Rozdział 34
Mając na swoich barkach ogromną odpowiedzialność, Alinka postanawia rozsądnie zagospodarować swój czas i… robi Rowanowi wycieczkę krajoznawczą po Rithfold.
A później będziesz płakała, jak to niewinni giną, jak to świat zasługuje na spalenie i wszyscy są źli, a ty pokrzywdzona. Szkoda słów.
Trzymając się cienia, przez całe popołudnie oprowadzała Rowana po mieście. Pokazała mu zarówno eleganckie dzielnice mieszkaniowe, jak i rynki, pełne kupców sprzedających towary na święto przesilenia letniego, które miało nadejść za dwa tygodnie.
Wspaniale, niech wszyscy mają okazję przyjrzeć się Rowanowi. I nie, cień nie sprawi nagle, że wielki, prawie dwumetrowy gościu z tatuażem na ryjcu stanie się niewidzialny.
I ze spiczastymi uszami!
Dzięki bogom, nigdzie nie wyczuli zapachu Lorcana, ale na kilku ruchliwych skrzyżowaniach natknęli się na ludzi króla, więc Aelin miała okazję, by pokazać ich Rowanowi.
A przy okazji oni mogli zobaczyć jego. Powinszować.
Zabrała go więc do jednej z piekarń rodziny Nesryn, gdzie kupiła kilka gruszkowych tart. W dokach Fae namówił ją, by spróbowała dorsza z patelni. Swego czasu Aelin poprzysięgła, że już nigdy nie tknie ryby i wzdrygała się, unosząc widelec do ust, ale… Ale ta przeklęta ryba okazała się naprawdę dobra. Zjadła całość, a potem skradła kawałek z talerza wojownika, który skrzywił się i warknął na nią.
Widzicie to, co ja? Nie, nie chodzi mi o żenujące relacje między postaciami. Spójrzcie na te opisy. Wynika z nich, że atmosfera jest stosunkowo pogodna a miasto tętni życiem. Niby mamy egzekucje, niby mamy strażników Valgów, a w ogóle nie czuć żadnego ciężaru.
Światek z kart: 250
Rowan był tutaj. Był wraz z nią w Rifthold. Chciała mu pokazać tyle miejsc, tyle rzeczy, chciała, by wiedział, jak kiedyś wyglądało jej życie. Nigdy wcześniej nie miała ochoty dzielić się takimi sekretami.
Przypominam tylko, jak Alinka najpierw dzieliła się swoimi łzawymi historiami z Dorianem w pierwszym tomie, a potem planowała ucieczkę z Chaolem w drugim. Także proszę przestać mi wmawiać, że Rowan jest jej pierwszym prawowitym kochankiem, bo panna Galaretus ma wyjątkowo pojemne serducho.
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 163
Nie odwróciła się, nawet gdy po lunchu usiedli nad wodą i usłyszeli strzał z bicza. Chciała, by i to zobaczył. Stał w milczeniu, trzymając dłoń na jej ramieniu, i patrzył na gromadę niewolników wnoszących towary na pokład jakiegoś statku. Przyglądali się i nie mogli nic zrobić.
„Jeszcze trochę – obiecała sobie Aelin. – Wkrótce położę temu kres”.
„Ale najpierw porozbijam się jeszcze po mieście ze swoim kochasiem!”.
W drodze powrotnej nasze papużki nierozłączki trafiają na dziewczynę sprzedającą kwiaty, co przypomina Rowanowi o jego zamordowanej żonie.
Aelin zaciskała i rozwierała pięści, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. Wojownik wciąż wpatrywał się w dziewczynę, która uśmiechnęła się do mijającej ją kobiety, jaśniejąc wewnętrznym światłem.
– Nie zasłużyłem sobie na nią – rzekł cicho Rowan.
Tu się mogę zgodzić. Wiem za to, na co zasłużyłeś po swoich akcjach z trzeciego tomu.
Prawda. Jak zwykle, dziewczyna mogła mu zaoferować jedną prawdę w zamian za drugą.
To Alinka też się z nami zgadza? W takim razie czemu chce się umawiać z siwym bucem?
– A ja nie zasługiwałam na Sama.
Po chwili mamy przeskok, znowu na Alinkę.
Zbędne cięcie: 131
Aelin wyżebrała deser od któregoś z licznych kupców ulicznych, a Rowan zaczekał na nią w ciemnej alejce. Potem rozsiedli się na drewnianych belkach pod pozłacaną kopułą ciemnego Królewskiego Teatru. Dziewczyna żuła cytrynowe ciasteczko i machała nogami w powietrzu.
Normalnie chillerka utopia. Po co im ta cała rebelia, jak Rowan, istota magiczne ZE SPICZASTYMI USZAMI FAE NA WIERZCHU I KUPĄ WIDOCZNYCH TATUAŻY może sobie przyjemnie spędzać czas w Rithfold, stolicy tego ponoć super złego Adarlanu?
Po co obalać króla, gdy zapewnia takie rozrywki w mieście? Znowu nie doceniają mojego ulubieńca.
Alinka mówi, jak to uwielbiała teatr i przychodziła tu razem z Arobynnem, który miał swoją prywatną lożę.
– Nigdy nie widziałem orkiestry ani nawet takiego teatru, miejsca stworzonego dla sztuki i luksusu. Nawet w Doranelle teatry i amfiteatry to miejsca prastare, jedynie z ławkami i stopniami.
– Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, jak sądzę. Nawet w Terrasenie.
Niemożliwe, przecież ojczyzna Mary Sue jest najlepsiejsza!
– Będziesz więc musiała takie wznieść.
– Za co? Myślisz, że ludzie będą z radością głodować, podczas gdy ja będę budować teatr dla własnej przyjemności?
A od kiedy przejmujesz się losem biednych, samej opływając w luksusy i marnując czas na randki ze swoim chłopem?
– Może nie od razu, ale jeśli wierzysz w to, że miasto i cały kraj zyskają dzięki temu, nie ma co się zastanawiać. Artyści są niezmiernie ważni.
Są, ale artyści mogą występować na miejskich rynkach czy jakiś prowizorycznych scenach, dosłownie wszędzie, gdzie tylko znajdą publikę. Nie potrzebują do tego luksusowych oper i teatrów, pomijając fakt, że w średniowieczu czegoś takiego nawet nie było.
Poza tym są rzeczy ważne i ważniejsze. Może najpierw ogarnijcie się gospodarczo i potem myślcie o zaprzepaszczaniu majątku na drogie budynki.
– Szkoda, że nie możesz usłyszeć tych koncertów. Wiele bym dała, byś był tutaj, gdy Pytor dyrygował orkiestrą grającą Stygijską suitę. Czasem mam wrażenie, że nadal siedzę w tej loży, że wciąż mam trzynaście lat i płaczę z uniesienia.
– Płakałaś?
Niemalże widziała w jego oczach wspomnienia ich wspólnych ćwiczeń tej wiosny.
Wow, czyli jednak pamiętasz, jak Rowan doprowadzał cię do rozpaczy swoimi beznadziejnymi metodami treningowymi i przemocą psychiczną?
Widziała wszystkie te sytuacje, kiedy muzyka wyciszyła albo wyzwoliła jej magię. Muzyka była częścią jej duszy, podobnie jak on.
Tak, tak, dlatego jej wątek pojawia się sporadycznie, żebyśmy pamiętali, jaka to panna Galaretus jest gŁębOka.
– W punkcie kulminacyjnym. Za każdym, cholera, razem. Wracałam do Twierdzy, a muzyka pobrzmiewała w moich uszach jeszcze przez wiele dni, nawet gdy ćwiczyłam, zabijałam czy spałam. Moja miłość do muzyki przeradzała się w jakieś szaleństwo. To dlatego zaczęłam grać na fortepianie, bym mogła wrócić w nocy do domu i spróbować jakoś odtworzyć to, co usłyszałam.
To najbardziej pick me monolog, jaki w życiu czytałam. Gratulacje, pani Sarah.
Nigdy nikomu o tym nie mówiła.
Bo nikt nie chciał z nią nawet gadać.
Nigdy też nikogo tu nie zabrała.
Bo nie miała nawet przyjaciół XD
– A jest tu jakiś fortepian? – spytał Rowan.
Po pytaniu siwego buca z n o w u mamy przeskok na kilka chwil później.
Zbędne cięcie: 132
Alinka próbuje się wykręcić od grania.
– Chyba nie powinnam grać. To będzie jak świętokradztwo! – odezwała się.
Świętokradztwem jest zaliczanie pisaniny pani Maas do tego samego gatunku, co Władca pierścieni albo Smoczy tron.
Gołąbeczki się przekomarzają, co wytnę dla waszego zdrowia psychicznego.
– Nie grałam od śmierci Nehemii – przyznała z trudem.
– Możemy tu wrócić kiedy indziej, jeśli chcesz – zaproponował łagodnie Rowan. Jego srebrne włosy migotały w blasku świecy.
Nowe szaty zabójczyni: 230
– Muszę się rozgrzać – burknęła i bez słowa uderzyła w klawisze, grając najciszej i najłagodniej jak umiała. Wnet ujrzała w umyśle nuty, a palce przypomniały sobie znajome takty, i wtedy zaczęła.
Sama nie grywam na fortepianie, ale moje starsze siostry owszem. I zgadnijcie, co się dzieje, kiedy po długiej nieobecności w rodzinnym domu wracają i chcą zagrać? Potrzebują nut! A one grywają co kilka miesięcy, a nie jak Alinka, która ostatni raz używała fortepianu w pierwszym tomie.
Nie był to ów smutny, cudowny utwór, który zagrała kiedyś Dorianowi, ani też jedna z tych lekkich melodii do tańca, które wygrywała dla zabawy, ani nawet złożony, skomplikowany numer, który wykonała dla Chaola i Nehemii.
Cooooooo
Kiedy Alinka niby grała dla Chaola i Nehemii? Nie pamiętam w ogóle takiej sceny. Ciemna Gwiazdo, kojarzysz coś?
Z naszej dwójki to ja mam gorszą pamięć, więc mnie nie pytaj. Jednak sięgnęłam po Koronę w mroku i pianino pojawia się tylko, by podkreślić, że po śmierci Nehemii Alinka nie miała ochoty na granie. Fortepian w ogóle nie występuje.
Nie chodziło mi konkretnie o instrument, tylko o scenę, ale to tylko potwierdza moją tezę, że żadnej sceny grania dla Nehemii i Chaola nie było. Autorka jak widać sama nie ma ochoty czytać ponownie swoich powieści, by pamiętać podobne szczegóły.
Być może dlatego przychodziła co roku, by go posłuchać, znużona zabijaniem, torturowaniem i karami. Przypominał jej bowiem o tym, kim była i co usiłowała zachować.
Dumę? Pychę? Egoizm? Rozrzutność?
Crescendo nuta po nucie zdruzgotało cały świat.
Wiadomo, że Alinka umiejętnościami muzycznymi zawstydziłaby laureatów konkursu chopinowskiego.
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 174
Rowan się wzrusza (HUE HUE HUE) i prosi Alinkę, żeby nauczyła go grać, po czym z n o w u mamy przeskok.
Zbędne cięcie: 133
Nasza dwójka przez godzinę sobie gra, a potem zwiewa, kiedy słyszy czyjeś kroki w teatrze. Następnie Alinka udaje się do banku, skąd wynosi kolejną sakiewkę złota.
– A więc utrzymujesz nas za własne pieniądze? – spytał książę Fae, gdy wyszli na boczną uliczkę.
W pobliskiej alejce, opromienionej blaskiem słońca, pojawiła się gromadka pięknie ubranych młodych dziewcząt, które z zaintrygowaniem obrzuciły wzrokiem mijającego je potężnie zbudowanego mężczyznę w kapturze, a potem skupiły się na oglądaniu go od tyłu.
Wiadomo, że każdy musi obczajać Rowana, bo wszystkie kobiety mają przecież te same standardy piękna i podoba im się jeden typ smalca alfa.
Lubię męskie dupy, ale niech zostawią tę siwego buca w spokoju. Nie zasługuje na tyle atencji.
Aelin uśmiechnęła się do nich dziko.
Nie zagroziła im śmiercią ani nie rzuciła w nie nożami? Progres!
– A skąd później weźmiesz pieniądze?
Dziewczyna zerknęła na niego z ukosa.
– Ta sprawa zostanie wkrótce załatwiona.
– Przez kogo?
– Przeze mnie.
– Wyjaśnij to.
– Niebawem się dowiesz – odparła i obdarzyła go uśmieszkiem, o którym wiedziała, że doprowadza go do szału.
Widzisz, Ciemna Gwiazdo, Chaol nie jest jedynym, któremu Alinka nie chce wyjawić swoich planów. Tylko, że w przeciwieństwie do Rowana, kapitan przynajmniej nie składał przysięgi, która zobowiązuje go do bezwzględnego posłuszeństwa wobec protagonistki.
Podsumowanie rozdziału:
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 243
Royal pussy: 109
If you’re evil and you know it clap your hands: 214
Nowe szaty zabójczyni: 230
Światek z kart: 250
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 163
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 174
Czy na sali jest lekarz?: 36
Zbędne cięcie: 133
Moda na cytat: 23
Sweet home Taras: 41
Wiek to tylko liczba: 26
Rozdział 35
W tym rozdziale wita nas Chaol, który narzeka na zapachy i nieporządek po udanej potyczce z Valgami.
Zabił czterech, a ona załatwiła siedmiu. Wiedział o tym, bo nie spuszczał jej z oczu ani na chwilę.
Lepiej byś skupił się na walce, ale zapomniałam, że mamy Modę na sukces.
Wybrała sobie kogoś innego na partnera podczas zasadzki. Przeprosił ją za to, że wcześniej szorstko ją potraktował, a Faliq pokiwała głową i… i wybrała sobie kogoś innego.
To mi się kojarzy z podstawówką, kiedy ludzie potrafili płakać, bo ktoś zmienił ławkę.
Teraz jednak… Nagle przestała wycierać klingę i spojrzała na niego.
Jej ciemne oczy skrzyły i choć jej twarz nadal była zbryzgana czarną krwią, uśmiech dziewczyny, pełen ulgi, wciąż nieco dziki po walce, wydawał mu się wręcz piękny.
Nowe szaty zabójczyni: 231
Chaol po związku z psycholką przejął jej dziwne fetysze.
Udało im się. Razem ocalili tych ludzi. Nigdy dotąd nie wyrwali z rąk wroga tylu więźniów naraz, a przy tym nie stracili nikogo ze swoich. Zginęli tylko Valgowie.
Wreszcie zrobiliście coś jak należy <3 Niestety, mam wrażenie, że Maas zrobiła specjalnie, byśmy docenili Alinkę planistkę.
Po wrogach, którym odrąbano głowy i odciągnięto za wielki głaz, pozostały jedynie ślady krwi, brudzące bujne runo leśne. Przed odjazdem zamierzali spalić ciała, by oddać w ten sposób cześć ludziom, którzy kiedyś nimi władali.
Wreszcie ktoś w tej książce pomyślał, by posprzątać ciała.
Buntownicy zajęli się rozkuwaniem więźniów, którzy byli transportowani w kiepskich warunkach. Jakaś kobieta podziękowała Chaolowi i to go wzruszyło. Kapitan próbuje zagadać Nesryn:
– Świetnie walczyłaś – rzekł.
– Wiem. – Dziewczyna spojrzała na niego przez ramię. – Musimy ich zawieźć nad rzekę. Łodzie nie będą czekać przez całe wieki.
Czy w maasowersum wyrywa się laski na pochwałę ich umiejętności bitewnych?
Nie oczekiwał od niej ciepła czy życzliwości pomimo tamtego uśmiechu, ale jednak…
– Może poszlibyśmy na drinka po powrocie do Rifthold?
Termin drinku pojawia się na początku XIX wieku. Maas, jakoś wcześniej nieźle ci szło szukanie znanych nawet od starożytności trunków.
Zdecydowanie musiał się napić.
My z Laptopcjuszem również. Chętnie poszłabym do baru na dobre mojito albo cubę librę.
A ja na blue lagoon.
*rozmarzona*
Nesryn podniosła się z kucek, a Chaol zwalczył ochotę, by zetrzeć czarną plamkę krwi z jej opalonego policzka. Jej warkocz rozwiązał się podczas walki i ciepły leśny wiatr rozrzucił kosmyki włosów po jej twarzy.
Jak widać Chaol jest w czymś lepszy od Rowana, bo potrafi się opanować przy atrakcyjnej kobiecie.
– Sądziłam, że jesteśmy przyjaciółmi.
– Jesteśmy – odpowiedział ostrożnie.
– Przyjaciele nie spędzają czasu ze sobą tylko wtedy, gdy mają ochotę poużalać się nad sobą. Nie odgryzają też sobie głów za zadawanie trudnych pytań.
– Powiedziałem ci już, jak mi przykro, że na ciebie naskoczyłem.
Nesryn wsunęła miecz do pochwy.
– Nie mam nic przeciwko temu, abyśmy we dwójkę próbowali zapomnieć o tym, co nas gryzie, Chaol, ale bądźmy wobec siebie szczerzy.
Były kapitan otworzył usta, by zaprotestować, ale… Może miała rację.
– Naprawdę lubię twoje towarzystwo – rzekł. – Chciałbym wyjść z tobą, by świętować, a nie smęcić i użalać się nad sobą. I naprawdę chciałbym wyjść właśnie z tobą.
Nesryn zacisnęła wargi.
– To najbardziej beznadziejna próba wygłoszenia pochlebstwa, jaką w życiu słyszałam. Ale w porządku, pójdziemy razem.
Ponieważ Chaol, jak inne postacie u Maas, skończył kurs beznadziejnych tekstów.
Lepsze to niż ciągłe warczenie na siebie.
Najgorsze było to, że nawet nie wydawała się już zła. Powiedziała to zupełnie obojętnym tonem, jakby fakt, że Chaol wybierze się do tawerny sam czy z nią, mało ją obchodził. Niezbyt mu się spodobał ten wniosek.
Zostawiłam ten dialog, bo jest całkiem niezły. Jak widać można przedstawić konflikt bez krzyczenia na siebie albo wyolbrzymienia powodów wziętych z tyłka. Jestem w stanie zrozumieć, że spięcie wynika z dosyć dziwnej relacji, której zainteresowani nie potrafią nazwać. Czuję tę niezręczność wiszącą w powietrzu.
Dziewczyna uznała, że osobista rozmowa dobiegła końca, i przyjrzała się polanie, wozom oraz trupom.
– Król miał na to wszystko dziesięć lat. Po co teraz w takim tempie wysyła ludzi do Morath? Czemu ma to służyć?
Król jak stachanowiec chce zrobić pracę ponad normę.
Niektórzy z ich towarzyszy odwrócili się ku nim. Chaol przyjrzał się pobojowisku, jakby było mapą.
– Być może sprawił to powrót Aelin Galathynius – powiedział, świadom tego, że kilku ludzi go słucha.
– Nie – rzekła po prostu Nesryn. – Aelin pojawiła się tu zaledwie dwa miesiące temu. Tak wielka akcja musiała być przygotowywana od bardzo dawna.
Jak dobrze, że nie wszystko jednak kręci się wokół Alinki <3
Sen, jeden z najbliższych współpracowników Chaola, odezwał się.
Szkoda, że nie Dream, bo mogłabym pozwolić sobie na arsenał żartów z tego beznadziejnego youtubera.
Sen uważa, że powinni opuścić stolicę i ruszyć do Tarasu. Chaol z tym się nie zgadza. Nesryn przerywa kłótnię, każąc iść grupie nad rzekę.
Mamy przeskok znikąd do Alinki, tylko by przedstawić, że skrada się z łóżka, by uciec z domu z arsenałem broni.
Zbędne cięcie: 134
Wow, no to rzeczywiście dużo się dowiedzieliśmy z tego rozdziału.
Podsumowanie rozdziału:
Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 243
Royal pussy: 109
If you’re evil and you know it clap your hands: 214
Nowe szaty zabójczyni: 231
Światek z kart: 250
Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 163
Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 134
Czy na sali jest lekarz?: 36
Zbędne cięcie: 134
Moda na cytat: 23
Sweet home Taras: 41
Wiek to tylko liczba: 26


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz