wtorek, 11 marca 2025

KRÓLOWA CIENI – ROZDZIAŁ 33

 

Tym razem mi się trafia zaszczyt analizować rozdział zaczynający się z perspektywy Aediona. Generał jest w magazynie, gdzie ma mieć sparing z Rowanem.

Uważał, że jest gotów do walki, na co ona odpowiedziała krótko:

– Udowodnij to.

Tak oto znalazł się w magazynie z księciem Fae, z którym od trzydziestu minut ćwiczył walkę na kije. Nie sądził, że będzie go to aż tyle kosztowało. Rana na boku groziła pęknięciem, ale Aedion zacisnął zęby i starał się zignorować ból.

Nie wiem, kto tu wykazał się większym kretynizmem – Aedion, który mimo niewyleczonej rany chce na siłę pomagać kuzynce czy Alinka, która zamiast normalnie go uspokoić, to robi mu pogięty test. Logiczne, że raczej nie uda mu się pokonać znacznie bardziej doświadczonego wojownika.

Aedion wspominał, że całą noc emosował z powodu odkrycia swojego pochodzenia. Mamy znowu te same bzdury o tym, że nie przeżyje swojej królowej, mimo że ta też jest półFae. Uważa też, że jego ojciec może się przydać w konflikcie z Maeve, ale zajmie się nim później.

Lorcan.

Jasna cholera. Krążące o nim opowieści były pełne chwały i rzezi, przede wszystkim rzezi. Lorcan nie popełniał błędów i był bezwzględny wobec tych, którzy się mylili.

Trochę mnie bawi, że mimo różnych doświadczeń i stopni znajomości z typem, to zarówno Aedion, jak i Rowan opisują go identycznie. Inna sprawa, że w historiach Lorcana brał udział także siwy buc, a jego generał opisywał jako herosa.

Nie dość, że musieli się borykać z królem Adarlanu, to jeszcze mieli na karku nieśmiertelnego wroga. Cholera! A jeśli Maeve uzna za stosowne przysłać tu Gavriela… Cóż, Aedion będzie musiał to jakoś przeżyć. Nie byłby to pierwszy dramat w jego życiu.

Nasz podczas pisania analizy też.

Zakończył manewr kijem, pokazany mu dwukrotnie przez księcia. Wtedy włączyła się Aelin:

– Chyba już dość na dzisiaj – oznajmiła lekko zdyszana.

Mężczyzna zesztywniał. Przecież czekał cały poranek na tę chwilę! Przez ostatnie dziesięć lat uczył się tylko od śmiertelników i przejął od nich całą możliwą wiedzę. Potrafił nakłonić każdego wojownika, który odwiedził Terrasen, by podzielił się z nim swymi sekretami, a podczas wypraw starał się dowiedzieć jak najwięcej o walce i sztuce zabijania od miejscowych. Nie mógł zmarnować okazji trenowania u boku wojownika czystej krwi Fae, który przybył prosto z Doranelle.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 169

Oczywiście tru loff głównej bohaterki musi być traktowany jak jakiś bóg. Czy ja czytam jakiś fanowski blog opisujący spotkanie ze swoim idolem?

„Siemaneczko, ziomeczki, dzisiaj w końcu spotkam się z moim idolem z dzieciństwa, Rowanem Białym Cierniem. Dużo poświęciłem, żeby się tu znaleźć, więc subskrybujcie i lajkujcie. Jak dobijemy pięćdziesięciu tysięcy łapek w górę, spotkam się z Lorcanem Salvaterre!”,

Nie mógł pozwolić, aby jego kierująca się współczuciem kuzynka pokrzyżowała mu plany.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 170

Współczuciem, a naraziła go na nawrót kontuzji, by zamknął mordę i przestał ją męczyć.

– Słyszałem – powiedział do Rowana – że kiedyś zabiłeś wrogiego przywódcę za pomocą stołu.

– Nie kpij – oznajmiła Aelin. – Kto ci nagadał takich głupot?

– Quinn, dowódca Gwardii twego wuja. Bardzo podziwiał księcia Rowana i znał wszystkie historie z jego udziałem.

Bo w końcu wszyscy muszą się jarać siwym bucem jak urodą Alinki.

– Żarty sobie stroisz – powiedziała. – I co takiego się stało w tej historii? Rowan zmiażdżył tego człowieka jak kiść winogron?

Książę Fae przełknął z trudem ślinę.

– Nie, nie zmiażdżyłem go jak winogrona – odparł i spojrzał na królową z dzikim uśmiechem. – Oderwałem nogę od stołu i nadziałem go na nią.

– Przeszył nią jego klatkę piersiową i przybił go do ściany – dodał Aedion.

– Cóż – parsknęła Aelin. – Przynajmniej nikt ci nie odmówi pomysłowości.

Ja za to nie odmówię Maas pomysłowości, by tworzyć sceny, które nie mają prawa się wydarzyć nawet w fantasy. Przejrzałam średniowieczne stoły i wiele modeli nie ma nóżki, którą dałoby się ot tak oderwać, ale nie będę czepiać się na siłę. Jeżeli jednak mają takie proste nogi, to nie są one ostro zakończone. Nawet zakładając, że siwy buc ma ogromną siłę, to jak on jest w stanie czymś takim kogoś nie tylko nadziać, ale i przybić do ściany?

Generał pokręcił głową, rozciągając mięśnie karku.

– Dobra, wracajmy do treningu.

Dziewczyna obrzuciła Rowana wzrokiem, w którym kryło się czytelne przesłanie: „Nie zabijaj mi kuzyna. Skończ to”.

To po co rzuciłaś wyzwanie durnemu kuzynowi, który ewidentnie chce się przed tobą popisać?

Aedion dalej się upiera, że jest cały.

Powolny, zabójczy uśmiech Rowana był niczym zaproszenie do tańca. Widząc to, pierwotna część osobowości Aediona uznała, że nie chce uciekać przed drapieżnikiem w oczach księcia. Nie, wręcz przeciwnie. Pragnęła, by mężczyzna rozstawił szeroko nogi i zaryczał.

Nie ma to jak pisać książkę i tworzyć zdania, które absolutnie nie mają żadnego sensu. Poważnie pytam – co autorka miała na myśli?

I kolejny dowód na biseksualizm Aediona, ponieważ przy Rowanie wychodzi z niego furras. Z drugiej strony, jak zobaczycie w tym rozdziale, to Fae jest w stanie nawrócić każdego kolesia na gejostwo.

Aelin jęknęła, ale nie interweniowała. Sama przecież powiedziała mu, by udowodnił swą formę. Pora więc, by pokazał, na co go stać.

No właśnie, więc nie rozumiem Aediona, który wierzy w jej empatię.

Generał próbuje wyprowadzić swój firmowy cios, ale oczywiście siwy buc perfekcyjnie kontratakuje.

Zdołał wyprowadzić kolejne uderzenie, ale wtedy ujrzał uśmieszek na ustach księcia i uświadomił sobie, że ten bawi się z nim.

Nie, nie chodziło mu o zwykłą zabawę. Fae chciał coś udowodnić. Czerwona mgła przesłoniła świat.

Ile można udowadniać swoją męskość?

Ponownie zacytuję Buzza Astrala, tylko z delikatną wariacją – do końca świata i jeszcze dalej!

Rowan zamachnął się, by uderzyć go w nogę, ale Aedion przydepnął jego kij z taką siłą, że ten pękł na pół. W tej samej chwili zawirował i smagnął własnym kijem prosto w twarz księcia. Ten, nadal trzymając oba pęknięte kawałki drewna, wykonał niski unik i…

Mężczyzna nawet nie zauważył drugiego ciosu skierowanego w jego nogi. Naraz uświadomił sobie, że leży i wpatruje się w belki sufitu, usiłując złapać oddech. Ból z gojącej się rany przeszył całe jego ciało.

Pojedynki opisywane przez Maas są równie ekscytujące, co czytanie składu Domestosa. Ktoś wykonuje cios, ktoś unik i nagle ta druga osoba leży na ziemi. A przecież mamy tu starcie między dwoma wojownikami a nie dresami wyprowadzającymi weselniaki pod blokiem po kilku piwach!

Rowan stał i odsłaniał kły. Połowa złamanego kija w jego ręku mierzyła prosto w gardło generała, a druga opierała się o brzuch, grożąc wypruciem flaków.

I drzazgi lecące z połamanego kija w ogóle nie poleciały na ciała mężczyzn?

Czemu Rowan nie tylko nie dostał jakiegoś urazu głowy po uderzeniu w twarz, to jeszcze był w stanie wyprowadzić udany unik? Rozumiem, że jest Fae, ale to jest lekka przesada, biorąc pod uwagę, że Aedion też ma krzepę.

Czy na sali jest lekarz?: 36

Niech to szlag jaśnisty…

Aedion zdawał sobie sprawę z tego, że wojownik okaże się szybki i silny, ale czegoś takiego się nie spodziewał. Obecność Rowana na czele Zguby mogłaby decydować o losie każdej bitwy!

Zaraz Aedion będzie recytował: „Rowan is love. Rowan is life”.

Na bogów, bok bolał go tak bardzo, że obawiał się, czy nie zaczął znów krwawić.

Książę Fae odezwał się tak cicho, że nawet Aelin go nie usłyszała:

– Twoja królowa dała ci rozkaz, żebyś przestał. Dla twego własnego dobra. Potrzebuje cię zdrowego i boli ją, gdy widzi, jak cierpisz. Następnym razem nie lekceważ jej rozkazu.

I w ramach kary ma mieć kolejne rany do wyleczenia i przez to być bezużyteczny? Super!

Aedionowi wystarczyło zdrowego rozsądku, by powstrzymać się od riposty. Wiedział też, że lepiej się nie ruszać, tym bardziej że książę wbił koniec kija nieco mocniej.

– Ponadto – dodał Rowan – jeśli jeszcze raz odezwiesz się do niej tak jak zeszłej nocy, wyrwę ci język i wepchnę ci go do gardła. Zrozumiano?

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 241

Rodzinne obiadki u Maas naprawdę muszą być ciekawe, kiedy bliskie sobie postacie w jej uniwersum ciągle grożą sobie torturami.

Na szczęście (albo i nie) konfrontację samców przerywa Lysandra.

Wszyscy odwrócili się błyskawicznie, podnosząc broń, i ujrzeli Lysandrę obwieszoną torbami i pudłami, jak zasuwa za sobą wejście do magazynu. Jej talent do niespostrzeżonego wkradania się do różnych miejsc był naprawdę niezwykły.

Przecież zauważyli jej wejście, więc ten talent w praktyce jest na poziomie mojego do gotowania. Wiem, że Maas uwielbia podkreślać zajebistość swoich postaci, ale niech znajdzie minimum powodów, by to robić.

Kurtyzana zrobiła dwa kroki. Na jej pięknej twarzy malowała się powaga, a potem pojawiło się skrajne zaskoczenie, gdy ujrzała Rowana.

Nowe szaty zabójczyni: 227

Mam świadomość, że to perspektywa Aediona, którego autorka musi niedługo spiknąć z Lysandrą i musi dodać mikroskopijne znaki, by czytelnik się nie zaskoczył. Mimo wszystko ta informacja o urodzie dziewczyny była potrzebna jak dupie zęby.

Wtedy zainterweniowała królowa. Podeszła do dziewczyny, uwolniła ją od ciężaru kilku toreb i poprowadziła do mieszkania znajdującego się piętro wyżej.

Aedion podniósł się z ziemi.

– To ta Lysandra? – spytał Rowan.

– Ujdzie, nie?

Wojownik Fae parsknął i spytał:

– Czego tutaj szuka?

Też bym parsknęła po usłyszeniu Aediona, jednak ja nie odwalałam cyrków przy lasce, która nie założyła majtek.

Aedion delikatnie sprawdził, czy w istocie nie otwarła się jego rana.

Jeżeli się otworzyła, to kolejny sparing na pewno pomoże w jej leczeniu.

– Pewnie ma jakieś informacje o Arobynnie – rzekł.

„Tym samym Arobynnie, za którego się wezmę, gdy tylko ta przeklęta rana przestanie mi dokuczać, bez względu na to, czy Aelin uzna mnie za gotowego do działania – dodał w myślach. – A gdy go dorwę, zacznę go kroić na małe kawałeczki i będę się tym zajmował przez wiele, wiele dni”.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 242

Simpoza tak wywaliła mózg Aediona, że chce torturować typa, którego zna wyłącznie z opowieści swojej kuzynki, która już wcześniej mu udowodniła, że potrafi kłamać albo używać półsłówek.

– I nie chce, byś to usłyszał?

– Myślę, że dla niej wszyscy ludzie poza Aelin są nudni. To największe rozczarowanie mego życia – rzekł Aedion.

A ja myślę, że dla autorki wątki polityczne, wojskowe i szpiegowskie są tak nudne, że chce je pomijać takimi zdaniami.

Było to kłamstwo i nie miał pojęcia, dlaczego je powiedział, ale Rowan uśmiechnął się lekko.

Powiedział, byśmy my, głupi czytelnicy w ogóle nie załapali, że zostaną spiknięci razem.

– Cieszę się, że znalazła sobie przyjaciółkę.

Ja niestety nie, bo wiem, że to tokenowa laska, by nikt nie oskarżył Maas, że przemyca w powieściach mizoginizm.

Przez krótką chwilę Aedion widział niezwykłą łagodność na twarzy wojownika. Gdy Rowan spojrzał na niego, w jego oczach był jednak tylko lód.

– Dwór Aelin będzie się różnił od wszystkich innych na świecie, ale Stare Zwyczaje powrócą tam do łask. Będziesz musiał je pojąć, a ja cię ich nauczę.

– Znam Stare Zwyczaje.

– Będziesz musiał nauczyć się ich ponownie.

Aedion wyprostował się i odciągnął ramiona do tyłu.

– Jestem generałem legionu Zguba, księciem z rodów Ashryverów i Galathyniusów, a nie byle żołdakiem.

Rowan skinął głową na znak, że się zgadza, co mężczyzna właściwie uznał za komplement, ale po chwili Fae dodał:

– Moja Drużyna, jak to określa Aelin, stała się śmiertelnie groźnym oddziałem, dlatego że trzymaliśmy się blisko siebie i przestrzegaliśmy tego samego kodeksu. Maeve to może i brutalna sadystka, ale dołożyła wszelkich starań, byśmy wszyscy ów kodeks zrozumieli i przestrzegali zawartych w nim zasad. Aelin nigdy nie będzie nas do niczego zmuszać i nasz kodeks będzie inny – lepszy! – od tego, który dała nam Maeve. My we dwóch stworzymy podwaliny tego dworu. Sami napiszemy nasz kodeks.

Chyba dostaliśmy jakiś urywek tekstu kampanii wyborczej, bo nie mamy konkretów, tylko obiecywanki, że wszystko będzie lepsze od konkurencji. Na razie Alinka pokazała, że jest gorsza w zjednywaniu ludzi niż król, który przynajmniej ma za sojuszników Vernona i Perringtona.

– A co chcesz w nim umieścić? Posłuszeństwo i ślepą wierność? – Aedion nie miał ochoty na kazanie, nawet jeśli Rowan miał rację i każde słowo z ust księcia było dokładnie tym, co chciał usłyszeć od dziesięciu lat, o czym marzył i za czym tęsknił. Tymczasem to on powinien rozpocząć tę rozmowę. Na bogów, przecież całkiem podobną odbył z Renem kilka tygodni temu.

A szkoda, bo wtedy zgodziłabym się z Aedionem jak nigdy. Nawet jeżeli wyszedłby na hipokrytę.

Oczy Rowana zalśniły.

– Będziemy chronić i służyć.

– Aelin? – spytał Aedion. Tak, to było zadanie dla niego. Od dawna się do tego szykował.

Sweet home Taras: 41

Wiemy.

– Aelin. Siebie nawzajem. I Terrasen.

Nie było miejsca na kłótnię. Nie miał wątpliwości. Aedion zaczął rozumieć, dlaczego jego kuzynka zaproponowała, żeby książę złożył jej przysięgę krwi.

Pomijając, jak niedorzeczna była kłótnia o tę przysięgę, to ja nie rozumiem dalej, jak typiara nie miała pojęcia, jak to wyglądało na jej rodzinnym dworze. Cieszę się jednak, że skończono ten wątek, bo jest męczący.

Mam wrażenie, że cała ta drama pojawiła się tylko po to, byśmy mieli walkę dwóch samców o główną bohaterkę.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 171

Mamy przeskok do Alinki z Lysandrą.

– Kto to taki? – spytała Lysandra podejrzanie niewinnym głosem, gdy Aelin prowadziła ją po schodach.

– Rowan – odparła dziewczyna i kopniakiem otworzyła drzwi do mieszkania.

– Wspaniale zbudowany. – Kurtyzana zamyśliła się. – Nigdy nie byłam z mężczyzną Fae. Z kobietą zresztą też nie, jeśli chodzi o ścisłość.



Ja naprawdę nie muszę wiedzieć o doświadczeniach seksualnych Lysandry. No tak, jest kurtyzaną, a one na pewno kochają seks! I chcą dzielić się swoimi doświadczeniami ze wszystkimi dookoła!

I kolejna postać do odhaczenia, dla której Rowan jest atrakcyjny, ponieważ kochanek Mary Sue musi wszystkim się podobać. Nie mogło się też obyć bez uprzedmiotowiania męskiego ciała.

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 172

Aelin potrząsnęła głową, by pozbyć się niechcianych obrazów.

– On jest… – zaczęła i przełknęła ślinę. Ujrzawszy szeroki uśmiech Lysandry, postawiła torby na podłodze i zatrzasnęła drzwi. – Przestań natychmiast! – syknęła głośno.

Jak nigdy utożsamiam się z Alinką. Czułaby się beznadziejnie, jakby moja przyjaciółka po zobaczeniu mojego ukochanego wyobrażała go sobie w sypialni. Co innego jest przyznać, że ma dobry gust co do partnerów, a co innego ślinić się do faceta własnej psiapsi. Jeżeli Maas ma takie koleżanki albo sama jest taką, to współczuję reszcie towarzystwa.

– Hm – mruknęła kurtyzana i również postawiła swoje torby. – Cóż, dwie sprawy. Po pierwsze, dostałam wiadomość od Nesryn, która napisała, że masz potężnie zbudowanego gościa, który potrzebuje ubrań. Przyniosłam więc co nieco. Sądząc po tym, co ujrzałam, Nesryn chyba go nie doceniła i ubrania mogą być nazbyt obcisłe, choć mi osobiście to nie przeszkadza. W każdym razie, niech je nosi, aż znajdziesz mu coś bardziej stosownego.

Jak można seksualizować podarowanie ubrań? Maas chce konkurować ze zboczeńcami z neta.

Lysandra przekazuje także, że do Morath wysyła się w wozach więziennych osoby ze zdolnościami magicznymi.

– Dowiadywał się, jacy ludzie znikają i kto jest wysyłany na południe w wozach więziennych. Przegląda teraz drzewa genealogiczne swoich klientów, nie przejmując się tym, że wiele rodzin wszelkimi siłami próbowało zamaskować swą przeszłość po tym, jak magia została zakazana. Będzie próbował wykorzystać ich sekrety dla własnej korzyści. Warto mieć to na względzie podczas kolejnych kontaktów, zważywszy na… na twe talenty.

Ciekawe czy te drzewa genologiczne są tak rozbudowane jak naszych postaci.

Poza tym zastanawiam się, gdzie Arobynn przeglądał drzewa genealogiczne jakiś zwyczajnych rodzin. Z tego, co mi wiadomo, podobne zapisy tworzyły głównie rodziny szlacheckie, które było stać na jakiegoś wykształconego mnicha czy innego skrybę.

Aelin przygryzła wargę.

Proszę, przestań.

– Dziękuję, że mi to mówisz.

Fantastycznie. Arobynn, Lorcan, król, Valgowie, Klucze, Dorian… Nabrała ochoty, by pochłonąć całe jedzenie, które znajdowało się w kuchni, co do ostatniego kęsa.

Co tam poważne rzeczy, ślinienie się do Rowana i bycie reletable jest znacznie ważniejsze!

– Musisz być gotowa na wszystko. – Lysandra zerknęła na niewielki zegarek kieszonkowy. – Ja już muszę lecieć. Jestem umówiona na lunch.

Świetny wybór słowa na posiłek, ponieważ lunch pojawił się pod koniec XVII wieku, gdy obiady zaczęto jeść wieczorem i trzeba było wypełnić lukę nimi a śniadaniami.

Moja uwagę bardziej przyciągnął ten kieszonkowy zegarek, ale skoro Alinka ma lodówkę…

Wiesz, jakoś muszą mieć argument, by przeżywać obecność wież zegarowych.

Alinka pyta się, co z długami Evangeline. Lysandra tłumaczy, że Clarisse na złość zwiększa wartość należytości, by ta nie mogła go spłacić.

– Ależ to podłe.

– Ale co mogę zrobić? – Lysandra uniosła nadgarstek i pokazała tatuaż. – Będzie mnie prześladować do chwili, gdy umrę, a z Evangeline nie ucieknę.

– Mogłabym wykopać Clarisse grób, którego nikt by nigdy nie znalazł – rzekła Aelin. Nie żartowała i dziewczyna dobrze o tym wiedziała.

– Jeszcze nie. Nie teraz.

– Powiedz tylko słowo.

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 243

Kiedy nawet twoja przyjaciółka sugeruje, że odwala ci od tej żądzy krwi.

Uśmiech, przesłany przez Lysandrę w odpowiedzi, był jednocześnie dziki, mroczny i piękny.

Co to za zlepek słów?

Tym razem przechodzimy do Chaola. Przygląda się mapom i Rowanowi.

Nie było to łatwe, gdyż obecność Rowana zdawała się zasysać całe powietrze w magazynie.

Co on ma z tym zabieraniem powietrza? Niech da śmiertelnikom pooddychać!

Mówiłam, że ma takie płuca, że aż tworzy próżnie!

Co więcej, nietrudno było zauważyć jego lekko spiczaste uszy, wystające spomiędzy krótkich, srebrnych włosów.

Nowe szaty zabójczyni: 228

Brawo, nie ma to jak zwracać na siebie uwagę nie dość, że wydziaranym ryjem, to jeszcze spiczastymi uszami. Lorcan nawet nie potrzebowałby świetnego powonienia, by znaleźć siwego buca, wystarczyłoby, żeby popytał na mieście o kogoś z wyglądem Rowana.

Fae. Westfall nigdy nie widział żadnego z nich, nie licząc owych krótkich, przerażających chwil, kiedy Aelin zmieniła postać.

Nic takiego nie było. Maas, przestań paskudzić nam Chaola, by pokazać Rowana jako lepszego kandydata do ręki Mary Sue.

Rowan zaś… Cóż, opowiadając o tym, co się u niej działo podczas ostatnich miesięcy, dziewczyna wygodnie pominęła fakt, że książę był nieprawdopodobnie przystojny.

Niby to Aedion jest kanonicznie biseksualny, ale to Chaola częściej przyłapywałam na ślinieniu się do facetów, mimo że jest hetero. Wcześniej generał, teraz książę. Nie wspominając o jego bromansie z Dorianem.

Nie wierzę dalej, że nawet kapitan musi uprzedmiotawiać siwego buca, byśmy na pewno wiedzieli, że Mary Sue ma najlepszego faceta. Może niech autorka wreszcie doda mu jakieś osobowości?

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 173

Tak. A więc mieszkała sobie i trenowała u boku urodziwego księcia Fae, podczas gdy życie Chaola legło w gruzach, a ludzie naokoło ginęli z jej winy…

Może się powtarza, ale i tak:



Rowan przyglądał się Chaolowi, jakby ten był posiłkiem, co w jego drugiej formie właściwie nie byłoby dalekie od prawdy.

Instynkt nakazywał mu rzucić się do ucieczki, choć jak dotąd wojownik Fae okazywał mu uprzejmość. Zachowywał rezerwę i skupienie, ale traktował go z szacunkiem. Westfall nie musiał jednak oglądać księcia w akcji, by wiedzieć, że ten zabiłby go, nim on sam zdołałby wyciągnąć miecz z pochwy.

Bo to w końcu facet Mary Sue.

– A wiesz, że on nie gryzie? – zaćwierkała Aelin.

Przecież on ciebie ugryzł w poprzednim tomie.

Chaol wbił w nią wzrok.

– A mogłabyś wyjaśnić, po co te mapy?

– Interesuje mnie wszystko, co ty, Ress bądź Brullo możecie mi powiedzieć na temat luk w systemie obronnym zamku.

Nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Nigdzie nie widział Aediona, ale generał przypuszczalnie przysłuchiwał się skądś rozmowie, co dla kogoś obdarzonego zmysłami Fae nie stanowiło trudności.

Na miejscu Chaola też najbardziej bałabym się tego spierdoksa, więc nie dziwię się, że wylicza możliwość jego obecności.

– Bo chcesz zniszczyć wieżę zegarową? – Chaol złożył mapę i wsunął ją do wewnętrznej kieszeni tuniki.

– Nie wykluczam tego – odparła.

Jeżeli planujesz, to może powiedz proste tak albo nie. Czemu improwizujesz w tak ważnej sprawie?

Mężczyzna powstrzymał irytację. Wyczuwał w Aelin większy spokój, jakby z jej twarzy znikło jakieś niewidzialne napięcie. Skupił się, by nie spojrzeć ponownie na drzwi.

– Od kilku dni nie mam żadnych wieści od Ressa i Brulla – powiedział. – Wkrótce nawiążę z nimi kontakt.

W normalnych okolicznościach nie zrobiłoby to na mnie wrażenia, ale znając poprzednie dokonania buntowników, to ja bym się niepokoiła.

Dziewczyna pokiwała głową i wyciągnęła drugą mapę, na której wyrysowany był system kanałów ściekowych. Rozpostarła ją, przygważdżając rogi nożami i sztyletami, których najwyraźniej nosiła przy sobie całą kolekcję.

Niech najlepiej otworzy sklep z nimi i da nam spokój.

– Arobynn dowiedział się, że zeszłej nocy zabrano zaginionych więźniów do Morath. Wiedziałeś o tym?

Chaol poczuł ciężar kolejnej porażki na swych plecach.

– Nie.



Tu się nie dziwię, że Chaol czuje się jak przegryw, bo powinni wiedzieć, co u sojusznika króla.

– Nie mogli dotrzeć daleko. Mógłbyś zebrać ludzi i ich uwolnić.

– Wiem.

– A nosisz się z takim zamiarem?

Mężczyzna położył dłoń na mapie.

– Ściągnęłaś mnie tutaj, by udowodnić, że jestem bezużyteczny?

Każda scena z Chaolem w tej książce po to jest, byśmy pokochali Rowana.

Aelin wyprostowała się.

– Zaprosiłam cię tu, bo sądziłam, że przyniesie to korzyści tobie i mnie. Oboje bowiem żyjemy ostatnio pod wielką presją.

Więcej gadania o presji niż faktycznego uczucia presji na tych postaciach.

W jej turkusowozłotych oczach widniał niewzruszony spokój.

Nowe szaty zabójczyni: 229

– Kiedy masz zamiar wykonać ruch? – spytał Chaol.

– Wkrótce.

Znów nie była to pełna odpowiedź.

– Czy powinienem wiedzieć coś więcej? – spytał, najspokojniej jak umiał.

– Na twoim miejscu zaczęłabym wystrzegać się kanałów. Zejście na dół to teraz wyrok śmierci.

– Ale tam trzymają ludzi! Natrafiliśmy na gniazda bez śladu więźniów, ale nie mogę ich porzucić!

– W porządku – powiedziała Aelin, a Chaol zacisnął zęby, słysząc bojętność w jej głosie. – Ale wiedz, że kryją się tam rzeczy o wiele gorsze niż patrole żołdaków Valgów i nie wydaje mi się, by miały ochotę tolerować kogoś na swoim terytorium. Na twoim miejscu dobrze rozważyłabym ryzyko. – Przeczesała dłonią włosy. – A więc zatrzymasz te wozy?

Jeżeli mają współpracować ze sobą, to nie może z łaski swojej normalnie wytłumaczyć swoich planów? Nie dziwię się, że Chaol jest wkurzony, gdy laska zmienia mu plany i nie tłumaczy dokładnie czemu.

– Oczywiście – odparł Chaol, choć miał do dyspozycji zaledwie garstkę ludzi. Coraz więcej osób uciekało z miasta lub nie chciało już ryzykować życiem w walce, której nie można było wygrać.

Jeżeli działacie jak podczas egzekucji, to też bym wiała od bandy nieudaczników.

Cóż to zamigotało w jej oczach? Czyżby troska?

Na pewno troska. XD

Alinka strzela kazanie, jak rozbroić wozy.

– Przekaż Faliq, że książę Rowan pragnie podziękować za ubrania – rzekła dziewczyna.

O czym ona, u licha, mówiła? Może chciała mu wbić kolejną szpilę?

Ruszył ku drzwiom. Rowan odsunął się i wyszeptał kilka słów pożegnania. Nesryn powiedziała mu, że spędziła wieczór z Aelin i Aedionem, ale nie zdawał sobie sprawy, że mogła się z nimi… cóż, zaprzyjaźnić. Nie przyszło mu do głowy, że Nesryn może ulec urokowi Aelin Galathynius.

Niestety, my też jesteśmy tym rozczarowane.

Gdyby nie uległa jej urokowi, musiałaby być zła albo skończyłaby jak Kaltain.

W głębi duszy wiedział, że Aelin była prawdziwą królową. Ta dziewczyna się nie wahała. Nie zastanawiała się nad niczym, a jedynie parła naprzód, lśniąc jasno. Była gotowa na wszystko, nawet jeśli miałaby przy tym zabić Doriana.

Bycie bezwzględnym nie robi z ciebie władczynię. Alinka na razie nie udowodniła niczym, że zasługuje na koronę. Niestety Chaol musi jakoś służyć typiarce, to Imperatyw Narracyjny podsunął myśl w stylu Aediona.

Chaol postanawia przygotować się do uwolnienia magii przez Alinkę. Koniec rozdziału.

Podsumowanie rozdziału:

Halo, policja? Proszę przyjechać do Erilei: 243

Royal pussy: 109

If you’re evil and you know it clap your hands: 214

Nowe szaty zabójczyni: 229

Światek z kart: 249

Przez twe ostrza, twe ostrza mordercze oszalałem: 162

Ideałów nie ma, ale jest Aelin: 173

Czy na sali jest lekarz?: 36

Zbędne cięcie: 130

Moda na cytat: 23

Sweet home Taras: 41

Wiek to tylko liczba: 26

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz