej warkocz rozwiązał się podczas walki i ciepły leśny wiatr rozrzucił kosmyki włosów po jej twarzy.

Jak widać Chaol jest w czymś lepszy od Rowana, bo potrafi się opanować przy atrakcyjnej kobiecie.

– Sądziłam, że jesteśmy przyjaciółmi.

– Jesteśmy – odpowiedział ostrożnie.

– Przyjaciele nie spędzają czasu ze sobą tylko wtedy, gdy mają ochotę poużalać się nad sobą. Nie odgryzają też sobie głów za zadawanie trudnych pytań.

– Powiedziałem ci już, jak mi przykro, że na ciebie naskoczyłem.

Nesryn wsunęła miecz do pochwy.

– Nie mam nic przeciwko temu, abyśmy we dwójkę próbowali zapomnieć o tym, co nas gryzie, Chaol, ale bądźmy wobec siebie szczerzy.

Były kapitan otworzył usta, by zaprotestować, ale… Może miała rację.

– Naprawdę lubię twoje towarzystwo – rzekł. – Chciałbym wyjść z tobą, by świętować, a nie smęcić i użalać się nad sobą. I naprawdę chciałbym wyjść właśnie z tobą.

Nesryn zacisnęła wargi.

– To najbardziej beznadziejna próba wygłoszenia pochlebstwa, jaką w życiu słyszałam. Ale w porządku, pójdziemy razem.

Ponieważ Chaol, jak inne postacie u Maas, skończył kurs beznadziejnych tekstów.

Lepsze to niż ciągłe warczenie na siebie.

Najgorsze było to, że nawet nie wydawała się już zła. Powiedziała to zupełnie obojętnym tonem, jakby fakt, że Chaol wybierze się do tawerny sam czy z nią, mało ją obchodził. Niezbyt mu się spodobał ten wniosek.

Zostawiłam ten dialog, bo jest całkiem niezły. Jak widać można przedstawić konflikt bez krzyczenia na siebie albo wyolbrzymienia powodów wziętych z tyłka. Jestem w stanie zrozumieć, że spięcie wynika z dosyć dziwnej relacji, której zainteresowani nie potrafią nazwać. Czuję tę niezręczność wiszącą w powietrzu.

Dziewczyna uznała, że osobista rozmowa dobiegła końca, i przyjrzała się polanie, wozom oraz trupom.

– Król miał na to wszystko dziesięć lat. Po co teraz w takim tempie wysyła ludzi do Morath? Czemu ma to służyć?

Król jak stachanowiec chce zrobić pracę ponad normę.

Niektórzy z ich towarzyszy odwrócili się ku nim. Chaol przyjrzał się pobojowisku, jakby było mapą.

– Być może sprawił to powrót Aelin Galathynius – powiedział, świadom tego, że kilku ludzi go słucha.

– Nie – rzekła po prostu Nesryn. – Aelin pojawiła się tu zaledwie dwa miesiące temu. Tak wielka akcja musiała być przygotowywana od bardzo dawna.

Jak dobrze, że nie wszystko jednak kręci się wokół Alinki <3

Sen, jeden z najbliższych współpracowników Chaola, odezwał się.

Szkoda, że nie Dream, bo mogłabym pozwolić sobie na arsenał żartów z tego beznadziejnego youtubera.

Sen uważa, że powinni opuścić stolicę i ruszyć do Tarasu. Chaol z tym się nie zgadza. Nesryn przerywa kłótnię, każąc iść grupie nad rzekę.

Mamy przeskok znikąd do Alinki, tylko by przedstawić, że skrada się z łóżka, by uciec z domu z arsenałem broni.

Zbędne cięcie: 134

Wow, no to rzeczywiście dużo się dowiedzieliśmy z tego rozdziału.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 243

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 214

Nowe szaty zabójczyni: 231

Światek z kart: 250

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 163

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 134

Czy na sali jest lekarz?: 36

Zbędne cięcie: 134

Moda na cytat: 23

Sweet home Taras: 41

Wiek to tylko liczba: 26