wtorek, 4 marca 2025

KRÓLOWA CIENI – ROZDZIAŁ 32

 

Znów wita nas perspektywa Manon. Okazuje się, że wiedźma już na schodach wyczuła zapach Elide i wiedziała, że dziewczyna znajduje się obok Abraxosa.

Służąca siedziała na tyłku i przesuwała się w kierunku drzwi, unosząc łańcuch nad ziemią, by nie brzęczał. Sprytne, nawet jeśli była zbyt głupia, by przypomnieć sobie, że wiedźmy dobrze widzą w ciemnościach.

A skąd Elide miałaby o tym wiedzieć? Nawet jeśli istnieje jakaś encyklopedia opisująca wiedźmy, to dziewczyna przecież nie potrafi czytać.

– Ktoś był w moim pokoju. – Elide opuściła stopę i wstała.

„Ktoś zjadł moją owsiankę! Ktoś spał w moim łóżeczku!”.

Asterin pyta o tożsamość włamywacza, ale Elide jej nie zna.

Abraxos również wydawał się spięty i przesuwał ogonem po kamiennej podłodze. Ten beznadziejny jaszczur martwił się o służącą.

Abraxosa to ty szanuj, jest ciekawszy niż ty i twoja trzynastka razem wzięta.

– Czy takie jak ty nie powinny aby pożerać młodych dziewczyn? – spytała.

Znowu mam wątpliwości co do tłumaczenia. Czy to pytanie nie było raczej skierowane do Abraxosa i nie powinno brzmieć „czy tacy jak ty…?”.

Elide ani drgnęła, gdy wiedźma ruszyła ku niej. Przywódczyni zaś poczuła, iż wbrew sobie jest pod wrażeniem. Uważnie przyjrzała się służącej.

Stała przed nią dziewczyna, która nie bała się spać u boku wywerny i miała na tyle oleju w głowie, by wykryć zagrożenie. Być może jej krew w istocie była błękitna.

Gdyby była jak jedna z was, to wdałaby się w bitkę, a nie unikała zagrożenia.

Niespodziewanie Manon oświadcza, że chce użyć Elide jako swojego szpiega do przebadania podziemnych pomieszczeń, gdzie przetrzymuje się Żółtonogie. Elide się zapiera, ale wiedźma ma to gdzieś.

– Jesteś! I zrobisz to – odparła Manon. – Należysz teraz do mnie! – Poczuła na sobie wzrok Asterin, a w nim zaskoczenie i brak aprobaty.

Nawet według standardów Asterin zachowanie jej przywódczyni to przesada. Dalszy komentarz jest chyba zbędny.

– Znajdziesz sposób, by dostać się do tej komory. Przekażesz mi wszelkie szczegóły i nikomu nie piśniesz ani słowa o tym, co odkryłaś. Wtedy pozwolę ci żyć. Jeśli mnie zdradzisz, jeśli komukolwiek o czymś powiesz… Cóż, będziemy wówczas wznosić toasty na twoim weselu z jakimś przystojnym Valgiem.

Ręce dziewczyny drżały. Manon uderzyła ją w dłonie.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 239

Łapska przy sobie, blond ciziu.

– Nie tolerujemy tchórzy wśród Czarnodziobych! – syknęła. – A może myślałaś sobie, że będziemy cię chronić z dobroci serca?

Wiadomo, że jedynymi istotami kierującymi się dobrocią serca mogą być – ha tfu! – ludzie, to znaczy, nędzni śmiertelnicy.

Manon każe Elide zostać w jej komnacie. Służąca wychodzi na schody. Sorrel sugeruje doniesienie księciu o sytuacji, ale Manon stwierdza, że to niepotrzebne.

– A jeśli ją złapią? – spytała kuzynka.

Sorrel spojrzała na nią ostro. Przywódczyni nie miała ochoty na reprymendy – wytyczanie granic należało teraz do jej zastępczyni.

„Reprymenda” to według PWN „ostre upomnienie”, a Asterin jedynie zapytała o plany Manon. Napominam autorkę – a także wszystkich, którzy zamierzają pisać lub już to robią – nie używajcie mądrych słów, których znaczenia nie znacie.

– Jeśli ją złapią, znajdziemy inny sposób.

– I nie przeszkadza ci to, że ją zabiją? Że być może użyją przeciwko niej cieniogień?

– Spuść z tonu, Asterin – warknęła Sorrel. – I krok w tył.

Wiedźma nawet nie drgnęła.

– To ty powinnaś zadawać takie pytania, zastępczyni – parsknęła.

Sorrel z trzaskiem uwolniła żelazne kły.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 240

Czy Sorrel nie miała być aby uosobieniem spokoju i opanowania? To czemu warczy i zachowuje się dokładnie tak samo jak reszta wiedźmowych degeneratek?

– Ty zaś spadłaś w hierarchii dlatego, że zadawałaś ich zbyt wiele.

Kolejny dowód na idiotyzm waszego systemu.

– Dość – przerwała im Manon. – Elide jako jedyna może dostać się do tej sali i opowiedzieć nam, co widziała. Żołdacy księcia mają wyraźne rozkazy i nie wpuszczą do środka żadnej wiedźmy. Nawet nasze Cienie nie mogą dotrzeć wystarczająco blisko. Niemniej służąca, wysłana, by posprzątać jakiś bałagan…

– To ty czekałaś w jej pokoju – rzekła Asterin.

– Odrobina strachu może mieć wielki wpływ na działanie człowieka.

Karygodne zachowanie, ale pasuje do Manon. Zastanawia mnie tylko, co by zrobiła, gdyby ze strachu Elide uczyniła sobie jakąś krzywdę. Przecież ten scenariusz bardzo łatwo mógłby potoczyć się zupełnie inaczej.

Asterin pyta, co Manon zrobi, jak już pozna prawdę o rozrodzie valgów.

– Będziemy działać zgodnie z rozkazami – rzekła. – Ale nie pozwolę, by ktoś zakładał mi opaskę na oczy.

Przeskok na Elide. Służąca żyje nadzieją, że jakoś uda się jej wyjść cało jako szpieg Manon.

Manon kazała przynieść do pokoju wiązkę siana i ułożyć ją niedaleko ognia, by – jak to sama określiła – ogrzać śmiertelne kości Elide. Ta jednakże pierwszej nocy nie zmrużyła oka. W pewnym momencie wstała, by udać się do wychodka. Była przeświadczona, że wiedźma śpi, ale zrobiła zaledwie dwa kroki, gdy rozległo się pytanie:

– Wybierasz się gdzieś?

Na bogów, ten głos… Brzmiał niczym syk węża ukrytego wśród gałęzi.

A czy syk węża pełzającego po ziemi brzmi inaczej? Albo takiego leżącego na skale? Coś mi się wydaje, że nie, po prostu znowu mamy jedną z genialnych maasowskich metafor.

Elide wraca po załatwieniu potrzeby i spogląda na Manon.

Była naga pomimo chłodu.

Kolejne alter ego śpiące bez bielizny. Ciekawe…

Jej białe włosy spływały kaskadami po plecach, a na jej ciele nie było ani grama zbędnego tłuszczu. Wszędzie widać było niewyraźne blizny.

Nowe szaty zabójczyni: 226

Mijają trzy dni, podczas których Elide pomagała z praniem.

Przez pierwsze dwa dni nikt nie chciał z nią rozmawiać. Praczki spoglądały jedynie na nią i mówiły, gdzie ma nosić wyprane rzeczy, kiedy ma umyć ręce lub co szorować, a ona wypełniała polecenia, aż plecy zaczęły ją boleć. Ale wczoraj… Wczoraj przyniesiono podarte, zbroczone krwią ubrania.

Błękitną krwią, nie czerwoną.

Elide skupia swoją uwagę na kobietach, którym powierzane są podarte ubrania.

Zapamiętała każdy szczegół jej twarzy, jej wzrost i budowę ciała. Nikt nie zwrócił na nią uwagi, gdy wyślizgnęła się w ślad za kobietą, niosąc naręcze pościeli dla Przywódczyni Skrzydła. Nikt jej nie zatrzymywał, gdy szła za praczką korytarzami, aż dotarła do tego miejsca.

Pomimo narastających wątpliwości i obaw, Elide idzie za praczką.

Utykając, zeszła po krętych schodach. Na bogów, jak ona nienawidziła schodów.

Prawie tak samo jak Wersow.

Niespodziewanie Elide słyszy głos wuja, który przemawia do jakiejś kobiety.

– Jesteś taka piękna – mówił jej wuj. Elide nie miała pojęcia, z kim rozmawia. – Niczym bezksiężycowa noc.

To jeden z najdziwniejszych komplementów, jakie w życiu słyszałam.

– Być może to przeznaczenie sprawia, że ciągle na siebie wpadamy. On nie spuszcza cię przecież z oczu. – Vernon przerwał. – Razem… Razem dokonamy cudów, od których zadrży świat – dodał cicho, z czcią i oddaniem.

Jego słowa były tak mroczne i namiętne, tak żarliwe. Dziewczyna nie chciała wiedzieć, o co mu chodzi.


Faceci w tej serii mają tylko jeden cel i jedną motywację.

– Kaltain – odezwał się wuj niskim głosem. W tym jednym słowie kryły się żądanie, groźba oraz obietnica.

Biedna Kaltain przyciąga wszystkich spermiarzy z okolicy.

Zamiast schodzić w dół, Elide wspina się w górę.

Dotarła na półpiętro i zobaczyła ich.

Kaltain stała przyparta do muru. Dekolt jej nazbyt cienkiej sukienki ściągnięto w dół, a pierś była prawie odsłonięta. Na twarzy kobiety malowała się niewysłowiona pustka, jakby od dawna nie było jej we własnym ciele. Vernon stał kilka kroków dalej.

Nie zamierzam usprawiedliwiać Vernona, ale skoro stał dalej, to chyba nie on rozebrał Kaltain. No bo na logikę, po co by się nagle oddalił? Kaltain przecież by go nie odepchnęła, skoro w ogóle na nic nie reaguje.

Elide ściskała prześcieradła tak mocno, że o mało nie podarła ich na strzępy. Po raz pierwszy w życiu żałowała, że nie ma żelaznych pazurów.

Reakcja Elide ani trochę mnie nie dziwi. Cieszę się, że przynajmniej ona jedna ma jakieś ludzkie odruchy i postanawia pomóc Kaltain mimo, że dosłownie nic z tego nie ma, a wręcz przeszkadza jej to w wykonaniu misji.

– Lady Kaltain – zwróciła się do kobiety, starszej od niej zaledwie o kilka lat. Nie spodziewała się poczuć w sobie takiego gniewu. Nie sądziła też, że wypowie następne słowa. – Kazano mi cię odnaleźć, pani. Tędy, proszę.

– Kto wydał ci taki rozkaz? – odezwał się ostro Vernon.

Elide spojrzała mu w oczy i nie ukłoniła się. Nawet nie drgnęła.

– Przywódczyni Skrzydła.

– Ta wiedźma nie ma prawa się z nią spotykać.

– A ty je masz? – Dziewczyna stała teraz między nimi, choć wiedziała, że nie przyda się jej to na wiele, gdy wuj zdecyduje się użyć siły.

– Ciekaw byłem, kiedy wreszcie pokażesz kły, Elide. – Vernon uśmiechnął się. – A może powinienem powiedzieć: „żelazne kły”?

Ja zaś jestem ciekawa, skąd Vernon wie o pochodzeniu Elide. Wiedźmy zorientowały się po smaku jej krwi, ale skąd wuj miałby się o tym dowiedzieć?

Elide ignoruje zaczepkę wuja i bierze Kaltain pod ramię.

– Mogłybyście być siostrami – oznajmił beztrosko.

To brzmi bardzo źle, zważając na to, że Vernon dopiero co zalecał się do Kaltain, a Elide to jego bratanica.

Elide zaprowadza Kaltain na kolejne piętro i pyta, gdzie może ją zaprowadzić. Ta jednak nic nie odpowiada.

W jej oczach widniały śmierć, mrok i czarny ogień, rozpacz, furia oraz pustka. Mimo to Elide dostrzegła w nich iskierkę zrozumienia.

Dopisuję Kaltain do listy postaci, którym szczerze współczuję w Szklanym tronie. Jej największą zbrodnią było podanie zatrutego kielicha Alince w pierwszym tomie, a autorka każe ją chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych bohaterów.

Mamy przeskok, znowu do Elide, tylko w komnacie Manon.

Zbędne cięcie: 130

– Dostałaś się do tej komory? – spytała wiedźma, nie zawracając sobie głowy odwracaniem się.

Dziewczyna z trudem przełknęła ślinę.

– Musisz mi zdobyć jakąś truciznę.

Czyżby Elide planowała otruć wuja? A może ma jakiś inny plan? Tego dowiecie się w kolejnych analizach, a ja się żegnam po dzisiejszym, jakże fascynującym rozdziale.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 240

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 214

Nowe szaty zabójczyni: 226

Światek z kart: 249

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 162

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 168

Czy na sali jest lekarz?: 35

Zbędne cięcie: 130

Moda na cytat: 23

Sweet home Taras: 40

Wiek to tylko liczba: 26

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz